Na pewno było spokojniej, choć przecież mistrz nagrywał już projekty unplugged i bardziej kameralne. Spokojniej nie tylko w samych wersjach utworów (ciekawe Nim stanie się tak...) ale również w tym znaczeniu również że czuło się iż oboje mają dużo luzu, bawią się trochę podążaniem za tym drugim. Raz więcej było klawiszy i delikatnej frazy wokalnej Kasai, a innym razem więcej solówek gitarowych Pana Wojciecha. Gitary zresztą były dwie - mieliśmy więc i klasyczne brzmienie, jak i trochę riffów mocniejszych, z których akurat lidera Voo Voo dobrze już znamy.
Blues, rock, odrobina jazzu, nie da się tego zamknąć w jakichś definicjach gatunkowych. Waglewski, czyli znany rockman i Katarzyna Piszek, czyli Kasai, kompozytorka i producentka, która ma przecież klasyczne przygotowanie muzyczne udowodnili że te ich muzyczne światy jak najbardziej mogą się spotykać i pięknie współbrzmieć.
Nagrań niestety nie znalazłem z samego wydarzenie, więc próbki wybaczcie daję inne. Ale może przekonają Was do tego, że gdy zobaczycie informacje o ich wspólnym graniu, będziecie wiedzieli że warto.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz