środa, 8 lipca 2026

Artefakt - W.P. Rdzanek, czyli co Goci mają wspólnego z nowymi technologiami

Trylogia AI-gent. Mroczne kody, zostaje domknięta. W ciągu 3 miesięcy 3 tomy i aż by się chciało powiedzieć: takie serie to ja rozumiem. Nim zdążysz zapomnieć poprzedni tom, już masz w rękach kontynuację i z ciekawością śledzisz dalsze losy postaci, które wciąż dość dobrze pamiętasz. Rekomendacja Severskiego pewnie przyciągnie miłośników książek szpiegowskich, mam jednak wrażenie że bliżej tej trylogii do sensacji i do Ludluma niż do leCarré. Rdzanek bierze różne elementy i miesza je w przedziwną całość, mamy więc i trochę roboty czysto policyjnej i konsultacje między służbami wywiadowczymi USA i Polski, zagrożenia bardzie biologiczne (jak w poprzednim tomie) albo cyfrowe (jak w tym). Łączy wątki, czasem może i trochę wbrew logice, za to zapewniając akcję na niezłym poziomie. Wszędzie możemy znaleźć ślady wszechmocnego przedstawiciela Korei Ludowej jako czarnego charakteru, ale i tak zwykle w rozwiązaniu sprawy i przytarciu mu nosa, udział mają cywile, wydawałoby się normalsi, którzy mają intuicję większą niż wszystkie służby...
Brzmi średnio interesująco? Wbrew pozorom zabawa jest całkiem niezła, szczególnie gdy się już pozna trochę te postacie, polubi je i z ciekawością będzie się czekać na to co jeszcze autor wymyśli. 



Tym razem wszystko zaczyna się od dziwnych rytuałów szamańskich odprawianych w niewielkim gospodarstwie na odludziu, które kończy się znalezieniem przez policję kilku nagich ciał kobiet. Mord rytualny? A może jedynie zatarcie śladów po kradzieży cenne bransolety ze zbiorów muzeum? Ten przedmiot, podobno z czasów gdy Goci przewalali się przez Europę w tą i z powrotem, ma jakieś szczególne moce, które jednak odkryje się dopiero wtedy gdy odnajdzie się wszystkie bransolety i połączy ich wzory. 
I wszystko byłoby może do przełknięcia, gdy nie to, że wzory z biżuterii w jakiś sposób mają "przemawiać" i dawać inspirację informatykom do tego by opracowywać lepsze sposoby na kradzież pieniędzy. I tu jak się domyślacie wkracza do akcji czarny charakter. A cały świat drży bo przecież bankowość elektroniczna to teraz fundament wszystkich gospodarek i rynków finansowych, kto ma do niej klucze ten rządzi i może szantażować resztę. 

Takich szalonych na pierwszy rzut oka pomysłów, zbiegów okoliczności i naciągania logiki jest w tej książce całkiem sporo, ale przecież w takiej literaturze szuka się przede wszystkim rozrywki. Może więc nie ma co za bardzo się czepiać tylko sprawdzić czy i Wam spodoba się koncept autora. To połączenie sensacyjno-kryminalnej akcji, nowych technologii, szpiegów, napięcia, ale i wątków uczuciowych, pewnie znajdzie swoich zwolenników.  

Mam wrażenie że z tomu na tom było ciut lepiej jeżeli chodzi o pozbycie się pewnej drętwoty z dialogów, złapanie klimatu i sprawniejsze łączenie wszystko w całość. A że tak dużo tu spraw niedokończonych, załatwianych zbyt szybko? Cóż... Zwalam to na ograniczenia gatunkowe i objętość. Ale chętnie bym sprawdził powieść nad którą autor trochę bardziej by popracował i nie traktował tego jedynie jako rozrywki na kilka godzin, gdzie nie trzeba dbać o logikę i detale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz