sobota, 11 lipca 2026

Foliarze - G.F.Darwin, czyli powieść teoretycznie spiskowa

Gdyby nie oglądana nie tak dawno Bugonia (pisałem o niej tak) czuję że miałbym jeszcze większą frajdę z lektury Foliarzy. No niby pomysł już wcześniej się pojawiał w popkulturze i nic dziwnego, ale mając coś bardzo na świeżo i to w podobnym schemacie: dwóch przyjaciół, z których jeden trochę nakręca na teorie spiskowe drugiego, czułem lekko wejście w podobną historię. Nawet czarny humor jest zbliżony, choć panowie Jurkowski, Hucz, Osiadacz czyli Grupa Filmowa Darwin mają ciut większy rozmach, nie ograniczają się do jednej piwnicy, ale szaleją na większą skalę. Ba, tu odkrycie Reptilian, czyli naocznych dowodów na spisek w który całe życie wierzyli, prowadzi bohaterów do przejścia na drugą stronę Ziemi (która oczywiście jest płaska, a my jesteśmy okłamywani) by zadać cios w samo serce obcych, a nie jedynie walczyć z nimi po naszej stronie...


Zaraz, zaraz o co biega, zakrzykniecie. Nawet jeżeli gdzieś zetknęliście się z teoriami, że zielone jaszczury ukrywają się pośród nas, zakładając maski i zajmując znaczące pozycje w społeczeństwie, by prowadzić ludzkość ku zagładzie, uważaliście pewnie je za stek bredni jakichś pomyleńców. I wokół bohaterów ludzie myślą podobnie, uważając ich za dziwaków. Kacper i Tomek niedługo jednak będą mieli tyle dowodów na to, że oni mieli rację, że wszystkim szczęki opadną. 

 

No dobra, długo nie będą chcieli uwierzyć, bo przecież nawet nagranie można sfabrykować. Idą więc coraz dalej i dalej. A gdyby tak dotrzeć do centrum sterowania tą fikcją jaką jest wędrujące nad ziemią Słońce i Księżyc? 

Szykujcie się na zupełnie szaloną zabawę. Autorzy mieszają czarny humor, elementy Sci-Fi, kino akcji w stylu Seagala, popkulturę i rozdmuchaną wyobraźnię, bo trudno tu przewidzieć ciąg dalszy fabuły i kierunek w jakim to wszystko zmierza. Z uciekinierów zmienią się w przywódców buntu, tyle że w swej nieporadności średnio się na nich nadają, wszystko jest więc takie jakieś... Przaśne? I może właśnie w tym tkwi urok? W zabawie, w której spiski, pościgi, strzelaniny, choć trup się ściele, nie wydają się aż tak bardzo groźne. Przecież bohaterowie wciąż wychodzą z nich bez większych strat, może po prostu wpadają w kolejne, jeszcze większe gówno :)
 

To satyra nie tyle na różne teorie spiskowe i ich wyznawców, ale w równym stopniu na społeczeństwo, którym można zgrabnie manipulować, tak że potem nawet pokazanie czarno na białym jakichś dowodów, nie przekona ludzi do prawdy, bo święcie wierzą w to do czego się już przyzwyczaili, w co wydaje im się lepiej jest w danym momencie wierzyć... 

Zabawne, chwilami zaskakujące jeżeli chodzi o serwowane pomysły, niby trzeba ten typ humoru lubić a nie krzywić się, że to fantastyka, zachęcam jednak do spróbowania. Bawiłem się świetnie, choć pewnie gdyby nie seans o którym wspominałem na początku, zabawa byłaby jeszcze lepsza, bo bardziej świeża.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz