Tak wiele dobrego słyszałem o powieści Czytając Lolitę w Teheranie, że po ekranizacji sporo sobie obiecywałem. O ile nic nie wiedzieliście o sytuacji w Iranie, o rewolucji islamskiej, o sytuacji kobiet, może i znajdziecie tu coś ciekawego dla siebie, jeżeli jednak cokolwiek już na ten temat wiecie, obawiam się że podobnie jak ja będziecie ciut rozczarowani. Oczywiście można by rozpatrywać ten film pod względem aktorstwa, zawartych w nim emocji, jeżeli jednak na etapie scenariusza nie znaleziono dobrego pomysłu na to jak pokazać pewne rzeczy, potem już niewiele można było zrobić. Po prostu poza postacią głównej bohaterki, czyli wykładowczyni literatury angielskiej, pozostałe postacie pozostają dla nas dość zagadkowe, niewiele się o nich dowiemy. I nawet jeżeli pojawi się jakiś dramatyczny wątek, to nie budzi on wielkich emocji, skoro to dla nas postacie prawie anonimowe.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
poniedziałek, 8 czerwca 2026
niedziela, 15 marca 2026
To był zwykły przypadek, czyli nie musimy być tacy sami
Pozwólcie że zanim napiszę o kolejnym obrazie przed wieczorem Oscarów, przypomnę Wam jeden tekst sprzed lat 8 - ZNAK wznowiło ten tytuł i powiem że przypomniałem sobie go z przyjemnością. Chodzi o biografię Zbyszka Cybulskiego, kto lubi aktora, będzie miał okazję wrócić do jego produkcji a jego samego zobaczyć w trochę innym świetle. Amant? Gwiazdor? Człowiek rozkochujący w sobie kobiety?
***
A dziś zabieram Was do Iranu. Choć Jafar Panahi nie może kręcić u siebie, wciąż opowiada o ludziach którzy zostali w kraju, o ich emocjach i zwykle robi to bardzo celnie.
Wyobraźcie sobie ludzi, którzy trafiają, niejednokrotnie bez żadnego powodu do aresztu reżimu, który oskarża ich o zdradę kraju i torturami zmusza do zeznań. Macie to? No to zapomnijcie o swoich oczekiwaniach. Bo choć ten film jest mocnym uderzeniem w autorytarny system, to jego fabuła może nieźle zaskoczyć. Chwilami miałem wrażenie że akcenty komediowe są aż przesadzone, że warto by było mocniej, bardziej poważnie. A mimo to może właśnie dlatego ostanie minuty zostają nam w głowach tak mocno, to przesłanie głęboko ludzki głos ofiar dociera do nas tak wyraźnie.
wtorek, 3 czerwca 2025
Nasienie świętej figi, czyli fundament czy jednak fundamentalizm
Mahammad Rasoulof raczej chyba nieszybko będzie mógł wrócić do Iranu, bo władze nie darują mu tak mocnej krytyki. W "Nasieniu świętej figi" przyglądamy się pewnym mechanizmom na przykładzie jednej rodziny, ale w tle mamy ostatnie protesty, gdy wielu młodych Irańczyków, wiele kobiet odważnie zaczęło domagać się zmian w swoim kraju. Nie chodzi jedynie jak twierdzą konserwatyści o swobodę obyczajową, rozluźnienie zasad, ale przede wszystkim odejście od tak surowego karania nawet za drobne przewinienia. Protesty były tłumione siłą, wiele przypadków pobić albo nawet śmierci, tłumaczono "wypadkami", a sądy w trybie błyskawicznym były gotowe wydawać wyroki za "kłamstwa", "podżeganie" itp. Krytykujesz religijne fundamenty państwa? Możesz spodziewać się nawet wyroku śmierci.
Oto ojciec dwóch dorastających córek, głowa rodziny, mąż dbający o ciepło w domu, doceniający wspierającą go żonę. To jednocześnie jednak człowiek, który gdy dostaje propozycję awansu, godzi się na to, że w imię reżimu będzie wydawać wyroki nawet ze świadomością, że nie miał czasu wnikliwie ocenić tych spraw - skoro przełożeni oczekują surowości, on będzie surowy, zagłuszy wyrzuty sumienia. Bo tak trzeba. I jego żona to rozumie, wydaje się że nie ma innego wyjścia - skoro chcą wygodnego życia, świetnych warunków dla córek, trzeba zrobić wszystko, by piąć się w górę.
wtorek, 1 października 2024
Moje ulubione ciasto, czyli pyszny filmowy kawałek życia
Każda moja notka od 13 lat i 9 miesięcy, w tytule ma jakieś dopowiedzenie ode mnie. Czasem jednak, o to "czyli..." zadba sam dystrybutor (Aurora Films w tym przypadku), więc ja nie muszę nic kombinować. Po prostu w punkt!
Kameralne, intymne, zabawne i wzruszające kino. A w dodatku, choć nie mówi się tu nic o władzy, więzieniach, wyborach itp. twórcy bardzo konkretnie pokazują co myślą o restrykcyjnych, konserwatywnych rządach w Iranie. Nie tylko dlatego, że dla bohaterów, ludzi na emeryturze punktem odniesienia są czasy sprzed rewolucji islamskiej, gdy byli młodzi, gdy żyło się radośniej. To również komentarz do współczesności, gdy tak wielu ludzi musi się obawiać policji obyczajowej, donosów, aresztowań i tłumaczeń. Młodzi wyjeżdżają jeżeli tylko mogą, a starzy zostają bo uważają że tu jest ich miejsce. Starych drzew się podobno nie przesadza.
Jak wygląda życie emeryta? O ile nie musi dorabiać, by jakoś przeżyć, zwykle to szara codzienność - jakieś zakupy, prostu posiłek w domu albo obiad w restauracji honorującej bony od opieki społecznej, od święta spotkanie z przyjaciółmi którzy jeszcze żyją.
poniedziałek, 13 marca 2023
Holy Spider, czyli w obronie kobiet, przeciwko hipokrytom
środa, 19 października 2022
Bohater, czyli a co ci mówi sumienie
piątek, 11 grudnia 2020
30 gramów, czyli wciąż łowimy płotki
Mocny obraz tego jak wiele osób stacza się na dno przez używki, ale i niezłe kino akcji pokazujące jak zdeterminowany glina walczy żeby przynajmniej raz dopaść jakąś grubą rybę, wyeliminować całe laboratorium, a nie jedynie handlarzy. Żeby to zrobić Samad będzie działał na granicy prawa, choć tak często podkreśla konieczność przestrzegania go przez wszystkich. Jeżeli jednak można groźbami, manipulacją uzyskać jakieś informacje, może trzeba przymknąć oko na zasady?
sobota, 25 sierpnia 2018
Shertel - Grupa Teatralna Chakad, czyli przełamując bariery
piątek, 24 listopada 2017
Couchsurfing w Iranie. (Nie)codzienne życie Persów - Stephan Orth, czyli wolni jedynie w czterech ścianach?
Wszechobecny wzrok wielkich przywódców Iranu, którzy mają obserwować (nie tylko z portretów) każdy jego (i nie tylko jego) ruch, okazuje się mniej groźny niż by się to mogło wydawać. I doświadcza tego nie tylko on sam, ale wskazuje na to również zachowanie różnych ludzi jakich poznaje. W swoich czterech ścianach czują się wolni. Przyjmując go do domu robią coś zakazanego, ale mimo to, wcale nie zamierzają z tego rezygnować. Życie zwykłych ludzi przypomina trochę to czego doświadczaliśmy w PRL - różne rzeczy groziły za bycie niepokornym, zdarzało się, że ludzie trafiali do więzień, ginęli, a mimo to, wciąż znajdywali się tacy, którzy próbowali poszerzyć przestrzeń swojej wolności. I o tym też przede wszystkim opowiada Stephan Orth.
piątek, 31 marca 2017
Klient, czyli nie potrafię zapomnieć

Z filmami Ashgara Farhadiego jest pewien kłopot. To nie jest kino, które by wyróżniało się jakoś pięknem zdjęć, oryginalnością fabuły. Ale to nieprawda, że ich cały urok tkwi w tym, że opowiadają o ludziach żyjących w innej kulturze, a dzięki tym filmom, odkrywamy, że są do nas bardzo podobni. Jest coś jeszcze. W tych niby zwyczajnych historiach o ludziach, jest taki ładunek emocjonalnej prawdy, który po prostu sprawia, że oglądamy jego opowieści niczym najlepszy thriller. Chyba trochę u nas zatracono tą wrażliwość, tą umiejętność, by to nie akcja była na pierwszym miejscu, a jakaś prawda psychologiczna o bohaterach, ich przemianie, ich wątpliwościach. Dlatego rozumiem dobrze nagrodę Oscara dla Klienta (tylko ten tytuł dziwny - nie lepiej jednak sprzedawca, czy nawiązując do sztuki: komiwojażer?) i sam biję brawa dla dla tego filmu. Niedługo wchodzi na ekrany - można go zobaczyć przedpremierowo w Warszawie m.in, w kinie Muranów, Atlantic i Praha (na festiwalu Wiosna Filmów) i gorąco do tego zachęcam.wtorek, 17 maja 2016
Dzieci niebios, czyli jak mało potrzeba do szczęścia
Szybka notka, bo po powrocie z Poznania padam na nos. Wybieram film starszy, większości z Was pewnie już znany, ale z przyjemnością do niego wracam. Jest w tej prostej historii tyle piękna, wrażliwości, zatrzymania się na chwilę, by pochylić się nad jakimś drobiazgiem.Mały chłopak przez przypadek gubi buty siostry, które odbierał od szewca. Wie, że w domu się nie przelewa i nie stać ich na nowe, boi się więc przyznać, ale to nawet nie lęk przed karą, a raczej próba uniknięcia dokładania rodzicom kłopotów, których i tak mają niemało. Namawia więc siostrę, by przez jakiś czas (dopóki czegoś nie wymyśli), wymieniali się jego butami - gdy ona wraca ze szkoły, spotkają się gdzie w połowie drogi i na lekcję pobiegnie on.
czwartek, 13 sierpnia 2015
O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu, czyli w takim stylu o wampirach jeszcze nie było
wtorek, 2 grudnia 2014
Przeszłość, czyli nie potrafimy ze sobą rozmawiać
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Rękopisy nie płoną, czyli witajcie w państwie policyjnym
Czerwiec kończę filmem dość wyjątkowym. "Rękopisy nie płoną" pewnie nie przyciągnie tłumów, nie stanie się jakimś wielkim przebojem, ale mimo tego, że nie jest to łatwe kino, jest warte zobaczenia. Mówi o wolności sumienia, wolności tworzenia, więcej niż niejeden dramat "zaangażowany". Już samo jego nakręcenie było wyrazem odwagi. Nie zobaczycie wiec tu żadnych nazwisk aktorów, nikogo z ekipy, w napisach pojawia się tylko jeden człowiek - to on firmuje film i na nim też skupiły się represje za to dzieło. Mimo, że na różnych festiwalach "Rękopisy..." były nagradzane, reżyser Mohammad Rasoulof nie mógł tam się pojawić. Władze zabrały mu paszport, dostał zakaz wykonywania zawodu i skazały go na pobyt w więzieniu. To o czym chciał opowiedzieć w swoim obrazie, sprawdza się w rzeczywistości. Iran zaprzecza jakimkolwiek prześladowaniom, ograniczeniom wolności dla twórców, temu o czym opowiada również ten film, ale swoim działaniem pokazuje, że reżyser wcale nie jest odległy od prawdy. sobota, 29 czerwca 2013
Kurczak ze śliwkami, czyli danie dla smakoszy
Jak to czasem kilka ostatnich minut filmu może zmienić jego ocenę i nasze spojrzenie. Cieszę się, żewytrwałem do końca. A nie ukrywam, że początek mnie jakoś męczył. Nie wiedziałem czy traktować to poważnie, czy jako żart, groteskę.
czwartek, 30 maja 2013
Rozstanie, czyli nie myśląc o konsekwencjach
czwartek, 9 czerwca 2011
Deszcz, czyli miłość na budowie
środa, 25 maja 2011
W Teheranie nie rosną już granaty, czyli film muzyczny, historyczny, dokumentalny, eksperymentalny, komediowy itd.
Film, który trudno traktować serio, jest jednym wielkim wygłupem i eksperymentem. Pomysł pierwotny był taki aby zestawić archiwalne filmy pokazujące Teheran i jego historię z obrazami aktulanymi z życia miasta i jego mieszkańców. Miasta, które z małej wioski w XIX wieku stało się jedną z największych metropolii Bliskiego Wschodu. Sama Historia opowiedziana jest dość subiektywnie i raczej z humorem - najważniejszymi punktami przełomowymi są kolejne fale ludności napływające z prowincji do miasta i bieda (i brak reform), która zmusza ich do rewolucji. I tak władze się zmieniają, a miasto wciąż rośnie. Zdjęcia archiwalne pokazywane są troszkę w oderwaniu od żartobliwego komentarza, powtarzane wielokrotnie, puszczane do tyłu. A to wszystko obudowane jest jeszzcze dodatkowo fragmentami filmu dotyczącymi współczesności.czwartek, 7 kwietnia 2011
Co wiesz o Elly?, czyli życie irańskich 30-latków
Recenzja podwójna :) Film ten warto obejrzeć nie tylko dlatego, że zdobył Srebrnego Niedźwiedzia i główne nagrody w cenionym przeze mnie festiwalu Fajr. Z jednej strony jest to opowieść o dylematach moralnych ludzi żyjących w nieco innej kulturze, z drugiej strony opowieść jest uniwersalna i ciekawa dla odbiorcy z Polski. Nie ma tu poetyki irańskich dłużyzn, co dla osób nienawykłych do statycznych obrazów znanych z filmów Kiarostamiego czy Payamiego będzie zaletą. Film opiera się na słowach i dzięki temu jest bardzo… francuski. Na szczęście, w odróżnieniu od twórców Nowej Fali, reżyser nie narzuca nam egzystencjalnego rozmemłania bohaterów.













