czwartek, 5 listopada 2026

Niezidentyfikowane szczątki ludzkie i prawdziwa natura miłości, czyli bez bliskości ani rusz

Ten spektakl – w mojej ocenie - będzie różnie odbierany przez osoby w różnym wieku i przez kolejne pokolenia, a jednocześnie będzie zawsze aktualny. Zapewne do czasu, aż staniemy się osobnikami całkiem bezwolnymi i całkowicie pozbawionymi emocji. Sztuka, która premierę miała w Kanadzie w 1989r. była zapewne konfrontowana z modnym wówczas „prawem dżungli” czyli obrazem młodych mieszkańców miast, którzy zmuszeni są do rywalizacji o pracę, pozycję społeczną, pieniądze i władzę. Bohaterowie sztuki postrzegali miasto jako miejsce niebezpieczne i nieprzyjazne (hałas, tłum, wszechobecny pęd), wywołujące poczucie zagubienia i zagrożenia. Jednak końcówka XIX w. była dopiero preludium tego co miało nadejść.



Spektakl dyplomowy studentów i studentek I roku kierunku: aktorstwo (specjalność: aktorstwo dramatyczne) mocno osadzony jest w realiach współczesnych. Grupa młodych przyjaciół i znajomych żyją w świecie tak wypranym z głębszych wartości, że wydaje się on niemal nierealny, sztuczny. Niemal żadne z nich nie jest zdolne do stworzenia bliskiej i trwałej relacji. Chłodni emocjonalnie, leniwi, zepsuci, cyniczni, a jednocześnie zagubieni, samotni, bezbronni. Szukają biskości, przyjaźni i miłości w brutalnym świecie wielkiego miasta, w którym (dodatkowo) grasuje seryjny morderca. Pogubieni, przebodźcowani sami o sobie mówią, że są „popier****nym pokoleniem” i żyją w „poliestrowym świecie”. 

 

A przecież sztuka ta, wystawiona ponad 30 lat temu opisywała zgoła inny świat niż ten nam współczesny – świat masowej komunikacji, gdzie każda głupota musi trafić do sieci i zbierać „lajki”. Świat ciągłego życia „na widoku”, dla innych, który wydaje się barwny i ciekawy, a tak naprawdę odziera nas z intymności, głębszych wartości i godności. Atrakcyjne, młode ciała zamiast się przyciągać zapędzają się neurotycznie w rejony nieznane wcześniejszym pokoleniom i gubią się zarówno w rozumieniu samych siebie jak i otaczającego ich świata. Ich wzajemne oddziaływanie na siebie można parafrazować frazą piosenki: „chciałabym a boję się”. Pragną miłości, bliskości i zrozumienia, a jednocześnie nie umieją o tym mówić, nie potrafią tego okazać. I tak jak każde z nich jest inne, tak każde z nich jest osobne w grupie. Nie stanowią jednego zwartego „organizmu” (grupy przyjaciół), a jedynie poszczególne jego części. Nawiązując do tytułu spektaklu, ma się wrażenie, że erze sztucznych zachowań, braku humanizmu ciało jest jedynie wabikiem, skóra służy do jej modyfikacji, serce bije jedynie dlatego, że jeszcze go ktoś nie zatrzymał, ramiona prędzej posłużą do przemocy niż do objęcia osoby kochanej, a krew się nie burzy i nie grzeje w miłości, a jedynie służy za rekwizyt. Popękani w środku, wyprani emocjonalnie żyją w tym sztucznym świecie, sztucznej inteligencji i sztucznych wartości głodni autentycznych uczuć i bliskich relacji. Niezaspokojone marzenie zastępowane jest więc zlepkiem przygodnego seksu, imprez alkoholowo-narkotycznych, cynicznych myśli lub przemocy. Najmłodsi z nich, jeszcze niewinni a już zagubieni, desperacko szukają autorytetów (Kane) i stałości uczuć (Jerry) i oboje stają się ofiarami tej pustki jaką niesie obecna cywilizacja. Wyalienowani starsi bohaterowie (David, Candy czy Bernie) potrafią tylko ich zranić i deptać ich zagubioną młodość.





Ucieczka w ironię, alkohol, narkotyki i przygodny seks, by zagłuszyć pustkę emocjonalną jest dla niektórych z nich wstępem do dominacji (Robert) czy brutalizacji zachowań (Bernie).





Młodzi aktorzy grają tak wiarygodnie i autentycznie, że ma się wrażenie, że uczucia ich łączące są prawdziwe i marzymy by Barnie nie wyszedł na ulicę i nikogo nie skrzywdził. Bardzo lubię spektakle Akademii Teatralnej, bo potrafią zaskakiwać pomysłami, a przy dobrym poprowadzeniu młodej ekipy (tu: Jarosław Tumidajski) otrzymujemy spektakl z wyżej półki.

Polecam

MaGa

Teatr Collegium Nobilium – Niezidentyfikowane szczątki ludzkie i prawdziwa natura miłości

Autor: Brad Fraser
Tłumaczenie: Marta Gil-Gilewska
Reżyseria i opracowanie muzyczne: Jarosław Tumidajski
Scenografia i kostiumy: Krystian Szymczak
światło: Jarosław Tumidajski, Krystian Szymczak
Koordynacja scen intymnych: Marta Zygadło

Obsada: DAVID- Jakub Jaskólski; CANDY: Antonina Kozakoszczak; BERNIE: Oskar Siegel; KANE: Jan Scardina; ROBERT: Michał Brzozowski; JERRI: Julia Trzaskalik; BENITA: Gabriela Kowalewska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz