czwartek, 5 listopada 2026

Wnuczka Picassa, czyli szału nie ma

Ze sporymi nadziejami siadałem do seansu z Teatrem Telewizji zapowiadanym jako powrót Teatru Sensacji, czyli słynnej Kobry. No i jeszcze Machulski. Przecież to fachowiec w połączeniu wątków komediowych i kryminalnych, choć jego ostatnie produkcje już tak dobrze nie wchodzą. Czemu więc ten spektakl - choć ładny i wydawałoby się zgrabnie zapakowany - jakoś ani nie ekscytuje ani nie bawi? Może to dość przewidywalny od początku przekręt, który stanowi oś scenariusza. A może trochę sztuczne sytuacje i dialogi kreowane tak jakby w pośpiechu, bo przecież już kolejne osoby za drzwiami czekają by wejść. Niektóre nawet powiedziałbym nie wiadomo po co, bo nie wykorzystuje się kompletnie ich potencjału (Więckiewicz). Na pierwszym planie i w centrum uwagi wciąż jest Masza Wągrocka, która radzi sobie naprawdę dobrze, tyle że nie ma za bardzo czasu by wszystkie sceny zostały dobrze ograne i jakoś zapadły w emocje widzowi.  


Wychodzi więc dość banalnie. Zbrodni tak naprawdę nie ma, czy też dokonuje się ona naszych oczach, ale od początku wiemy na czym ma ona polegać. I cała zabawa tkwić ma w tym, że inne postacie o tym nie wiedzą... Ot służąca w bogatym domu, próbuje pod nieobecność gospodarzy sprzedać kilka dzieł widzących na ścianie i zniknąć z kasą - to jej zemsta za poniżanie i szansa na nowe życie. Tyle że nie do końca wszystko idzie zgodnie z planem, bo i właściciele wracają szybciej, pojawiają się dodatkowi goście, a kupcy nie zawsze są przygotowani na szybkie wyłożenie gotówki. No i jeszcze "narzeczony", który nagle sobie o niej przypomina i próbuje koniecznie zaistnieć u jej boku. 

W obsadzie m.in. Domańska, Zieliński, Kolasińska, Żurawski, nie jest więc źle, a mimo to jakoś nie porwał mnie ten spektakl i nie miałem też takiej przyjemności, jaką mam nawet przy oglądaniu ramotek, gdzie po mistrzowsku dawni aktorzy potrafią wykorzystać każdą scenę, by wbić się w pamięć. Tu wszystko jakoś pędzi, nie ma więc czasu by trochę się nacieszyć poszczególnymi postaciami. 

 

No i ten niby przewrotny humor na koniec, mrugnięcie okiem do widza też wypadło moim zdaniem jakoś tak słabo, niczym dowcip w Familiadzie, suchar kogoś kto mówi: a teraz uważajcie bo pękniecie ze śmiechu...

Technicznie jest dobrze, można powiedzieć że forma bardzo klasyczna i będąca ukłonem wobec dawnej Kobry, gdy wszystko zwykle działo się w jednym pomieszczeniu i nikt nie bawił się w bieganie z kamerami (dziś często teatr telewizji czasem niewiele różni się od filmu). A czy bawi? No to już chyba bardzo subiektywne. Ja tam czekam w napięciu na adaptację "Wszystko czerwone". 

Wnuczka Picassa - Teatr Telewizji
Reżyseria: Juliusz Machulski
Reżyser II Katarzyna Rybka-Garbarczyk
Realizacja telewizyjna Marek Bik
Scenariusz Jerry McKee (pseud.)
Zdjęcia Marek Bik
Realizacja światła Konrad Kosiński
Scenografia Marcelina Początek-Kunikowska
Asystent scenografa Małgorzata Chachaj
Kostiumy Ewa Machulska
Muzyka Michał Ostoja-Ostaszewski
Obsada aktorska 
Masza Wągrocka - Sonia
Michał Żurawski - Wiesiek 
Andrzej Zieliński - Ferdynand
Agata Pruchniewska - Izabela
Aleksandra Domańska - Lucyna
Piotr Grabowski - Mariusz
Ewa Kolasińska - Królakowa 
Magdalena Koleśnik - Toska 
Krzysztof Stelmaszyk - Hipollit
Jędrzej Hycnar - Maurycy
Robert Więckiewicz - Odermatt

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz