sobota, 7 listopada 2026

Kobieta Guma, czyli wiem co czujesz...

Tekst Marcina Szczygielskiego, reżyseria Maciej Wojtyszki, obiecywałem więc sobie dość dużo po najnowszej premierze Teatru Gudejko obiecywałem. Może troszkę szkoda, że tak dużo w scenariuszu miejsca poświęcono tylko jednej postaci, bo może gdyby rozłożyć akcenty, byłoby jeszcze ciekawiej - mimo całej sympatii dla p. Ewy Kasprzyk chyba to jednak nie miał być monodram czy też stand up, a chwilami można tak się poczuć. 

Pomysł był całkiem interesujący i nie dziwię się patronatowi od Fundacji Nie widać po mnie, która dostrzegła w tym szansę by szerzej docierać z informacją o tym jak ważne jest wsparcie psychologiczne i szukanie pomocy. Jak to jednak bywa, w formacie komediowym nie da się czasem uniknąć pewnych uproszczeń, może niestety ten aspekt gdzieś zginąć pod śmiechem z powodu "problemów" z jakimi pojawiają się kolejne postacie oraz sposobu radzenia sobie z nimi przez główną bohaterkę. 



Nina bowiem nie jest wcale psychoterapeutką, sama nie do końca też potrafi ułożyć sobie życie po tym jak się jej wszystko posypało, nadużywa alkoholu, a jej podejście powiedziałbym jest gdzieś na pograniczu "weź się w garść" a "to ja ci powiem jak mi się wydaje że powinnaś zrobić". Profesjonalne? No raczej niekoniecznie. Czy działa? Ano w scenariuszu nawet działa. Czasem bowiem wystarczy ktoś kto z zainteresowaniem wysłucha, kto w prosty sposób spróbuje odczarować coś co wydawało się tak trudne do zmiany. A że bierze za to sporą kasę? Cóż. Skoro dają. Jej się przecież przyda. Znalazła się w dość trudnej sytuacji bo uciekała z domu bez niczego, a schronienie znalazła tylko dzięki przyjaciółce, która dała jej namiary na apartament, który sprzątała a który miał stać pusty od jakiegoś czasu.   

Nina ma dość pragmatyczne podejście do życia, wali prosto z mostu, nie analizuje i to chyba jeden z powodów dla którego nie zaprzecza gdy pojawiają się pierwsi klienci po pomoc terapeutyczną. Sporo już w swoim życiu przeszła, zawsze jednak znajdowała jakoś siłę by iść dalej do przodu, nie załamywać się.

To że nie zaprzeczyła, wynikało nie z chciwości, czy z obawy by ktoś nie spytał co w takim razie robi w mieszkaniu, skoro nie jest jego właścicielką, słynną psycholożką - to raczej ciekawość: zobaczmy jak to dalej się potoczy. Skoro przychodzą i płacą, to może i w jakiś sposób znajdzie sposób na to by im pomóc? A że nie do końca zgody z zasadami etyki? Kto by się przejmował.


Jeżeli więc przyglądać się temu spektaklowi w kontekście mówienia o zdrowiu psychicznym, miałbym duże obawy czy na pewno właśnie w taki sposób mamy przekazywać wiedzę o tym jak wygląda ta pomoc. Ale jeżeli szukacie komedii i luźnej historii, w której można znaleźć trochę życiowych "mądrości" to Kobieta guma może okazać się dobrym wyborem. Są pewne detale które pewnie warto by dograć (no aż nie mogłem się nadziwić jak właściciel mieszkania próbuje odszukać sejf we własnym mieszkaniu), premiera jednak zawsze ma to do siebie, że można jeszcze coś wyłapać i poprawić. 
Na pierwszym planie Ewa Kasprzyk i rzeczywiście ma szansę pokazać różne oblicza, zarówno pełne troski, jak i bardziej cyniczną twarz. Niestety pozostałe postacie mocno przerysowane i schematyczne. 


„Kobieta Guma” - więcej o spektaklu tu

 


tekst: Marcin Szczygielski
reżyseria: Maciej Wojtyszko

obsada:
Ewa Kasprzyk
Jan Jankowski
Mateusz Rzeźniczak / Adam Stanis
Sandra Naum

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz