Maratonu filmowego ciąg dalszy - korzystam, bo jak zacznie się remont to na jakiś czas z filmami będzie spokój. Na szczęście notek na zapas mam sporo. Jutro rozstrzygnięcie rozdawajki, przypominam, że dwie inne jeszcze trwają, a dziś chyba już czwarty film jaki opisuję tej reżyserki. I warto dodać, że jeszcze zawodu nie było (Wesele w Sorrento, może lżejszy, mnie interesujący, ale też ma w sobie to coś). Po kilku ostatnich filmach z Danii jakie widziałem, zaczynam zastanawiać się nad pewnym fenomenem tej kinematografii - może i bez wielkiego rozmachu, ale ile w tych prostych historiach o zwykłych ludziach emocji i uważnego spojrzenia na ludzką psychikę (choćby Misiaczek czy Sztuka płakania - wszystkie notki do odnalezienia u mnie na blogu np. przez spis filmów)...
"Bracia" też bazują głównie na emocjach i pokazaniu ludzkiej psychiki. Fakt, że okoliczności wpływające na rodzinę są trochę wyjątkowe, ale przecież nie nierealne (od nas też sporo żołnierzy wyjeżdża na misję).










