czwartek, 20 czerwca 2013

Historie rodzinne, czyli każdy pragnie miłości i uwagi... i rozdawajka kryminalne wakacje

Przede mną seans "Take this waltz" tej reżyserki nagrany już jakiś czas temu, ale przy okazji konferencji prasowej przed Festiwalem Nowe Horyzonty, miałem okazję obejrzeć dokument w jej wykonaniu i dziś o nim słów kilka. 
Prawdę mówiąc zaskoczył mnie ten film totalnie i nie wiem co nim myśleć. Z jednej strony bardzo osobisty, szczery, nawet intymny obraz skupiony na własnej rodzinie, historii z przeszłości, która miała na nich wszystkich wpływ, a która jest odkrywana po kawałeczku przez reżyserkę. Z drugiej strony nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że sporo z tych scen jest wyreżyserowanych, że to wrażenie towarzyszenia Sarze Polley w jej poszukiwaniach jest złudne, że to historia już dawno się rozegrała, a teraz postanowiono nam ją odegrać raz jeszcze.
A więc dokument o historii pewnej rodziny, czy też raczej coś co dokument jedynie udaje, a jest pełnym nostalgii i wcale nie udawanych emocji esejem filmowym o tym jak żyją w nas różne wspomnienia, uczucia. Jak opowiadamy nasze własne historie? Czemu dzieje się tak, że czasem dwie różne osoby zapamiętają wydarzenie zupełnie inaczej, na coś innego zwrócą uwagę? Co odgrywa ostateczną rolę w tej opowieści - fakty, czy nasze subiektywne emocje?    
Historia matki, jej pierwszego małżeństwa, romansu, różnych wyborów i decyzji życiowych w opowieściach członków tej rodziny, przyjaciół staje się nie tylko jej, ale ich wspólną historią. Na ważne fakty nakładają się jakieś wspomnienia, żarty, może mało ważne scenki, konsekwencje i wydarzenia, które nastąpią później. Żal, wdzięczność, współczucie, samotność. Nie brakuje emocji, choć wydawałoby się, że najtrudniej będzie wracać do tych wydarzeń jedynie kilku osobom. 
Matka Sary towarzyszy nam przez cały film - na zdjęciach, w słowach innych, ale czy to znaczy, że naprawdę możemy powiedzieć, że ją poznamy i zrozumiemy do końca?   
Całość rozmów i spotkań kręcona kamerą super 8 w połączeniu ze zdjęciami archiwalnymi z zasobów rodzinnych tworzy ciekawą kompozycję. Niełatwą może w pierwszym odbiorze, ale uruchamiającą sporo refleksji.  

 *******************************************************************************

Jakiś czas temu obiecywałem, że muszę trochę przystopować z tymi rozdawajkami u siebie. Ale podobnie jak z obietnicami, które składam sobie patrząc na stos do przeczytania (zastopuj ze zdobywaniem nowych!) i tu nie mogę się po prostu powstrzymać. Trwają więc dwie rozdawajki, w których do zdobycie pakiet 3 książek do wyboru, audiobooki Jo Nesbo, trwa nieustająco akcja podaj dalej książkę (wszystkie szczegóły u mnie w zakładkach i banerach), a ja chciałbym Was zaprosić Was do nowej zabawy. 
Okazje do dzielenia się z Wami prezentami są - licznik przekroczył 230 000, wkrótce minie 2,5 roku prowadzenia bloga (kto policzy ile to notek?), no i najważniejsze: wciąż przybywa mi książek, które po zrecenzowaniu mogę oddać, a wakacje to najlepszy czas na lekturę kryminałów :) (a propos właśnie ruszyła kolejna edycja akcji Polityki Lato z kryminałem - tom 1 Mankell za 15 zeta już w kioskach). Nagrody mam na razie dwie, ale być może pula się powiększy (w zależności od zainteresowania) i o nich najpierw, a potem dopiero o tym jak je zdobyć :)
Rozpocznę pewnymi reminiscencjami z dzisiejszej konferencji prasowej. Po premierze "Karaluchów" Nesbo, widać że Audioteka kontynuuje współpracę z Wydawnictwem Dolnośląskim - dziś pojawiły się w ofercie dwie nowe pozycje: "Zimowy morderca" Krystyny Kuhn (czyta Anna Dereszowska) i "Ptaszydło" Maxa Bentowa (czyta Robert Gonera). Mamy więc możliwość skosztowania kryminałów z Niemiec - ta druga książka swą premierę papierową u nas będzie dopiero miała w lipcu, ale jak widać wersja audio już jest (szybcy są). O samej konferencji prasowej nie będę pisał, ale naszła mnie następująca refleksja. Dotąd na tego typu spotkania (można się najeść, napić i wyjść zwykle z torbą prezentów) przychodzili tylko dziennikarze, mając takich ofert tyle, że specjalnie im nie zależało, a całość ich pracy polegała często na tym, że skorzystali z gotowych materiałów, by coś przekleić i zgarnąć wierszówkę. Obecnie coraz więcej firm i wydawców zauważa też media społecznościowe, zaprasza też blogerów. To środowisko jeszcze jest pełne pasji, nie jest znudzone i cieszy się ze wszystkiego co dostaje (niektórzy twierdzą nawet, że dajemy się wykorzystywać za frajer). Teraz tylko kwestia rozsądku, by nadal pisać szczerze, by w ramach wdzięczności nie wpaść w pułapkę słodzenia. Były już w sieci dyskusje na temat tego czy wiązać pisanie swojego bloga z recenzjami rzeczy, które dostajemy od wydawców, a jedynym sensownym wyjściem gdy ktoś się na to decyduje jest staranny wybór, by nie brać wszystkiego jak leci... Na tych dwóch tytułach mam nadzieję, że się nie zawiodę. Spodziewam się, że będzie mrocznie... I to właśnie te dwa tytuły (w wersji papierowej) otwierają pulę nagród w mojej rozdawajce. W trakcie jej trwania wrzucę swoje recenzję, ale potem zgodnie ze swoją zasadą puszczam jej dalej w świat...
Pula nagród: na razie dwa tytuły: "Zimowy morderca" Krystyny Kuhn i "Ptaszydło" Maxa Bentowa, oraz dwa kody do Audioteki na dowolnie wybraną pozycję (może wybierzecie jakieś kryminały?), ale być może się powiększy. Nagrody są moją własnością (dziękuję za przekazanie Audiotece, firmie Livebrand i Wydawnictwu Dolnośląskiemu, którzy zorganizowali dzisiejszą konferencję), będą w stanie dobrym (raz przeczytane). Ewentualne inne nagrody będą ujawniane w niniejszym wpisie.
Wystarczy zgłosić się pod tym postem ze swoim komentarzem: podać e-mail i zamieścić swoją wypowiedź na zadany temat, który brzmi: kto z piszących kryminały w ostatnim czasie najbardziej Cię zaskoczył - podaj nazwisko, jak chcesz to tytuł książki lub książek, no i uzasadnij co takiego wyjątkowego w jego/jej powieści znalazłeś. 
Chcą nie chcąc zwracam się z zaproszeniem głównie do fanów gatunku, ciekaw Waszych lektur i propozycji na aktualnego króla kryminałów. Moda na Skandynawów trwa, czy już nam się przejedli? A może koronę wręczylibyście komuś z pisarzy krajowych?
Wśród wszystkich zgłoszeń, po zamknięciu rozdawajki tj. o północy 14 lipca, przeprowadzone zostanie (żeby nie nazywać tego losowaniem ani loterią) śledztwo, którego celem będzie wykrycie komentarza najbliższego opinii mojej kotki. Uwaga! Kot wskaże tylko jednego szczęśliwca i do niego wędruje cała pula nagród! Powiadomienie nastąpi drogą elektroniczną i osoba ta będzie mieć 14 dni na kontakt w sprawie przekazania pakietu. W przypadku braku kontaktu, kot wskaże kolejną osobę. 
W przypadku pytań, wątpliwości i ewentualnych zmian w zasadach konkursu, będę odpowiadał tu i postaram się podejmować decyzję tak aby nie miały one na przebieg zabawy. Nie stawiam ograniczeń jeżeli chodzi o miejsce wysyłki, choć preferuję oczywiście możliwość przekazania paczki na terenie kraju (koszty wysyłki pokrywam ja). Jak zwykle wszelkie udostępnienia informacji o rozdawajce, reklama, zawieszenie baneru, dołączenie do obserwatorów i wszystkie inne miłe rzeczy są dobrowolne i mogę za nie podziękować jedynie uśmiechem lub zdjęciem kota (do wyboru), bo na wybór nie będzie to miało wpływu. 
Wszystko jasne? 

40 komentarzy:

  1. Ostatnio przeczytałam powieść, nieco rozbuchaną przez media, a mianowicie Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, S. Larsson'a. W jego powieści wyjątkowe jest absolutnie wszystko, ale najbardziej zaintrygowały mnie opisy. Uwalniają bariery wyobraźni i pozwalają wczuć się w mroźny klimat Skandynawii. E-mail qltura1515@gmail.com zapraszam http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Fanem gatunku jestem wielkim, chociaż nie czytam wszystkiego jak leci, szkoda mi czasu tylko na kryminały więc wybieram, wcześniej czytając recenzję. Trudno mi jest odpowiedzieć na pytanie kto mnie ostatnio najbardziej zaskoczył i dlaczego. Sięgam w ostatnim czasie do sprawdzonych nazwisk i wiem tak naprawdę czego się spodziewać - dobrej lektury!
    Napiszę więc o moich typach na króla kryminału ...
    Niekwestionowanym królem polskiego kryminału jest Marek Krajewski z serię/serie o Mocku i Popielskim. Nie tylko za intrygę i często zaskakujące rozwiązania ale za dbałość o zachowanie faktów, za piękny (choć przecież często wulgarny) język, za to, że czytając jego powieści bez większych problemów przenoszę się w czasie do międzywojennego, wojennego i powojennego Wrocławia i Lwowa.
    Drugie miejsce zajmuje Marcin Wroński za losy Komisarza Maciejewskiego. Choć temat i czas podobny do wyżej opisanych to język jakby lżejszy i dowcipne nawiązania do współczesności. Zajmuje drugie miejsce tylko dlatego, że Marek Krajewski zaczął pisać pierwszy i pierwszy, wówczas jedyny tom przeczytałam pewnie 10 lat temu.
    Nie mogę zapomnieć też o Marcinie Ciszewskim, którego najnowsza książka "Gliniarz" czeka na mnie w EMPiKu. To trochę inna kategoria niż opisane powyżej. Gliniarz jest kontynuacją świetnych powieści pt. "Mróz" i "Upał" ... a ja i tak polecę serię zapoczątkowaną www.1939.com.pl - świetna lektura choć sięgnęłam po nią z pewną nieśmiałością, bo nie lubię s-f ani political fiction. Jednak ta jest zupełnie inna ale to materiał na zupełnie odrębny post a nie komentarz.

    I przypomniałam sobie kto mnie zaskoczył - Tomasz Sekielski i "Sejf". Po przeczytaniu można zacząć się bać i poczuć się jak Mel Gibson w Teorii Spisku ale to pewnie i tak tylko czubek góry lodowej. Sekielski wykorzystuje swoją bogatą wiedzę dziennikarską. Najbardziej zaskakujące było zakończenie. Szczerze mówiąc pewnie miałam pewne podejrzenia, że sprawy będą się tak miały, ale pojawiły się dopiero pod koniec powieści, co było bardzo miłe :)

    O Skandynawach nie napiszę bo ich też lubię ale uważam, że my nie mamy czego się wstydzić i trzeba promować polską literaturę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę, to Sekielskiego muszę nadrobić...

      Usuń
  3. Ostatnio zaskoczył mnie Eugeniusz Dębski z "Władcami nocy, złodziejami snów". Zaskoczył mnie finał, co bardzo lubię, a już nieczęsto się w kryminałach zdarza, oraz zgrabne połączenie cyberpunku i filmu noir.

    anna.flasza.szydlik@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo zginął banerek. Popołudniu wrzuć ego jeszcze raz!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgłaszam się chętnie! :) A najbardziej zaskoczył mnie pisarz z naszego podwórka, bo naprawdę nie spodziewałam się tak dobrego polskiego kryminału. "Trzeci brzeg Styksu" Krzysztofa Beśki to jak najbardziej godna polecenia książka. Mamy tu Łódź z przełomu 18 i 19 wieku, którą czuje się przez karty, a także naprawdę zawiłą intrygę. No i czyta się wyśmienicie.
    immora.fray@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Też się zgłaszam!
    korcimnieczytanie@gmail.com
    Mnie ostatnio zaskoczył Mariusz Zielke książką „Wyrok”. Cieszy mnie to tym bardziej, że mamy tu do czynienia z polskim kryminałem i to na wysokim poziomie. Autor wykreował świetnych bohaterów, wprowadził ich w iście mistrzowski sposób, do tego akcja jest bardzo dynamiczna, a napięcie ani na chwilę nie opada. Temat też jest bardzo ciekawy, a problem bardzo realistyczny, aż by się chciało dopowiedzieć, że z życia wzięty:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak! wyrok to naprawdę dobra rzecz!

      Usuń
    2. Zgadzam się, świetny! Dość dawno czytałam bo chwilę po tym jak ukazał się w księgarniach, ale z całą pewnością jedna z najlepszych pozycji na rynku :)

      Usuń
  7. No tak, a jak się nie jest fanem gatunku to już kicha? Ale i tak się podzielę moim największym zaskoczeniem. :P
    Jerzy Edigey, znany autor powieści milicyjnej, napisał też kilka całkiem fajnych powieści historycznych dla dzieci/młodzieży, oczywiście z obecną zagadką. To bardziej przygody kryminalno-szpiegowskie, ale całkiem zgrabnie wyszły i moje dziecię w pewnym momencie nawet polubiło taki rodzaj literatury. Zwłaszcza że osadzone są w dalekiej przeszłości, w Sumerze, Asyrii i ogólnie Mezopotamii, więc jest wartość dodana w postaci realiów mało znanych, a wartych poznania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bynajmniej nie kicha :) ale po prostu jak ktoś nie lubi gatunku, nie czytuje, to i pewnie nie będzie zainteresowany nagrodami... ale widzisz Edigeya nie znałem, czyli mam dzięki Tobie kolejne nazwisko do sprawdzenia...

      Usuń
    2. Znaczy mam zasługę. :D
      A serio to ja mam chrapkę na kody, bo wiesz, skoro można cokolwiek zań pobrać... ;)

      Usuń
    3. to za jakiś czas będę miał może następne...

      Usuń
    4. O, no właśnie, "Strzała z Elamu" (chyba nie pomyliłam tytułu?) świetna. Aż byłam zdziwiona, że autor "Nagłej śmierci kibica" takie coś popełnił.

      Usuń
    5. a czy to nie był jeden z "artystów" wymienianych przez Barańczaka w książkach najgorszych?

      Usuń
    6. Ech, nie wiem, ten Barańczak wciąż poza moim zasięgiem.

      Usuń
  8. Szybko pogrzebałam w pamięci. Świetna jest pani Grimes i jej kryminały, uwielbiam Marcina Wrońskiego i jego Zygę, debiut Saszy Hady też bardzo przypadł mi do gustu...

    Ale największe zaskoczenie to seria Alana Bradley'a o Flawii de Luce. Dziewczynka rozwiązująca zagadki kryminalne. To trzeba przeczytać, koniecznie. Nie tylko dla Flawii, zafascynowanej chemią, z mroczną tajemnicą rodzinną w tle, ale i dla obrazu angielskiej wsi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgłaszam się :)
    Mnie zaskoczył bardzo pozytywnie Marcin Świetlicki najpierw powieścią "Dwanaście", później "Trzynaście" i "Jedenaście". Za namową znajomego sięgnęłam po tę książkę. "Przeczytaj, to zmieni twoje spojrzenie na język". Rzeczywiście, wszystko jest opisane, krótko jasno i życiowo. Słownictwo czasami zaskakuje. Naprawdę czujemy, że to się wydarzyło i że główny bohater naprawdę żyje w naszej Polsce, wydarzenia fikcyjne są idealnie wkomponowane między te prawdziwe. Można wczuć się w każdą z postaci. Tutaj się płynie, cały czas czyta z przyjemnością, do końca nie domyślając finału. Powieści zaskakująco dobre, każdy odnajdzie w niej cząstkę siebie, nawet nieczytający po przeczytaniu kilku zdań będą chcieli brnąć dalej w tę historię (wiem, sprawdziłam ;) Mnie urzekły prostotą, która jednak "wciąga". :)
    kingamuszka@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słyszałem, ale nie czytałem. Do nadrobienia :)

      Usuń
    2. co człowiek, to opinia :)

      Usuń
  10. Kryminały lubię, ale nieczęsto po nie sięgam. Dlatego nie mogę się uważać za znawczynię gatunku i czytając powyższe komentarze też dorzucam autorów, z którymi chciałabym się zapoznać. Nie mniej jednak mogę podrzucić nazwisko, które wryło mi się w pamięć, a książka (jak na razie jedna, którą przeczytałam) wywarła na mnie spore wrażenie. Dokładniej chodzi mi o Charlotte Link i jej "Drugie dziecko". A co mi się w tej powieści tak bardzo spodobało? Klimat oraz bardzo dobrze zarysowane portrety psychologiczne bohaterów, a do tego zagadka z przeszłości, z okresu II Wojny Światowej. Była to pierwsza, ale na pewno nie ostatnia książka autorki, z którą spędziłam miło kilka wieczorów.

    m.tesna@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Kryminaly czytam namietnie i dlatego coraz trudniej jest mnie w nich czyms zaskoczyc.Ale czasem sie to komus udaje.
    Zaskoczyl mnie Eliot Pattison ze swoim cyklem o Shan Tao Yunie
    Po pierwsze-umieszczeniem akcji w Tybecie.
    Po drugie-czyniac glownego bohatera wiezniem lao gai (chinskiego odpowiednika hitlerowskich obozow koncentracyjnych)
    Po trzecie-umiejetnym wykorzystaniem panteonu bostw tybetanskich,ktore potrafi uczynic glownymi podejrzanymi kwawych zbrodni.
    Po czwarte-nigdy sie nie spodziewalem,ze to wlasnie dzieki lekturze kryminalu zrozumiem na czym polega prawdziwa przyjazn!
    Wszystko to tworzy prawdziwa mieszanke wybuchowa,dzieki ktorej jego ksiazki znakomicie sie czyta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odezwij się do mnie! adres masz w zakładce współpraca

      Usuń
  12. zgłaszam się z miłą chęcią ^^

    Otóż ostatnio był duży nacisk na literaturę skandynawską :)
    Larsson, Mankell, Theorin, Nesbo, Lackberg, ale ja sięgnęłam po dzieło innego autora i jestem pod ogromnym wrażeniem! Może to dlatego, że jest tam bądź co bądź mój świat (chcę zostać lekarzem) tytuł to "Lekarz, który wiedział za dużo", a autor to: Christer Mjaset :)
    Wg mnie jest to istna perełka wśród przeczytanych przeze mnie kryminałów (zdaję sobie sprawę, że niektórzy podejdą do tego sceptycznie ze względu na to, że mam dopiero 16 lat i co ja takiego mogę wiedzieć...). Uważam, że nie będę rozpisywała się nad fabułą, gdyż po prostu nie da się jej streścić. To trzeba przeczytać! Powiem tyle, że chcąc szybko przewrócić i przeczytać następną stronę jednocześnie budził się we mnie strach i groza. Nie da się tego opisać i uważam, że nawet jak naszkicuję zarys fabuły (lekarz cierpiący na epilepsję, ponura przytłaczająca wyspa, śmierć przełożonego naszego głownego bohatera, dziwne "zwidy" itd.) nic to nie zmieni, jak już wspominałam trzeba to po prostu przeczytać, a raczej połknąć :)

    kasia.przepiorka@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. justynawolny@interia.pl Mnie ostatnio na plus zaskoczyła Olga Rudnicka autorka między innymi Lilith. Do tej pory wydawało mi się,że polscy autorzy nie potrafią dorównać tym zachodnim w tworzeniu powieści,budowaniu napięcia itd. Myliłam się,pani Olga świetnie udowodniła,że to potrafi i potrafi nieźle. Jej książki są pełne napięcia,postacie wyraziste a książki czyta się jednym tchem .Brawo dla niej ,że na nowo przywróciła mi wiarę w polskich pisarzy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdecydowanie Phillip Margolin i "Nie zapomnisz mnie". Zalegająca od dawna na mojej półce książka, przywieziona od wujka i przekładana jedynie podczas porządków, w te wakacje doczekała się swoich pięciu minut! I owszem czas poświęcony na tę lekturę minął mi błyskawicznie.

    A oto zarys akcji:
    jedna sprawa, kilkunastu zamieszanych. Jeden człowiek, dwa oblicza. Silne kobiety. Skrywany ból. Tajemnica sprzed laty. Ambicje. Trudne wybory. Żądza zemsty. Niby oczywistości. Niby schematy. Ale kryminał doskonały! I niecodzienny - bo oto od początku mamy winnego. Ale czy aby na pewno...?

    * Dodatkowe brawa należą się za genialne opisy miejsc i postaci, nie za długie, ale bardzo trafne. Plus także za ukazanie systemu pracy adwokata i prokuratora oraz za złożone portrety psychologiczne bohaterów ujawniające ich mechanizmy działania.

    Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do sięgnięcia po tę książkę

    nieidentyczna
    zuniek@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Kryminalny romans czy romantyczny kryminał? Takie oto pytanie nasunęło mi się już w trakcie czytania książki "Szósty" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Autorka zaskoczyła mnie.. wysokimi bohaterami! Żartuję! Ale fakt, miło mi się czytało o wysokich ludkach jak ja. W każdym razie zaskoczenie wywołała mieszanka przeciwności: morderstw i romansu, wartkiej akcji i subtelnego opisu uczuć, logiki i intuicji, policjanta i psycholożki, no i zakończenie – dla mnie zupełnie niespodziewane, obstawiałam kogoś innego. Ale to wielki plus dla autorki, że budowaną intrygą wywiodła czytelnika w pole! Niestety, książka zaskoczyła mnie też negatywnie, a to już dzięki niedouczonemu korektorowi (jego nazwiska nie ma na stronie redakcyjnej). Mój rentgen w oczach wyłapał mnóstwo błędów! W pewnym momencie musiałam się cofnąć w czytaniu, bo bardziej skupiłam się na braku przecinków niż na treści. Ale to już wynik zboczenia… Książkę mimo wszystko polecam :)

    martucha180@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem wierną fanką kryminałów od Harlana Cobena.
    Nie ma książki jego autorstwa, która nie utkwiłaby w mojej pamięci na długo.
    Czuję, że jego książki mają nie tylko przesłanie powieści kryminalnej, ale jest to również coś więcej - taka jakby nauka o życiu, ludziach.
    Nie przypominam sobie, by był inny autor, który mnie tak powalał każdą swoją publikacją.
    Jego cykle powieści z Myronem Bolitar i Mickeyem Bolitar są niezwykle fascynujące.
    Jego książki dzieją się na obszarze stanów Nowy Jork i New Jersey, a każda opisana historia to przeważnie nierozwiązane bądź niedokończone sprawy z przeszłości.
    Każdemu kto jeszcze nie zna książek Cobena - serdecznie polecam wszystkie i każdą książkę z osobna. ;)

    wosz.agnieszka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytałam ostatnio polski kryminał „Drzewo morwowe” Tomasza Białkowskiego. Książka wciąga od pierwszej strony i nie można się od niej oderwać. Szybka, spójna akcja. Charakterystyczne postacie, a przede wszystkim dziennikarz Paweł Werens, który ma bagaż traumatycznych doświadczeń związanych z miejscem do którego został „zesłany” aby napisać dobry reportaż o makabrycznych wydarzeniach. Autor bardzo dokładnie podszedł do tematu. Na mojej półce czeka już kolejna część (z 3 częściowej trylogii) o losach Werensa.
    Pozdrawiam serdecznie,
    kwiatusia1@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Mariusz Zielke
    (motywacja +wiedza) x wysiłek +wytrwałość do kwadratu = SUKCES
    Wygrały marzenia...

    mika19@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Właśnie czytam "Zdrada pachnie pomarańczami" Iwony Czarkowskiej. Tytuł był obiecujący, ale zawartość już nie tak bardzo. Czytam i czytam i do końca dobrnąć nie mogę. Książka zaskoczyła mnie, ale w tym negatywnym słowa znaczeniu. Spodziewałam się więcej. Co prawda nie jestem super znawcą kryminałów, wolę sf, ale coś wciąga albo nie. Zostało mi jeszcze trochę stron, a wszystko mam w zwyczaju czytać do końca. Może się odczaruję.

    batonzo@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Zmieniam zdanie, wciągnął mnie jednak powyższy kryminał, a wydawało się, że jestem odporna.

    batonzo@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. "Terror" Dana Simmonsa nie jest to typowym kryminałem, ale dzięki temu zyskuje oryginalnością i tym, że "klimat" powieści daje duże możliwości autorowi w zabijaniu bohaterów z czego nader często korzysta. Akcja ma miejsce na statku szukającym północnego przejścia na północy Kanady. Ktoś zabija członków załogi statku "Terror" i kapitan stara się przeprowadzić śledztwo kto za tym stoi. Powieść jest wielowątkowa.Akcja książki dzieje się na początku 1845 roku, gdy nie ma wielu zdobyczy techniki, co tylko sprawia, że marynarze giną nie tylko w wyniku morderstw. tylko nie zawsze wiadomo, który zgon jest wynikiem nieszczęśliwego wypadku, a który zamierzonym zabójstwem. Jest to jeden z najbardziej wciągających kryminałów, który odświeża nam gatunek, a przy tym to wielkie tomisko które zapewnia nam zabawę przez kilka dni.
    Pozdrawiam
    Magdalena Król
    frank.easy(małpa)gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. Wakacyjna pora zachęca do podróży, tak też zapewniłam sobie literackie wojaże po Włoszech... Bezapelacyjnie skradł moją duszę obezwładniający każdy zmysł cykl powieści Giaurica Carofiglia. Z mojego punktu widzenia dobry włoski kryminał to swoisty majstersztyk ujawniający makiaweliczną wyobraźnię wieszcza, prowokujący subtelnie i doprowadzający do apogeum obłędu, manipulujący elokwentnie zwojami mózgowymi, uczuciami, emocjami niczym kuglarz pociągający za sznurki marionetek. Mroczny schemat otulony odrobiną czułości i namiętności, akcja zaskakująco wdrażająca się w umysł czytelnika, zaplanowana do najdrobniejszego szczegółu, otwierająca wrota do labiryntu słodkiego niepokoju, wartkie dialogi z akcentem ironii tańczące szalone tango z biciem mojego serca, a także niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju klimat powodujący, że czytelnik ma wrażenie spacerowania po polu minowym to charakterystyczne atrybuty dzieła włoskiego doskonałego. "Świadek mimo woli" czy nieziemsko apetyczny "Ponad wszelką wątpliwość" spełniają wspomniane wymagania. Wyjątkowość włoskiego klimatu zawartego w kryminałach polega na znakomitej formule hipnotyzowania czytelników spragnionych nietuzinkowości, galerii wielobarwnych, obrazowych postaci wplątanych w zapach zbrodni doskonałej i szokującej intrygi oraz uroku nuty sentymentalizmu. Mnie oczarowała niebanalność...

    Monika. W

    sankofa@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  23. "Intensywność" - D. Koontz, to mistrzostwo. Nie będę zdradzała tutaj treści, bo komuś kto będzie chciał przeczytać, zepsuję całą zabawę. Dlaczego mnie zadziwiła? Ponieważ napięcie w niej jest tak wielkie, że nie wytrzymałam i przekartkowałam książkę na ostatnie strony i... uspokoiłam się, że wszystko dobrze się skończy! Ale jakie było moje zdziwienie, że jednak skończyło się inaczej, a fragment, który przeczytałam z ciekawości, tak naprawdę miał inne znaczenie, niż można było się domyślić czytając tylko ten urywek! Żadna książka mnie jeszcze tak nie zaskoczyła, dlatego polecam gorąco! :)

    a.wlodarczyk@onet.pl

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kamieniarz -Camilla Läckberg to była uczta :) bardzo podoba mi się jak łączy wątek sensacyjny z obyczajowym i dlatego właściwie i ci co nie lubią kryminałów, chętnie ją czytają :) pozdrawiam :) pyzikenator@gmail.com

    OdpowiedzUsuń