sobota, 12 kwietnia 2025

Sen nocy letniej, czyli jak oni to robią?


Który to już raz oglądam Sen nocy letniej na scenie? Wśród notek znajdziecie m.in. wrażenia z teatrów The Globe, The Bridge Theatre, no a teraz dokładamy do tego z M Teatr Komedia.
 

***
MaGa: Ta komedia Szekspira jest dla mnie odskocznią od życia codziennego. Pozwala dorosłej osobie zanurzyć się na powrót w świat mitów i baśni i beztrosko śmiać się z perypetii bohaterów. Pobyć przez chwilę dzieckiem, choć dylematy na scenie są już natury dojrzałej.


Robert: Niewiele chyba tych dylematów zostało - posłuszeństwo ojcu? kara za upór wobec jego woli? No może nieszczęśliwe zakochanie i to co z nami wyrabia uczucie wciąż są aktualne i mogą wzruszać lub bawić. To przede wszystkim komedia w której działanie sił wyższych trochę uciera nosa bohaterom, a ponieważ bogowie też konkurują ze sobą, sami też są podatni na działanie losu... Sen to czy jawa? Szalone to wszystko i oni pewnie chcieliby jak najszybciej to zakończyć. Ale może sen zostawi w nich jakiś ślad, by dojrzeli?

czwartek, 10 kwietnia 2025

Lista marzeń, czyli czy potrzebujemy takich produkcji?

Czasem chyba człowiek potrzebuje takich seansów, żeby się wyluzować, zanurzyć w ciepełku, popatrzeć sobie na ładne twarze i cieszyć się dobrym zakończeniem.


I niby wiadomo - schematyczne, przewidywalne, ckliwe, prościutkie... Ale jak milutko się to ogląda.

Nawet miałem ochotę na powieść Lori Nelson Spielman, która była pierwowzorem dla produkcji Netflixa, na razie jednak do mnie nie dotarła, więc zadowalam się filmem :) A może dobrze? Bo przecież jak na ekranie wszyscy tacy piękni, to nawet ich smutek z góry wydaje się jakiś taki tylko na chwilę, a i my czujemy się lepiej... W końcu temu mają służyć takie historie - pocieszać, dawać nadzieję, wołać głośno: głowa do góry, daj sobie szansę.

środa, 9 kwietnia 2025

Pięć martwych psów - Michal Sýkora, czyli ostrożnie z ambicjami, bo można na tym bardzo się przejechać

No dobra, dość marudzenia, przynajmniej na chwilę. Do czeskiego krymi zawsze zasiadam z przyjemnością, a i cykl Michala Sýkory już znam i polubiłem. No to przed Wami tom trzeci. Można czytać w kolejności, można i osobno, choć wtedy nie będziecie znali wcześniejszych losów postaci. To akurat troszkę się przydaje, bo sytuacja niektórych bohaterów wtedy jakoś staje się czytelniejsza.

O poprzednich dwóch tomach z ekipą Marie Výrovej pisałem na blogu, więc notki znajdziecie w spisie przeczytanych na górze.
To dość klasyczne kryminały policyjne, bez spektakularnego tempa, ale z solidną intrygą i dość wiernie opisaną robotą śledczą.

Co ciekawe, Sýkora wcale nie buduje swoich fabuł w podobnym stylu - mieliśmy więc już polityczną intrygę, ponurą historię rodzinną, a teraz... No cóż, za wiele nie chcę zdradzać, ale są tu i lokalne układziki, jak i ludzie którzy są kompletnie bez zasad. A gdy policjanci podejdą zbyt blisko, zrobi się bardzo nieprzyjemnie. 

A wszystko zaczyna się dość niepozornie.

wtorek, 8 kwietnia 2025

Ma bawić, ale czy bawi, czyli Zgon przed weselem, U Pana Boga w Królowym Moście, Pożar byłby lepszy

Wczoraj marudziła M. to dziś mogę i ja. Już dawno przestałem mieć nadzieje co do polskich produkcji zwanych komediami, bo jak już wydaje się, że gorzej być nie może, to kolejna puka w dno od dołu. Poświęcam więc jedną notkę, by hurtowo napisać o kilku produkcjach które obejrzałem w sumie sam nie wiem po co. No i na deser o czymś ciut lepszym, ale Czesi zawsze mieli ten swój specyficzny styl.

Gdyby u nas kręcono obrazy o różnicach pomiędzy "miastowymi" i "prowincją" takie jak choćby "Jeszcze dalej niż północ" czy komedie czeskie, to pewnie nikt by nie załamywał na nich tak bardzo rąk jak teraz. Ile razy jednak można patrzeć na Karolaka i oglądać żenujące, stereotypowe i obrażające ludzi sceny jacy to niby jesteśmy nietolerancyjni, zamknięci na obcych, na zmiany, prymitywni i wymagający genialnego kierownictwa najlepiej kogoś z miasta i ostatnimi laty, najlepiej kobiety. Za pierwszym razem może to jeszcze kogoś bawiło. Ale ile można i to jeszcze w taki żenujący sposób. 

poniedziałek, 7 kwietnia 2025

40-latek, czyli publiczność się bawi, a my marudzimy

MaGa: Tak dawno nie byłam w Teatrze Rampa i tak się cieszyłam na to wyjście a tu taki niewypał… Niemal wbrew sobie, ale muszę w tym wypadku być przysłowiowym „złym policjantem”, bo spektakl mi się nie podobał. Przede wszystkim dlatego, że orkiestra zagłuszała każdy tekst. Siedziałam w trzecim rzędzie i z tekstu słyszałam pojedyncze słowa. Czy nie można było jej wyciszyć? Te same piosenki (nawet z prób) obejrzane dopiero w internecie oddają skalę szkody tego niedopatrzenia. Ogromna strata dla całości widowiska.


Robert: Ja będę bronił trochę tego spektaklu, choć faktycznie z nagłośnieniem jest kiepsko i nie wszystkie fragmenty przedstawienia są równie dobre. Na pewno jest tu jakiś pomysł i nie jest to tylko próba budowania popularności na wspomnieniach tych, którzy oglądali serial - w różnych postaciach i wątkach można rozpoznawać niby podobieństwa, ale to też zabawa formułą, mruganie okiem do widza, śmiech z PRL, z premedytacją budowanie pewnych rzeczy nie do końca idealnie.

Rarities 2 - Ane Brun, czyli czy covery mogą być piękne

Dziś przypadkiem odkryta norweska piosenkarka skłania mnie do powrotu do poniedziałkowej dawki muzyki. Choć Ane Brun sama też komponuje, najbardziej znana jest z własnych wersji mniej lub bardziej znanych kawałków innych artystów. Sięga po przeboje, ale mam wrażenie że ten ich wybór nie jest przypadkowy - szuka emocji, tekstów które niosą ze sobą jakieś przesłanie, czegoś co jest bliskie jej wrażliwości. 

Ja trafiłem na początek na album Rarities 2 ale to przecież jedynie próbka jej możliwości i kontynuacja wcześniejszych albumów m.in. Songs. Chyba właśnie te kawałki śpiewane po angielsku, gdzie po kilku chwilach nagle orientujemy się co to za numer i zasłuchani zanurzamy się w jej wersję na razie najbardziej mniej urzekły. 

niedziela, 6 kwietnia 2025

Męskie gadanie - Beata Biały, czyli czemu tak trudno czasem o tym mówić

Weekend, w którym parę rzeczy ciekawych zapadło w serce i do głowy, dobry czas z dobrymi ludźmi, ale trudno to przecież przekazać, ubrać w słowa, zresztą Notatnik miał służyć jedynie dzieleniu się rekomendacjami kulturalnymi. Wybieram więc ze szkiców coś może trochę z innej bajki, ale również tytułu, w którym mimo pewnych oczywistości, znaleźć można dla siebie coś ważnego.

Oto Beata Biały zaprosiła do rozmów o życiu kilkunastu ciekawych mężczyzn i postanowiła zebrać to w jednym tomie, grupując to wokół różnych emocji. Niby założenie, że każdemu z nich przypisze jakąś jedną sprawę może zaskakiwać, być może materiału było tam dużo więcej, warto jednak podejść do tej pozycji nie tylko szukając znanych, lubianych, ciekawostek o nich. Spróbujcie zobaczyć w tym coś więcej niż opowieść o własnym życiu, doświadczeniach, problemach - może jakieś wskazówki, refleksje przydatne dla siebie? W końcu wielu mężczyzn ma trudność by mówić o tym co czują - wolą to pokazywać czynem (choć to przecież często jest oczywiste jedynie dla nich) albo zamykać się w sobie, by nie okazywać słabości. Tak jakby mówienie o emocjach, uczuciach naprawdę oznaczać mogło słabość. Przełamujmy ten schemat, uczmy się otwartości, bo ona może być kluczem do budowania lepszych relacji. 

Kogo znajdziemy w środku i jakie tematy?

sobota, 5 kwietnia 2025

Arcana - Anna Szumacher, czyli czy jesteś na to gotowa

Po trylogii Słowotwórczyni, która z każdym tomem podobała mi się bardziej (jakby co w przeczytanych na górze znajdziecie wszystkie notki na ten temat), byłem ciekaw tego co wymyśli Anna Szumacher w kolejnej powieści. I choć trochę Arcana może przypominać swoją strukturą tamte szalone zabawy z rzeczywistością, to jednak podobieństw wcale nie jest tak wiele. Jednym z nich na pewno jest silna osobowość bohaterki, choć tym razem to młodziutka dziewczyna. Wiszące nad nią zagrożenie też będzie realne, a jej szalone pomysły będą dla otoczenia dość trudne do zaakceptowania. A różnice? Na pewno Arcana ma bardziej przewidywalną fabułę, choć autorka ukryła parę niespodzianek. To kryminał, ale nie zwariowana powieść przygodowa jak wtedy, humoru też jest jakby mniej, znajdzie się jednak trochę miejsca na sprawy paranormalne, które wprowadzą trochę zamieszania.

Początek wydaje się zapowiadać kryminał - oto młodziutka dziewczyna po latach nauki w szkole z internatem wreszcie przybywa do swojej rodzinnej posiadłości, którą zarządza jej starszy brat. Niestety na miejscu okazuje się, że trwa jakieś wielkie przyjęcie, a brat nawet nie wyszedł jej na powitanie. Jego poszukiwanie kończą się znalezieniem...

piątek, 4 kwietnia 2025

Tylko miłość, czyli no i po co ci to było

MaGa: Zaczynam podejrzewać, że nie umiemy w kraju robić dobrych komedii. No, może kilku reżyserów potrafi z każdego tekstu komediowego wycisnąć całą esencję humoru jaką niesie tekst, ale jest ich niewielu. Poczucia humoru nie można się nauczyć – to się po prostu ma, to się czuje. I dlatego nie każdy tekst komediowy wzięty do obróbki będzie zabawną komedią. A jeśli mam się śmiać, bo aktor na scenie przeklnie czy opuści majtki to nie jest to komedia dla mnie.


Robert: Rzeczywiście mamy jakąś posuchę - spektakli coraz więcej, znane twarze na scenie, ale poza jakąś frajdą zobaczenia kogoś przez nas lubianego, satysfakcji i autentycznego śmiechu raczej uświadczymy niewiele. A i z tymi lubianymi też ruletka jeżeli spektakl ma w większości obsadę wymienianą i nie wiesz na kogo trafisz.
A to wszystko przychodzi nam do głowy po obejrzeniu "Tylko miłość" w reżyserii Anny Oberc (w tym spektaklu również grywa). Spektaklu w którym oglądamy sytuację jaką znamy z wielu innych komedii - dwie pary, zdrada i próby jej ukrycia. Skoro kochasz inną/innego to po co udajesz i kłamiesz, a jeżeli kochasz żonę/męża to po co szukasz przygód na boku? Może choć od strony psychologicznej coś można by tu dostrzec? Ale przecież reklamuje się to jako komedię...

czwartek, 3 kwietnia 2025

Wizyta, czyli między nadzieją i zwątpieniem, między uporem i rezygnacją

MaGa: Bardzo dobry spektakl w Teatrze Druga Strefa. Według mnie świetnie pasowałby do cyklu Nowe Epifanie. Tekst Erica-Emmanuela Schmitta to niemal filozoficzna rozprawka, która usiłuje ukazać ludzką kondycję poprzez nasze najbardziej intymne, niepowierzane nikomu innemu pytania, nasze płochliwe myśli i nadzieje. A przy tym nie moralizuje. Pozostawia nas jedynie z pytaniami.


Robert: W czasach gdy nawet największego optymistę ogarnia pesymizm i zwątpienie w to, że jakiś Bóg czuwa nad tym by dobro na tym świecie nie przegrywało, rozważania o moralności wydają się nie na miejscu. A może jednak tym bardziej powinno się o niej wołać?
Gdy człowiek czuje własną bezsilność i potrafi jedynie upierać się przy swoim trwaniu, licząc że ma ono przynajmniej symboliczny sens, jednostka choćby nie wiem jak wcześniej szanowana, wydaje się nie mieć znaczenia... Ale czy to znaczy że ma się poddać?

środa, 2 kwietnia 2025

5 grudniów - James Kestrel, czyli doprowadzę to do końca

No to druga odsłona kryminalnej środy.
A może jednak z góry powinienem zastrzec, że mimo informacji podkreślanej przez wydawcę (REBIS) o nagrodzie Edgar Award za najlepszą powieść kryminalną roku 2022 dla tego tytułu, nominacjach do innych nagród w ramach tego gatunku, fani kryminałów mogą być trochę zaskoczeni. 

Owszem: są trupy, jest gliniarz i jest śledztwo, a nawet więcej jest wręcz obsesyjne polowanie na mordercę. Ale jest też sporo więcej. I w sumie nawet nie wiem co mi się podobało bardziej.


5 grudniów to kryminał w stylu noir, z wojną w tle, gdzie prowadzenie śledztwa mocno zostaje zaburzone przez zaatakowanie Stanów przez Japonię i ogarnięcie Azji na kilka lat w chaosie, w którym jednostka traci kompletnie znaczenie. Jakie morderstwo, skoro tu każdego dnia giną tysiące. A mimo wszystko bohater nie zapomina o sprawie, którą rozpoczął w roku 41 i podejmuje ponownie w zupełnie innych realiach po 4 latach.

Dwupak kryminalny, czyli Śmierć na bogato Jacka Ostrowskiego i Apogeum zła Maxa Czornyja

Ponieważ sporo mi się nagromadziło materiału, znowu muszę czasem połączyć jakieś tytuły i w dodatku wrzucić czasem i dwa dziennie. Rano powiedzmy że dwa tytuły które jakoś nie zrobiły na mnie wyjątkowego wrażenia, a na wieczór coś bardziej ciekawego.

Jacka Ostrowskiego znam głównie z serii o mecenas Zuzie Lewandowskiej, ale wiem że czasem pisze rzeczy mające trochę bardziej pazur sensacyjno przygodowy. Tym razem jednak zafundował czytelnikowi coś w rodzaju kryminalnego thrillera. Udało mu się nawet mrugnąć do fanów Zuzy, bo pojawia się ona gdzieś w tle, ale wątków komediowych tu raczej niewiele. Bohaterowie nowej serii, czy raczej jedna główna bohaterka i jej koledzy z dawnej służby, to ludzie którzy mają duże doświadczenie, ale ze względu na niską tolerancję dla głupoty przełożonych i ich rozkazów, nie zawsze mają chęć przedłużać kontrakty. Ze wszystkimi wojennymi traumami, ranami, są jednak nie tylko mocno pokiereszowani, samotni, ale i nie zawsze gotowi do "normalnego" życia i pracy. 

wtorek, 1 kwietnia 2025

Wybraniec, czyli jakie wielkie ego

Zastanawiałem się jaki film dać Wam we wtorek i na 1 kwietnia. Była naszykowana notka z trzema komedyjkami, ale ostatecznie wybieram jednak coś innego. Ten prezydent to żart, ten człowiek to nieprzewidywalny, kuriozalny, chwilami śmieszny, chwilami straszny facecik, który idealnie nadaje się na Prima Aprilis.

 

Wątpię by Trumpowi film Aliego Abbasiego się podobał, bo to człowiek, który choć wiele mówi o wolności słowa, chętnie by cenzurował wszystko co mu nie pasuje, nawet własne cytaty sprzed lat. Ale tym bardziej moim zdaniem warto to zobaczyć, bo uchwycono choć w kawałku fenomen jego sukcesu. Gość poza tym, że miał zawsze większe ambicje niż możliwości, potrafił przeć przed siebie z bezczelnością nuworysza wmawiając innym swój geniusz. Od kogo się tego nauczył. Jak twierdzą twórcy "Wybrańca" nie zawsze taki był - miał kompleksy, wciąż pozostawał w cieniu ojca, nie potrafił przebić się ze swoimi wizjami... Dopóki nie poznał człowieka, który uchodził za takiego, który potrafi załatwić i wygrać wszystko - choćby rząd ścigał go procesami, on i tak nie da się wsadzić za kraty i jeszcze się z nich śmieje.