Wątpię by Trumpowi film Aliego Abbasiego się podobał, bo to człowiek, który choć wiele mówi o wolności słowa, chętnie by cenzurował wszystko co mu nie pasuje, nawet własne cytaty sprzed lat. Ale tym bardziej moim zdaniem warto to zobaczyć, bo uchwycono choć w kawałku fenomen jego sukcesu. Gość poza tym, że miał zawsze większe ambicje niż możliwości, potrafił przeć przed siebie z bezczelnością nuworysza wmawiając innym swój geniusz. Od kogo się tego nauczył. Jak twierdzą twórcy "Wybrańca" nie zawsze taki był - miał kompleksy, wciąż pozostawał w cieniu ojca, nie potrafił przebić się ze swoimi wizjami... Dopóki nie poznał człowieka, który uchodził za takiego, który potrafi załatwić i wygrać wszystko - choćby rząd ścigał go procesami, on i tak nie da się wsadzić za kraty i jeszcze się z nich śmieje.
W Wybrańcu bohaterów jest bowiem dwóch - młody Trump (Sebastian Stan) oraz prawnik Roy Cohn (Jeremy Strong). Uczeń i mentor, który jako pierwszy pokaże mu świat wielkich pieniędzy, wprowadzi na salony ale i nauczy pewnych sztuczek - kłamstw, szantaży, kreowania rzeczywistości. W ich wdrażaniu w życie uczeń przerośnie swojego mistrza - jest na tyle zdeterminowany, by wykorzystać swoją szansę, że będzie szedł choćby po trupach. Przegrasz? Nic to, twierdź że tak naprawdę wygrałeś albo że cię oszukano. Złapano na przestępstwie? To ty ich oskarż o coś innego i odwróć kota ogonem... Skąd my to znamy.
Cohn to postać kontrowersyjna - homoseksualista nie stroniący od szalonych imprez, ale Trump w tej historii nie jest kimś kto robi karierę przez łóżko i naśladuje nauczyciela bezmyślnie. On uczy się, korzysta z szansy, ma jednak swoją drogę - jemu zależy tylko na pieniądzach i na władzy, bo ta druga daje kolejne pieniądze. Aż do przerysowania - musi mieć wszystko co mu wpadnie w oko, wszystko co lśniące, najlepsze, by go podziwiano.
Nie dochodzimy aż do kariery politycznej, skupieni jesteśmy na relacji z Cohnem i na pierwszym etapie kariery Trumpa, budowy jego imperium finansowego. Ale to i tak pozwala zobaczyć w tym człowieka, którego potem widzimy na mównicach i w Białym Domu. To jak traktuje ludzi, przeciwników, jak łasy jest na pochlebstwa... Nic dodać, nic ująć.
Dobre główne role i naprawdę niezły film! To jak odtworzono klimat lat 70 i 80 jest wyborne!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz