
Przy lekturze "Tokio Biografia" wydawało mi się, że brakuje jakichś ram i że jest zbyt wiele informacji? No to teraz mam coś odwrotnego - pomysłowo nakreślone ramy (raptem 10 rozdziałów i hasła typu: wojna) i naprawdę niewielka ilość przykładów, które miałyby udowadniać tezy autora. To nie znaczy, że nie znalazłby więcej - on specjalnie zdecydował się na humorystyczny ton, na to by swoje argumenty przekazywać poprzez jakieś anegdoty. Dzięki temu czyta się to (albo słucha tego jak w moim przypadku) w tempie błyskawicznym. Ciężar tych historii jest taki, że nawet niespecjalnie mamy ochotę rozwijać swoją wiedzę na ich temat - te skrótowce jak najbardziej wystarczają, a że po kilku miesiącach pewnie o nich zapomnimy to już inna rzecz.
Ważne żebyśmy zapamiętali główną tezę, tzn. nie popełniali błędów swoich poprzedników, starali się sprawdzać różne źródła, myśleli samodzielnie i nie podejmowali decyzji w oparciu o emocje. Bo to najszybsza droga na to by spieprzyć wszystko. A jak pokazują te historie, czasem nawet niewielkie czyny pojedynczych ludzi mogą mieć ogromny wpływ na losy całych narodów lub nawet cywilizacji (jak w przypadku choćby wynalezienie freonu).









