środa, 12 sierpnia 2026

Sierociniec - Jakub Rutka, czyli cicho dziatki, już bez słowa

Ciekaw byłem czy Jakub Rutka będzie kontynuował cykl kryminalny z przygodami podcastera z Ostrołęki, ale funduje nam tym razem trochę coś innego. Jego najnowsza powieść również czerpie trochę z miejskich legend, pewnych wydarzeń które potem obrastają jakąś tajemnicą i grozą, trudno jednak w tym przypadku mówić o jakimś śledztwie. To raczej próba odpowiedzi na pytanie "co mogło się wydarzyć", zadawane jednak przez osobę która nigdy nie zajmowała się żadnymi dochodzeniami. To młoda psycholożka, która nie jest w stanie uwierzyć, że jeden z wychowanków sierocińca gdzie pracowała mógł zamordować swoją młodszą siostrę. 
 

Niby nie ma wielkiej brutalności i dosłowności, mimo wszystko to czego się domyślamy po drodze może sprawić że ciarki przebiegną po plecach. Zawsze gdy zło dotyka niewinne dzieciaki, coś nam to robi dużo głębiej i dotkliwiej niż w przypadku dorosłych. 
Gdy w dodatku to zło ma źródło właśnie w dorosłych, którzy mieli te dzieci chronić, emocje w nas już prawie wchodzą w stan wrzenia. I tak też będzie tutaj. Jakieś plotki, próby wyciągania z dzieciaków zasłyszanych historii, a potem grzebanie, drążenie mimo że jakoś różne osoby nabierają wody w usta. 

Mroczne i niepokojące, choć mam wrażenie że chyba trochę zabrakło domknięcia wszystkich wątków i podrzucenia odpowiedzi. Dla niektórych może to dobrze, ja jednak czasem wolę w gatunkowej prozie jednak finał, który nie pozostaje otwarty, bo nie wiem po co tak robić - no chyba że w celu kontynuacji, ale za tym nie przepadam. 

Kanał Mistery TV który przez lata Rutka budował pewnie dostarczył mu sporo takich materiałów, możemy więc pewnie spodziewać się kolejnych powieści. W tym przypadku jest całkiem nieźle, choć schemat złych sióstr zakonnych już trochę został wyeksploatowany. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz