Pedro Almodóvar w swoim najnowszym filmie sięga po ciekawy dylemat: czy twórca ma prawo wykorzystywać ból innych do tego by wykreować ciekawą historię. To że sięga się po motywy autobiograficzne to rozwiązanie częste, ale czy myśli się o tym że w naszym otoczeniu są też inni, którzy nie tylko mogą się w pewnych postaciach i scenach rozpoznać, mogą potem z tego powodu cierpieć?
Pojawia się też w Gorzkich świętach wątek wypalenia, niemocy twórczej, ba nawet depresji i wsparcia jakie otoczenie buduje wokół bohatera - w końcu jest wielkim artystą i o niego trzeba dbać. Czy trzeba więcej by w scenariuszu nie doszukiwać się własnych refleksji Almodóvara nad tym jak powstają jego historie, z jakimi dylematami sam się czasem mierzy. I to jest tu najciekawsze.
Cała reszta bowiem się niewiele zmienia - są niektórzy z jego ukochanych aktorów, są kolory, które tak uwielbia, niespieszne tempo, dialogi dotyczące życia, cierpienia, ale i czerpania z życia ile się da, charakterystyczni bohaterowie, odrobina humoru (postać strażaka i striptizera). To nie znaczy jednak że to wciąż ta sama historia i można obejrzeć jeden film, jakby widziało się już pozostałe. Ważne są emocje, które Almodóvar potrafi pokazać, wydobyć z aktorów.
I tym razem znowu się to udaje.
Pozornie jest banalnie: świat Elsy, zamożnej kobiety, która kiedyś wybrała branżę reklamową, ale odkrywa w sobie pragnienie zrobienia jeszcze jednego "prawdziwego" filmu, tak naprawdę jest kreacją pisarza, który szuka pomysłu na historię, pragnie ją uczynić jak najbardziej prawdziwą. Fikcja jednak mocno przeplata się z rzeczywistością, czerpie z niej pełnymi garściami.
Reżyser gdy był młodszy częściej sięgał po groteskę, przewrotny humor, dziś częściej jego poszukiwania krążą wokół lęków, pragnienia bliskości, są bardziej nostalgiczne. Zmienił się on, zmienili się jego widzowie, na szczęście wciąż możemy sięgać zarówno po te starsze tytuły, jak i nowe. Inne, choć wcale nie znaczy to że gorsze. Seans Gorzkich świąt pewnie raczej dla wytrawnych kinomaniaków, ale zdecydowanie wart polecenia. Pierwsze pokazy przedpremierowe już ruszyły.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz