Czytałem tą powieść kilka lat temu, gdy autor pokazał mi ją jeszcze jako materiał z szuflady, wtedy jednak nie mogłem o niej napisać, skoro nie była wydana. Ale już mogę! I przeczytałem ją z przyjemnością po raz drugi.
Pozornie Jacek Getner podrzuca nam kolejną komedię napisaną w swoim dość charakterystycznym stylu, tym razem może nie tyle kryminalną jak cykl o Detektywie Jacku Przypadku, a bardziej społeczno-polityczną. Jeszcze wyraźniej niż w innych jego książkach za tym co zabawne stoi jednak całkiem poważna refleksja nad tym jak świat się zmienia i czy rzeczywiście wszystkie te opisywane absurdy powinny nas bardziej bawić czy smucić. To wołanie o to by nie popadać w mody, nie wierzyć w to że wszyscy muszą tak samo, że tak a nie inaczej trzeba myśleć i się zachowywać. A czemu nie inaczej? Bo świat uzna nas za naiwnych, za niedzisiejszych, za nienowoczesnych? Mody się zmieniają i może to ci, którzy dziś piją matchę, za jakiś czas będą passe. Bo ktoś nagle rzuci w przestrzeń, że jakiś składnik jest szkodliwy, że może zbierany w warunkach urągających sprawiedliwości społecznej i wszyscy odrzucą ze wstrętem to co dziś uznawane jest za zdrowe, modne i godne tego żeby się chwalić. Ach dziwne czasy.
Akcja Hrabiego, choć nie dzieje się w wielkim mieście i nie zawiera może takich hipsterskich czy celebryckich obrazków, tu w niewielkim miasteczku Swojskie też możemy odnaleźć tą samą nostalgię za normalnością, za uczciwością, za tym by tak bezczelnie nie wciskać ludziom kłamstw, nie oczekiwać że będą jak pelikany łykać wszystko co im się powie. Przyzwyczajamy się niestety nie do tego co dobre, a do wszechobecności różnych układów, niejasnych interesów i decyzji, do tego że politykom nie wolno wierzyć i nie ma co się spodziewać z ich strony żadnych wielkich zmian w dobrą stronę. I to jest bardzo smutne.
Niby więc uśmiechamy się obserwując jak dotychczas rządząca w miasteczku koalicja centrowo-prawicowa po przegranych wyborach kombinuje jak by tu zachować możliwość dalszego rozporządzania majątkiem miasta i robienia przekrętów, niby śmiejemy się z lewicy która wygrała ale nagle w panice orientuje się że oni już nie będą mieli za bardzo podobnych możliwości... Ale przyznajcie że jest w tym naszym śmiechu sporo goryczy.
Sam mieszkam w niewielkim mieście i czasem ręce mi opadają gdy obserwuję
jak politycy uaktywniają się jedynie raz na 4 lata przed wyborami, a
potem nagle znikają jakby ludzie już ich nie interesowali, bo oni,
wybrańcy są już ponad to... Przez swoją kadencję mogą w pełni się
napawać władzą, śmiać się i pluć na przeciwników politycznych, by potem
znowu cała ta komedia wyborcza się powtórzyła...
Cała intryga kręci się wokół pomysłu, by szybko "odnaleźć" jakiegoś potomka dawnego właściciela większości cennych terenów w mieście, czyli pałacu, kamienic w centrum, dawnej fabryki, sporej ilości hektarów w pięknym położeniu. Hrabia, któremu władze komunistyczne to wszystko odebrały nie żyje, ale przecież zawsze można poprosić jego wieloletniego służącego Henryka, aby zaświadczył iż coś tam pamięta, że doszło do pewnego związku, a jego owocem może być podstawiona osoba, którą potem zmusi się do współpracy.
Gdy się jednak wejdzie w buty hrabiego i po rozmowach ze służącym starej daty, popatrzy się na pewne rzeczy trochę inaczej, wcale nie ma się ochoty kontynuować dotychczasowych gierek, układów i przekrętów. I ta zmiana jest tu najciekawsza! Zmiana w której nadzieję widzą mieszkańcy, a która napełnia obawami wszystkich dotychczasowych radnych i polityków lokalnych obu opcji. Aż by się chciało przeczytać ciąg dalszy :) Panie Jacku, może by tak?
Wady? Zgoda – przerysowane postacie, ale celnie uchwycone pewne typy zachowań, które w rzeczywistości można spotkać. A te wszystkie przekręty? Niestety jak pokazuje rzeczywistość, bywa jeszcze gorzej niż pokazuje wyobraźnia autora.
Zalety? Historia jest lekka, ma kilka zwrotów akcji, a choćby dla postaci Henryka i jego stoickiego spokoju, naprawdę warto zanurzyć się w tą historię!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz