czwartek, 2 kwietnia 2026

Dasz radę, czyli i lektura i życzenia z okazji Wielkiej Nocy


To już notatnikowa tradycja, by na początku Triduum znikać na ten wyjątkowy czas i próbować złapać choć trochę ciszy, resetu również od sieci i od komputera. Zostawiam Wam zawsze wtedy zarówno życzenia jak i lekturę. A wrócę w niedzielę, kiedy tak naprawdę część Polaków święta zaczyna, zapominając że to co najważniejsze do świętowania to się właśnie skończyło. 


Czego Wam życzyć? Możesz zacznę od tytułu dzisiejszej notki i tytułu dzisiejszej lektury. 

Aby słowa Dasz radę albo Dam radę zawsze były w Waszych sercach, byście nie poddawali się trudnościom, lękowi, ciemnościom, zwątpieniu, cierpieniu, myśląc że nie ma już nic więcej. Bo zawsze jest.  

Abyście trzymali się nadziei i szukali choćby tej odrobiny światła w sobie i wokół siebie, która na nowo rozpali chęć do życia, do działania.  

Te dni, tak ważne dla wielu ludzi przeżywających święta Wielkiej Nocy, obserwowanie nowo rodzącego się życia wraz z wiosną, niech i Wam dają siłę, nadzieję i radość życia. Tego się mocno trzymajmy. Dobrych chwil, chwil gdy możemy coś przeżyć, gdy możemy zrobić coś dobrego, możemy poczuć sens. 

Pokój i dobro niech będą z Wami. 

 

A lektura? Dużo nie napiszę, bo to jedna z takich pozycji, którą po prostu trzeba przeczytać samemu, a potem ewentualnie do niej wracać. 
 
Rzadko kiedy masz takie poczucie że gdy kogoś słuchasz albo czytasz jego słowa, czujesz że on cię rozumie. Nie oferuje tanich rad, identycznych formułek rzucanych każdemu, czy pocieszeń bez chwili dla ciebie. 

Dzisiejsza lektura to książka Dasz radę, czyli Joanna Podsadecka w rozmowie z ks. Janem Kaczkowskim. Ostatniej rozmowie przed jego śmiercią. W rozmowie w której nie brakuje humoru, ale i spokoju, na pewno nie ma złości choć przecież spodziewał się tego co nadchodzi, a sporo opowiada tu również o sobie. 

Postać niebanalna: duchowny, społecznik, założyciel hospicjum, które stało się dziełem jego życia, człowiek który niezależnie czy mówił do wierzących czy niewierzących potrafił inspirować do poszukiwania czegoś więcej, do zmiany na lepsze, do miłości. Gdy dowiedział się że ma raka mózgu bynajmniej nie zwolnił tempa, a nawet je przyspieszył, jakby czuł że teraz każdy dzień będzie jeszcze ważniejszy.   

 

Mądrze ze spokojem, odpowiada w tej publikacji na różne pytania, czasem poruszające nawet kontrowersyjne treści. I nawet wtedy gdy mówi o sprawach związanych z nauką Kościoła, o grzechu, sakramentach, nie zamyka się w regułkach, ale zawsze widzi najpierw człowieka, który może przeżywać jakąś trudność, pozostawia przestrzeń wolności. Nie grozi, ale wysłuchuje, tłumaczy, przytula. Co z tym zrobisz to już Twoja decyzja...
Podkreślenie iż zawsze musimy iść za swoim sumieniem, nawet jeżeli czasem mówi ono coś innego niż proboszcz w naszym kościele, dla wielu może być dziwne, namawiam wszystkich jednak by zanim krzykniecie ze wzburzeniem, przeczytajcie te słowa albo ich wysłuchajcie (jest też audio). Polecam też wszystkim rzucającym ostre słowa na temat zagrożeń ze strony imigrantów, proste wytłumaczenie przez księdza znaczenia słowa "gościnność". Zwraca uwagę na to, iż powoływanie się na wartości nie jest tym samym co życie wartościami, a w swoim zacietrzewieniu czasem potrafimy zabijać nie tylko nadzieję ale i drugiego człowieka swoimi osądami. 



Ksiądz Jan daje nadzieję, odwagę by zmierzyć się z tym co czasem wydaje się trudnym wyzwaniem, namawia do tego by po prostu nie być biernym, nie poddawać się lenistwu i zwątpieniu. Powtarza "Dasz radę" i choć tą rozmową w pewien sposób żegna się z czytelnikami, mamy wrażenie że jednak w pewien sposób z nami został i wciąż nas słucha, mówi do nas, inspiruje. 

Idealna lektura na chwile wyciszenia. 


„Możesz mieć wady, być lękliwy i czasem poirytowany, ale nie zapominaj, że Twoje życie jest największym przedsiębiorstwem świata. Tylko Ty możesz zapobiec jego fiasku. Wielu Cię ceni, podziwia Cię i Cię kocha. Chciałbym, żebyś pamiętał, że być szczęśliwym, to nie znaczy mieć niebo bez burzy, drogę bez wypadków drogowych, pracę bez wysiłku, relacje bez rozczarowań. Być szczęśliwym to znaleźć siłę w przebaczeniu, nadzieję w walkach, bezpieczeństwo na scenie strachu, miłość w niezgodzie”.  

A jeżeli już doszliście do końca notki, to namawiam Was do jeszcze jednego małego gestu. Byście dołączyli do mnie i dorzucili niewielką cząstkę dobra dla świata, dla innych, dla siebie. Może to być np. kilka złotych na dzieło ks. Jana czyli hospicjum w Pucku (https://hospitium.org/) albo jakiś inny zbożny cel. 

Dziękuję za to z całego serca. Dobrze że jesteście

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz