poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Raper w sutannie - Ks. Jakub Bartczak i Maciej Rajfur, czyli na scenie czy w kościele?

Książka jakiś czas czekała na opisanie, choć przeczytałem ją już dawno temu, może więc w poniedziałek po Wielkiej Nocy jest dobry czas żeby o niej sobie przypomnieć. W końcu dotyka ona tematów religijnych, ale również muzyki, a to właśnie w poniedziałki o niej staram się pisać na blogu. 
I trudno powstrzymać się przy czytaniu tej rozmowy, nawet jeżeli dotąd nie znaliście ks. Jakuba Bartczaka, by nie sprawdzić sobie w sieci jego nagrań i nie zrozumieć o czym mówi, gdy z jednej strony podkreśla że nie przestaje być księdzem, a z drugiej że kocha muzykę na której się wychował.  

Chłopak z blokowiska, jak pewnie wielu, czuł że właśnie rapowanie pozwala im się nie tylko jakoś identyfikować się z tymi tekstami i muzyką lecz również pozwala im się wypowiedzieć na własny sposób. Przecież wiele nagrań w latach 90 powstawało w mieszkaniach i nikt jakoś nie narzekał na ich jakość. Liczył się tekst, podkład, autentyczność. 

I to chyba dla bohatera tej rozmowy nadal jest najważniejsze, choć ma już do dyspozycji studia, dużo większe możliwości. Zależy mu na tym by docierać do różnych ludzi, by mówić o wierze i o wartościach jakie mogą pomóc w życiu. To nie jest na siłę szukanie kontaktu z kulturą hip-hopową, a raczej historia chłopaka który z niej nigdy nie wyrósł, po drodze jedynie odkrył w sobie powołanie i został kapłanem. 

Swoje nagrania wrzuca do sieci, nie zależy mu na kasie, to co zarobi na muzyce też oddaje na cele charytatywne, w świecie gdzie każdy filmik przelicza się więc na lajki, zasięgi i na potencjalne zyski, można powiedzieć daje świadectwo tego że można inaczej. I oczywiście, w niektórych fragmentach tego wywiadu rzeki, można zastanowić się nad tym czy nie ma tam sporej cząstki narcyzmu, radości z bycia na widoku, bycia chwalonym, można zadawać sobie pytanie czy to księdzu wypada. Pamiętajmy jednak że to człowiek taki jak my, mający wady i słabości, a o wierności przyjętemu powołaniu mówi to że czasem zatrzymuje się w pokorze, świadom tego że nie on jest w tym wszystkim najważniejszy, ale przesłanie o miłości Boga jakie chce głosić. 


Nawet jeżeli ktoś nie słucha na co dzień rapu, myślę że doceni nie tylko jakość tego co robi ks. Bartczak, ale i z ciekawością przeczyta tą rozmowę. Maciej Rajfur wydaje się złapać fajny kontakt, nie omija trudniejszych tematów, jest dociekliwy, jednocześnie jednak potrafi słuchać i podążać za tym co podkreśla kapłan. Rapujący ksiądz udzielił wcześniej pewnie niejednego wywiadu, tu jednak mam wrażenie pojawia się wyjątkowo dużo jego osobistych doświadczeń i przemyśleń. Człowiek który doświadczył sławy i oklasków tysięcy ludzi, mówi o tym iż i tak dużo bardziej szczęśliwy i na swoim miejscu czuje się przy ołtarzu. To rzeczywiście dość zaskakujące, trochę niedzisiejsze. I może dlatego warto przeczytać? 

poniżej niewielka próbka a więcej znajdziecie tu: https://www.youtube.com/@ksjakubbartczak 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz