poniedziałek, 30 listopada 2020

Bo nadal cię kocham - Magdalena Kordel, czyli kto by nie chciał tam zamieszkać

Kolejny miesiąc, gdy pod koniec mam dylemat, czym zakończyć, bo szkiców się gromadzi tyle, że jest w czym wybierać. Tym razem niech poleci coś czego na moim blogu było dotąd niewiele. A tej autorki chyba jeszcze nigdy.
Literatura kobieca rządzi się swoimi prawami i co roku w okolicach Świąt Bożego Narodzenia jest wysyp tego typu pozycji - mieszanki smutku i radości, nadziei, ciepełka rodzinnego, czyli magii, która ma sprawić, że w serduchu będzie jakoś milej. 

Magdalena Kordel ma już swoją grupę fanów, historie zbudowane wokół pewnych miejsc i bohaterów, dla nich ta książka będzie więc spotkaniem ze starymi znajomymi. Czy da się to czytać jako niezależna historia? W sumie tak, czego jestem dowodem. Pewnie gdybym znał przeszłość tych postaci, wiedział co ich połączyło, czemu ludzie nie spokrewnieni, traktują siebie jak rodzinę, ale i tak dałem się wciągnąć w magiczną atmosferę przygotowań do Wigilii i różnych rozterek bohaterów. 

niedziela, 29 listopada 2020

Potwory - Anna Potyra, czyli kto miał motyw?

Chyba muszę wrócić do poprzedniej książki Anny Potyry (z tymi samymi bohaterami), bo "Potwory" okazały się całkiem sprawnie napisanym, wciągającym kryminałem. Dokładając zaś sobie tom do tomu, poznając ich bardziej, na pewno będzie się miało jeszcze więcej frajdy. Bohater nie może być płaski, bo wtedy i śledztwo nie wciąga, a tu mam wrażenie udało się tego uniknąć. Mamy trójkę policjantów (i jeszcze czwarty w tle = żuczek od tzw. czarnej roboty), ale szef zespołu tym razem oficjalnie nie może niczym się zajmować - został zawieszony w obowiązkach do wyjaśnienia sprawy za pobicie jednego z sąsiadów. Wszystko po tym jak pobity poszedł do mediów, a wtedy nawet tłumaczenie by żadne nie pomogło. Adam Lorenz pobił zaś nie bez powodu - usłyszał płacz dziewczynki, powziął pewne podejrzenia, a gdy wkroczył do mieszkania i zobaczył ją w dość jednoznacznej sytuacji, dał do zrozumienia facetowi, by więcej tego nie robił. Tylko co dalej - dopóki żona i córka nie złożą oskarżenia, sprawy dla sądu nie ma. A Lorenz siedzi w domu i krew go zalewa. Nudzi się facet i mimo tego, że mu nie wolno, stara się trzymać rękę na pulsie najnowszej sprawy, którą zajmują się koledzy.

sobota, 28 listopada 2020

Dramat, czy kryminał, czyli Bez skrypułów, Szadź i Miasto Niedźwiedzia

Kolejny pakiecik z serialami. O Chyłce nie będę pisał, bo kolejny sezon jest podobny do poprzednich - jak ktoś polubił, to będzie ciągnął. Na Saszę jeszcze za wcześniej by pisać, o Królu też jeszcze nie chcę. Królestwo kobiet jest tak żenujące, że nie zasługuje na notkę (z taką obsadą to po prostu katastrofa).
Kilka jednak propozycji opiszę.

Na początek Polsat i jak rozumiem bardziej rozbudowana wersja tego co pokazano w kinowym Solid Gold. Nie mam co prawda porównania, ale wersję serialową ogląda się nieźle. Można oczywiście by doszlifować poszczególne wątki bo jest przewidywalnie, podkręcić atmosferę, na pewno jednak decyzja by nie ciągnąć tego w nieskończoność, postawić na mini serial, była trafna. Ciekawość bowiem w takim wypadku bowiem udaje się utrzymać. 

piątek, 27 listopada 2020

Człowiek do przeróbki - Alfred Bester, czyli wniknąć do najskrytszych myśli

W czasach gdy mamy zalew nowej, miernej literatury, ale świetnie reklamowanej, duże brawa dla wydawców, którzy stawiają na przypominanie zapomnianych tytułów, kiedyś nagradzanych i istotnych dla rozwoju gatunku. 

Nie wiem czy to prawda, że Człowiek do przeróbki zapoczątkował literaturę cyberpunkową, na pewno jednak był pierwszą pozycją wyróżnioną nagrodą Hugo dla literatury fantastycznej (1953). I muszę przyznać: cholera, to prawie nic się nie zestarzało. Zarówno sam pomysł, jak i akcja stanowią świetną rozrywkę. Spodziewałem się co prawda rozwinięcia pomysłu na konflikt esperowie (inaczej telepaci) - zwyczajni ludzie, którzy mają dość ich władzy, zamiast tego dostałem coś w rodzaju kryminalnego rollercoastera z wątkiem psychoanalitycznym, ale i tak lektura stanowiła dużo większą przyjemność niż w przypadku niejednej nowości.

czwartek, 26 listopada 2020

Odległa kraina, czyli przed siebie...

Kolejna propozycja do cyklu notek jakie w tym roku wrzucałem o produkcjach animowanych i do polecenia raczej dla dorosłych. Cudowne, że wciąż powstają takie produkcje, choć pewnie dziś częściej na komputerach, niż jako dzieło rąk. Wyobraźnię jednak wciąż w tym czuć. I to właśnie mi się w takich filmach podoba. Ich nieoczywistość, odwoływanie się do symboli, podświadomości, a także niebanalne pomysły na warstwę plastyczną w zalewie tandety (również tej dla dzieci) są cudowną odmianą.

W odległej krainie raczej nie ma co szukać akcji, nawet nie ma co szukać logicznej historii. To kino drogi, w którym to podróż staje się istotniejsza od tego co było przed nią i co jest u celu.

Gwiazda północy - Adam Michejda, czyli ahoj przygodo!

Książki młodzieżowe zawsze wypatrywane są przeze mnie z dużą ciekawością, wciąż marudzę, że zbyt mało ich na rynku, ale w ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się przynajmniej kilka serii, których autorzy w miarę regularnie dostarczają kolejnej porcji przygód dla swoich fanów. Adam Michejda, o którego serii pisałem tak: (tu i tu), mógłby być postawiony chyba najbliżej przygód Pana Samochodzika, choć z zastrzeżeniem, że jego książki spokojnie mogą czytać nawet młodsi. Nie ma tu wielkich opisów historycznych, tłumaczenia przez dorosłych wykładami tego co kiedyś może było trudniej dostępne w źródłach wiedzy, a teraz wystarcza kliknięcie w sieci. Ciekawostki są podawane w sposób lekki, raczej jedynie jako zarysowanie tematu, a na pewno nie długie elaboraty. Przygód za to nie zabraknie na pewno.

Tytułowym Pilnym, jest dziennikarz o takim właśnie nazwisku, który wraz z synami i ich przyjaciółmi uwielbia podróżować, odkrywać różne miejsca. A przy okazji od czasu do czasu nie tylko przeżyją ciekawe przygody, ale i odkryją jakieś skarby :)

środa, 25 listopada 2020

(nie) dobra kobieta, czyli nie wkurzaj mamuśki

Szybka notka filmowa, zapychacz na wieczór do popcornu :)
Choć nie ma może jakiegoś wielkiego napięcia, zaskoczenia, to pewnych emocji może dostarczyć nawet w swej przewidywalności.
Do czego zdolna jest zdeterminowana kobieta, jeżeli boi się o swoje dzieci? Przekonajcie się sami.

sobota, 21 listopada 2020

Idiot Prayer: Nick Cave Alone at Alexandra Palace, czyli wypełnić pustkę

Premiera dwa dni temu, ja cały weekend przed kompem, bo jak nie recenzje dla allegro, to prezentacje na szkolenie, ale ratuje mnie ta płyta. Ale to jest piękne! Przyzwyczajony jestem do klasycznych, bardziej rozbudowanych instrumentalnie wersji, ale w tym surowym brzmieniu jest chyba nawet jeszcze więcej miejsca na to by wybrzmiał głos i tekst. I okazuje się, że te melodie brzmią wcale nie gorzej, może nawet lepiej, tak jakby powrót do podstawowej formy wydobył na światło jeszcze bardziej ich duszę.
Może jeszcze będzie okazja, by w Multikinie zobaczyć ten koncert w całości, ale póki co pozostaje fantastyczny, podwójny album. Znajdziemy tu i wczesne numery Cave'a z The Bad Seeds, jak i kawałki z nowych płyt. Nagrywane w izolacji, noszą w sobie jej ślad i dzięki temu cały ich smutek, desperacja, samotność, wściekłość, spokój i nadzieja wybrzmiewają szczególnie mocno. 

Śmierć i Małgorzata - Joanna Łopusińska, czyli kochać i cierpieć

Gdy czyta się kryminały i thrillery praktycznie jeden za drugim, a czasem nawet i dwa naraz, czasem przychodzi jakiś kryzys i mimo, że zwykle te gatunki mocno wciągają, pojawia się książka przy której się ewidentnie zacinasz.
Nie mam nawet jakichś wielkich uwag krytycznych wobec tego tytułu, choć ewidentnie pomysł na jej konstrukcję utrudnia lekturę, a przez blisko połowę tekstu przebijamy się z ogromnymi trudnościami. Autorka po prostu postanowiła postawić nie na akcję tylko na gęstą od emocji psychologiczną grę, w której zazdrość, wyrzuty sumienia, są równie ważne jak samo ukaranie sprawcy morderstwa. W thrillerach psychologicznych zwykle jest jakiś suspens, tu niby wpisana została zagadka, ale dość łatwa do przewidzenia i to chyba kolejny powód do rozczarowania.

piątek, 20 listopada 2020

Tarapaty 1 i 2, czyli ahoj przygodo!

Moje pokolenie, wychowane na literaturze przygodowej i kinie nazwijmy je awanturniczym i młodzieżowym, ze zdziwieniem przyjmuje fakt, iż teraz tego tak niewiele na rynku. Oczywiście - można powiedzieć: granice się przesunęły i teraz dzieciaki nie muszą mieć jako bohaterów rówieśników, skoro wszyscy pozwalają im oglądać nawalanki superbohaterów. Mi jednak doskwiera pewien brak i z radością przyjmuję wszelkie próby wskrzeszenia takiego gatunku. Staram się wtedy o tym napisać, mimo iż sam już przecież nie jestem odbiorcą takich rzeczy (nawet dzieci mi już wyrosły).

Dlatego dziś o Tarapatach raczej pochlebnie. 

czwartek, 19 listopada 2020

Córka - Anne B. Ragde, czyli codzienność i tłamszenie emocji

To już po raz szósty powracam do rodziny Neshov, do skomplikowanych relacji, ran i tajemnic z przeszłości. I za każdym razem czynię to z ogromną przyjemnością. To jakiś fenomen, że nawet po blisko roku przerwy, po pierwszych stronach, czuję się jakby dopiero wczoraj widział się z tymi postaciami, że tak dobrze ich pamiętam, znam ich problemy, lęki i marzenia.
Trudno ten fenomen wytłumaczyć, ale każdy kto spróbuje wejść od początku tej historii, zrozumie o czym mówię. Chwilami coś nas drażni, nie rozumiemy wyborów, decyzji, ale przecież to takie ludzkie - z powodu lęku uciekać przed czymś, nawet jeżeli bardzo się tego pragnie. Zranienie, poczucie obowiązku, narzucane sobie schematy potrafią ciążyć przez długie lata. Wyrwać się z pewnych ograniczeń jakie budowane są przez osąd innych, oczekiwania, czy presję bliskich jest bardzo trudno.
Od kilku tomów na główną bohaterkę sagi wyrosła Torunn, czyli najmłodsze pokolenie rodziny, można nawet powiedzieć, że trochę odkrywająca relacje z jej członkami od nowa, bo przecież wychowywała się poza nią. A teraz mieszka w gospodarstwie, gdzie wychowywał się i zmarł jej ojciec, gdzie przez tyle lat działy się trudne rzeczy i próbuje właśnie wokół tego miejsca zbudować swoje nowe życie.

środa, 18 listopada 2020

Szczury Wrocławia. Szpital - Robert J. Szmidt, czyli zamkniemy się i przeczekamy...

Domykam na Notatniku cykl ze zombiakami we Wrocławiu. Trzeci tom ma najmniejszą objętość, można go potraktować jako uzupełnienie dwóch poprzednich tomów, taki bonus, ale jest nie mniej smakowity. Przypomnijmy: jest rok 1963, we Wrocławiu panuje dość ścisły reżim sanitarny ze względu na epidemię ospy, ale nagle dzieje się coś kompletnie zaskakującego. Nie wiadomo dokładanie w którym miejscu rozpoczęła się apokalipsa, ale szybko rozszerzyła się na całe miasto. Ba, okazało się, że to samo zadziało się w różnych miejscach na świecie i nie tylko Wrocław pogrążył się w chaosie. Żadna broń, żadne metody nie są skuteczne wobec żywych trupów, które żądne krwi atakują ludzi. Wystarczy dotyk, by ktoś zmienił się w zombie, a każda śmierć, może być katastrofą dla tych, którzy znajdą się blisko. Szok, jaki przychodzi gdy widzą zmarłego stającego na nogi, niezależnie od ran jakie miał zadane, zanim minie może być już dla świadków za późno. 

Trzeci tom przynosi nam epizod z początkowej fazy epidemii, gdy już część ludzi zdawała sobie sprawę z natury zagrożenia, ale na pewno jeszcze nie wszyscy. Próby przewidzenia tego co nastąpi, zabezpieczenia się przed żywymi trupami, pozornie uporządkowane i sensowne wobec ludzkich emocji, okazują się niewiele warte.

wtorek, 17 listopada 2020

Ja, czyli dusza rockmena wyje

Przyznam się, że niewiele z oferty różnych spektakli online oglądam - mam dość komputera po pracy, no i zdecydowanie jednak odczuwam tą trudność w odbiorze. To zdecydowanie nie jest to samo. Zwłaszcza, że u nas dopiero zaczęto rejestrować spektakle naprawdę w profesjonalny sposób, ta by widz miał poczucie, że ogląda zarówno to co na scenie, jak i zbliżenia, emocje. 
Oczywiście jest Teatr Telewizji, gdzie spektakle pod kątem kamery są przygotowywane i to kocham, ale i tak tęskni się za tym napięciem jakie jest w pokazach na żywo, z udziałem publiczności. Próbę udostępniania takich przeżyć daje projekt, w który zaangażowany jest Borys Szyc, czyli platforma TheMuba. W ofercie ma już około 10 przedstawień m.in. z Teatru Polonia i Teatru Współczesnego. A teraz udostępnia rzecz sprzed blisko 10 lat, już nie wystawianą, z Teatru IMKA. Chodzi o monodram Arkadiusz Jakubika w reżyserii Michała Siegoczyńskiego, inspirowany m.in. tekstami Krzysztofa Vargi. Uwaga: jeszcze przez kilka dni do oglądania za darmo!
Dziś aktor kontynuuje podobne show, ale może już bardziej poddając się improwizacji, na swoich koncertach jako dr Misio, więc to dobra okazja zobaczyć go w połączeniu tych jego dwóch pasji: frontmena rockowego bandu i aktora, który ma jakąś historię do opowiedzenia.