Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animowany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animowany. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Dziewczyna, która płakała perłami, czyli doceńmy ten kunszt i wrażliwość

Korzystając z okazji, że legalnie i za darmo możemy na stronach telewizji ARTE obejrzeć "Dziewczynkę, która płakała perłami" (kliknij tu) postanowiłem choć kilka zdań poświęcić filmowi, których w tegorocznych Oscarach okazał się zaskakującym polskim akcentem. 

Za tą produkcją stoi duet Chris Lavis i pochodzący z Polski Maciek Szczerbowski, facet który od lat pracuje w Kanadzie i to właśnie ten kraj zgłosił ten film do kategorii krótkometrażowa animacja. I choć trudno upierać się przy tym, by Polska była kolebką animacji lalkowych, to ci którzy pamiętają różne dawne produkcje, poczują pewnie znajome emocje. To nie dzieło komputera, ale wielu godzin pracy całej ekipy, łącznie z delikatnym manewrowaniem każdej lalki. Raptem 17 minut, więc nie mówcie więc że nie macie czasu - to lepsze niż niejeden serial na Netlfixie. Docenicie nie tylko samo wykonanie, poklatkową animację, ale i niebanalny scenariusz, który może stać się okazją do fajnej rozmowy w domu z młodszymi widzami. Widziałem już nawet w sieci scenariusze do pracy z klasą dla nauczyciela przy wykorzystaniu tego seansu (polecam bo jestem fanem takiej pracy z wykorzystaniem filmów, spektakli, książek). 

piątek, 17 października 2025

Dziki robot, czyli by wykonać zadanie trzeba zmienić perspektywę

Piątek na propozycje familijne i tego się trzymajmy jeżeli mam na to materiał. A tym razem mam i to nie byle jaki! Wzruszyłem się na tym filmie. Wśród różnych rzeczy animowanych gdzie coraz większy nacisk jest na akcję, humor, jakieś aluzje, czasem brakuje czegoś co dawniej byśmy nazwali morałem, przesłaniem. Albo nawet jak jest to jest podane to jakoś tak, że specjalnie nie porusza. 

Dziki robot - choć przecież jest filmem o maszynie, wzruszy każde rodzicielskie serducho. Czy również dziecięce? Pewnie tak, ale to chyba właśnie dorośli docenią najbardziej wymowę tej historii, która jest pięknym traktatem o rodzicielstwie. O tym jak czasem nie jesteśmy gotowi, próbujemy nieporadnie, ale zrobilibyśmy dla swojej pociechy wszystko. A potem przychodzi ten moment, gdy musimy je wypuścić z gniazda, nie zmuszając do tego, by wiecznie tkwiły przy nas, bo nie rozwiną swoich skrzydeł. 
 
Jak to spytacie? Robot? Rodzicem? 

wtorek, 22 lipca 2025

Sanatorium pod Klepsydrą, czyli mroczne wizje Braci Quay

Wtorkowy kącik dla wytrawnych kinomaniaków tym razem rzeczywiście chyba tylko dla widzów ceniących sobie sztukę i nie zadowalających się standardowymi produkcjami nastawionymi jedynie na rozrywkę. 

Stephen i Timothy Quay zajmują się bowiem artystyczną animacją, od dekad sięgając m.in. po polskich autorów, kompozytorów jak choćby Stanisław Lem, Cyprian Kamil Norwid, Krzysztof Penderecki, Witold Lutosławski, czy też jak tym razem Bruno Schulz. 

Jego opowiadanie "Sanatorium pod Klepsydrą" idealnie chyba wpisuje się w to czym fascynują się bracia, tworząc animacje pełne mroku, dziwnych wizji, oniryczne, niedopowiedziane, niepokojące. Łącząc animację poklatkową, lalki, dziwne dekoracje z żywym planem, świetnie wprowadzają widza w tą przedziwną atmosferę jakby na granicy jawy i snu (czy też koszmaru). 

niedziela, 20 kwietnia 2025

Flow, czyli jest magia!

Przyznaję - Flow ma w sobie coś magicznego. Zaskakuje samym podejściem do narracji, tym że nie infantylizuje postaci, nie uczłowiecza ich na siłę, zaskakuje warstwą wizualną. To film zanurzony w naturę, w jej siłę i piękno.

Najbardziej chyba jednak doceniam go za to, że może stanowić okazję do mądrych rozmów. Kino familijne, animacje przyzwyczaiły nas do tego, że czasem mrugały okiem do dorosłego widza, mogły stanowić miłą rozrywkę, ale coraz rzadziej dawały okazję do refleksji nie tylko dla młodszych lecz i dla dorosłych.
Flow moim zdaniem jest właśnie taką produkcją.

Zostaje w głowie, choć chwilami aż zastanawiamy się, czy pewne niedoskonałości w tym co widzimy (sierść, zbliżenia) wynikają z braku budżetu, czy są świadomym zabiegiem. Po chwili bowiem dostajemy przecież obraz tła, który zaskakuje rozmachem, głębią... Zostaje jednak w głowie przede wszystkim na historię jaką opowiada.

wtorek, 7 listopada 2023

Chłopi, czyli ręka człowieka czy dzieło komputera

Chłopi okazali się przebojem kinowym jeszcze większym niż poprzedni film tych samych twórców, czyli Vincenta. Pewnie nominacja do Oscara pomogła, może dodatkowo zadział jakiś sentyment no i klasy szkolne pognały przed ekrany. Nic tylko się cieszyć, choć nie wiem czy na dłuższą metę pomoże to małym i średnim kinom, gdy ludzie wolą siedzieć przed telewizorami.

To jeden z tych obrazów, który na pewno na dużym ekranie robi większe wrażenie, bo wtedy cała jego malarskość w połączeniu z muzyką przeżywa się najmocniej. Dorota i Hugh Welchmanowie korzystają z prozy Reymonta, ale oczywiście wykorzystują to co odbierane jest jako zbliżone tematyką, czyli choćby malarstwo Chełmońskiego, Ruszczyca, Wyczółkowskiego. I nie wiadomo co ciekawsze - kadry robione techniką podobną jak w Vincencie czyli gdzie prawie możesz wskazać konkretne pociągnięcia pędzla i płynięcie obrazu, czy jednak zejście na narrację zgodną z treścią powieści. Czuje się tą różnicę. I wcale się nie dziwię, że Tomasz Raczek oskarżał twórców o animację komputerową. Nawet jeżeli prawdą jest to o czym oni zapewniają - że to ta sama technika, czyli zdjęcia malowanych ręcznie obrazów i potem techniką poklatkową zrobiony z nich film, to wszelkie sceny aktorskie, zbliżenia są aż nazbyt realistyczne, prawie sztuczne i ten zachwyt malarskością przeradza się chwilami w podejrzenie obróbki cyfrowej.

sobota, 13 sierpnia 2022

Przeżyć, czyli gdy to opowiesz, będzie Ci łatwiej

Filmy animowane zawsze oglądam z przyjemnością, zachwycając się tym, jak poważne opowieści mogą nabrać zupełnie innego wyrazu, jak można tworzyć nastrój zmianą kreski i kolorów. Przeżyć jest tego świetnym przykładem. Gdy mężczyzna opowiada swojemu przyjacielowi swoje dzieciństwo, gdy przełamuje się, by po raz pierwszy opowiedzieć o pewnych zdarzeniach, mamy do czynienia z kolorami, animacją dość klasyczną i realistyczną. Gdy jednak w jego wspomnieniach pojawiają się elementy grozy, napięcia, a przecież tych w historii Afganistanu nie brakowało, kreska staje się symboliczna, widzimy jedynie czarno-białe cienie, zarysy postaci. A to przeplatane jest też autentycznymi zdjęciami archiwalnymi, które przypominają nam, że historia nie jest żadną fantazją, że to realne wspomnienia i realny ból.

niedziela, 30 stycznia 2022

Co w duszy gra, czyli w życiu piękne są tylko chwile (ale dobre i to)

Zupełnie szalony dzień, bo jak co roku z moimi przyjaciółmi wspieramy finały WOŚP w moim miasteczku, możecie więc sobie wyobrazić, że było intensywnie, męcząco, ale jesteśmy szczęśliwi niesamowicie. I takie chwile przeżywane intensywnie, zainspirowały mnie, by dziś napisać o filmie obejrzanym nie tak dawno, czyli o produkcji Pixara (po połączeniu z Disneyem), czyli o "Co w duszy gra". Czemu? Bo ta animacja właśnie trochę o tym opowiada - o poszukiwaniu iskry w swoim życiu, takich chwil dłuższych lub krótszych, które dają szczęście. I niestety przez to mam wrażenie, że to jeden z nielicznych filmów tej wytwórni, który dla dzieci będzie mało czytelny. A czy dorośli będą się na nim dobrze bawić? Ich znowu może drażnić jednak pewnego rodzaju infantylność w części postaci i scen.

sobota, 10 kwietnia 2021

Zabij to i wyjedź z tego miasta, czyli przemijamy... ale czy to źle?

Jutro kolejny thriller kryminalny, przerabiam tego naprawdę sporo, natomiast inne tytuły idą mi dużo wolniej, taki to już etap i mówi się trudno. Z filmami też przestój. Jak nie praca, to szukam okazji do wyjścia z domu, choćby na rower, by dać sobie trochę w kość, by oczyścić głowę. Ale na blog próbuję znaleźć chwilę. Choćby po to by napisać parę zdań.
O "Zabij to i wyjedź z tego miasta" napisano już bardzo wiele, więc ja nie będę się rozpisywał. Rzeczywiście mamy do czynienia z produkcją dość wyjątkową i nie tylko dlatego, że powstawała przez 14 lat, ale dlatego że przez ten długi proces na pewno inaczej ten film się odbiera. To już nie tylko bardzo osobista impresja Wilczyńskiego na temat pętli życia, od dorastania aż do śmierci, bo tu nie tylko sam scenariusz i rysunki opowiadają pewną historię. Przez 14 lat na prośbę twórcy, pomocy udzielali jego znajomi, przyjaciele i tak w cudowny sposób na taśmie słyszymy też głosy ludzi, których już z nami nie ma. No i muzyka Nalepy. W cudowny sposób prowadząca nas przez całą historię...

środa, 3 marca 2021

Kajko i Kokosz, czyli niech co Hegemon?

Wiadomość o tym, że Netflix finansuje produkcję ekranizacji Kajka i Kokosza, legendarnego komiksu Janusza Christy z lat mojego dzieciństwa, zelektryzowała chyba wielu dzisiejszych 40 latków, a może i kolejne pokolenia, które z sentymentem powracają do lektur młodości.
Pierwszych pięć odcinków już dostępnych, więc emocje powoli opadają i zaczyna się marudzenie. Ale przepraszam, czego się spodziewaliście? Kina akcji i szalonego tempa jak w Asterixie? Twórcy tej produkcji trzymają się wiernie kreski oryginalnej i może animacja nie powala jakością, wciąż jest jednak w klimacie komiksów, nie zmienia ich charakteru. Jeżeli chodzi o scenariusze, spokojnie możecie odnaleźć sceny, czy dialogi, które znajdują się u Christy, choć część odcinków oparto na wątkach pobocznych w albumach.
Oczywiście to rzecz raczej sentymentalna, dziś taki sposób rysowania raczej nie zachwyci młodych widzów, no i pytanie czy sam humor wystarczy, by ich rozkochać w słowiańskich wojach i ich smoku? Pamiętając czym są dziś bombardowani, to pewnie nie będzie to aż tak bardzo rozpalać wyobraźni, jak w naszym przypadku lata temu. 

czwartek, 26 listopada 2020

Odległa kraina, czyli przed siebie...

Kolejna propozycja do cyklu notek jakie w tym roku wrzucałem o produkcjach animowanych i do polecenia raczej dla dorosłych. Cudowne, że wciąż powstają takie produkcje, choć pewnie dziś częściej na komputerach, niż jako dzieło rąk. Wyobraźnię jednak wciąż w tym czuć. I to właśnie mi się w takich filmach podoba. Ich nieoczywistość, odwoływanie się do symboli, podświadomości, a także niebanalne pomysły na warstwę plastyczną w zalewie tandety (również tej dla dzieci) są cudowną odmianą.

W odległej krainie raczej nie ma co szukać akcji, nawet nie ma co szukać logicznej historii. To kino drogi, w którym to podróż staje się istotniejsza od tego co było przed nią i co jest u celu.

czwartek, 10 września 2020

Jaskółki z Kabulu, czyli czy jest dla nas nadzieja?


Na weekend odkładam przyspieszenie z notkami i jakieś poważniejsze teksty, a dziś króciutko. Film wart zobaczenia, ale trudno opowiadać o nim zbyt wiele - po pierwsze nie ma co zdradzać fabuły, a po drugie, jego klimat, pewna surowość, to rzeczy, które docenią pewnie tylko niektórzy. Nie ma mowy o jakiejś zachwycającej kresce, spektakularnych efektach wizualnych, wszystko jest dość stonowane, chwilami nawet dość statyczne (co aż dziwne w animacji), ale nie pozbawione emocji.
To opowieść o Kabulu okupowanym przez Talibów, w którym nie tylko kobiety się duszą, ale i mężczyźni zaczynają czuć się coraz gorzej, pogrążając się w jakiejś depresji.

wtorek, 5 maja 2020

Persepolis, czyli tęskniąc za wolnością


Od jutra chyba kilka dni na maraton kryminalny, ale dziś jeszcze coś innego - niech będzie to takie małe post scriptum do serii notek: animowane i nie dla dzieci. Persepolis jak najbardziej wpisuje się w ten cykl. Wizualnie - dość prosta rzecz, bo też adaptacje komiksu często próbują zachować prostotę i klimat. Ale fabularnie - bardzo ciekawa. Na pewno warto zapoznać się też z pierwowzorem, czyli historią stworzoną przez Marjane Satrapi. Po części pewnie autobiograficzną, może ciut egzotyczną dla nas, bo to przecież Iran, kojarzony z Islamem i mocnymi zakazami i na tych dwóch płaszczyznach można go oglądać: jako historię mieszkanki kraju, który dotykają radykalne zmiany oraz jako nie pozbawioną humoru i ironii opowieścią o dojrzewaniu.
Marjane poznajemy jako dziewczynkę, zafascynowaną tym co opowiadają jej rodzice, ich znajomi, wśród których nie brakuje komunistów i ludzi, próbujących obalić szacha. Chyba jednak mało kto z nich spodziewał się do czego doprowadzi jego obalenie - kraj, który jak na państwo islamskie był kulturalnie i obyczajowo bardzo wyzwolony, nagle zaczął coraz bardziej zmierzać ku fundamentalizmowi, gdzie o tym co wolno, a czego nie decydują duchowni oraz ci, którzy się na nich powołują. Jak się żyje młodej dziewczynie, która nagle zmuszana jest do zakładania chusty, cały czas słyszy nakazy o moralnym prowadzeniu i unikaniu zgorszenia, a jej przestrzeń wolności coraz bardziej się kurczy?

wtorek, 14 kwietnia 2020

Animowane i nie dla dzieci cz. 3, czyli Anomalisa oraz Jeszcze dzień życia

Skoro wczoraj marudziłem o filmach, to tym razem, dla równowagi trzeba napisać o czymś z zachwytem. A jest o czym!
Oto trzecia odsłona odkryć animowanych, filmów, które uradują zarówno oczy, jak i serducho.
"Anomalisa" zachwyca zarówno od strony wizualnej, klimatem tej historii, jak i samą tematyką. To opowieść o samotności, tęsknocie za czymś innym, o psychice pogrążającej się w szaleństwie. Oto mężczyzna w średnim wieku, przybywa na kolejną z konferencji marketingowych, kolejnego hotelu, kolejnego miasta. Kiedyś napisał książkę, która ma sprawiać, że wydajność pracy podnosi się prawie o 100%, być może kiedyś był dobrym mówcą i motywatorem. Gdzie jednak po drodze wygasł w nim ten ogień i dziś jest raczej ponurym, zamkniętym w sobie gościem, którym nikogo by nie porwał. Rodzina, dawna miłość, która liczył, że obudzi w nim pożądanie - to wszystko coraz bardziej go dołuje. Depresja? A może objaw poważniejszych zaburzeń? Wszyscy wokół wydają mu się jedną i tą samą osobą - to zaburzenie znane jako Zespół Fregoliego, sprawia, że wszystko dla niego traci smak, kolor, przestaje być interesujące. Do czasu gdy spotyka ją...

wtorek, 21 stycznia 2020

Animowane i nie dla dzieci cz. 2, czyli Zgubiłam swoje ciało i Czerwony żółw

Nie ma to jak stracić swój tekst, który pisało się ponad pół godziny, gdy czasu na pisanie ma się tak niewiele. Drugi odcinek (pierwszy tu) o filmach animowanych, które są raczej nie dla dzieci, to m.in. mój typ na Oscary, czyli Zgubiłam swoje ciało. Jednak obydwa filmy warte są uwagi. A o kolejnych napiszę pewnie jeszcze w tym tygodniu.
Francuska animacja to debiut, ale bardzo dojrzały. Scenariusz oparty jest na powieści scenarzysty Amelie, Guillaume Lauranta o odciętej dłoni próbującej nawiązać kontakt ze swoim właścicielem.
Prawda że brzmi zaskakująco? I taki trochę jest ten film. Nostalgiczny, zagadkowy, pozostawiający nas ze szczęką na podłodze...

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Animowane i nie dla dzieci cz.1, czyli Ruben Brandt Kolekcjoner i Wieża


Wciąż szkiców notek więcej niż czasu na ich pisanie, ale wszystko wskazuje na to, że kolejny rok uda się skończyć listą notek równą liczbie dni. Potem tylko trochę czasu na porządki podsumowania. Teatralne praktycznie mogę już robić. Książkowe wciąż ma jakieś zaległości, ale będę starał się je nadrobić. Ale dziś dla odmiany film.
Nagromadziło mi się trochę takich ciekawostek - niby animacja, ale na pewno nie dla dzieci. Raczej dla smakoszy, którzy docenią kreskę, klimat, treść. No dobrze, oglądać mogą i starsi i młodsi, ale chyba ci pierwsi bardziej to docenią. Choćby jak w przypadku pierwszego z filmów. Większość kadrów to jakieś nawiązania do obrazów, postaci charakterystycznych dla pewnych malarzy, a do tego kryminalna akcja. Tylko, że bez zwracania uwagi na detale, na wszystkie sceny nawet z drugiego planu, ta historia może wydawać się zbyt prosta.
Oto słynny psychoterapeuta Ruben Brandt, cierpiący z powodu nocnych koszmarów - śni mu się, że przeżywa jakieś przygody na swoich ulubionych obrazach, ale zwykle nie są one wcale przyjemne. Jak zmierzyć się z traumą?

wtorek, 9 kwietnia 2019

Wyspa psów, czyli ładnie, mądrze i do serca


Może jutro coś krakowskiego skoro już jestem w tym mieście, ale prawdę mówiąc kolejka szkiców zrobiła się baaardzo długa. Fajnie że mam w czym wybierać, szkoda tylko że nawet jedna notka dziennie nie jest w stanie rozładować "kolejki". Pomysł by wrzucać dwie dziennie jest na tyle szalony, że nie mam zamiaru na dłuższą metę o tym myśleć. Niech zostanie jak jest. Będzie kolejka.

W Warszawie Festiwal Wiosna Filmów i na pewno na dniach napiszę parę słów o tytułach z jego programu. A przez miesiąc Studio Art&Passion na Wiejskiej wystawa klimatycznych zdjęć Ewy Milun-Walczak. Polecam
A dziś o filmie. Niedługo jeszcze mam zamiary dorzucić jeszcze jeden podobny obraz do opisywanych. O ile filmy animowane zwykle kojarzymy z młodszym odbiorcą, te dwa docenią chyba przede wszystkim dorośli. Wes Anderson nawet gdy kręci fabuły, wypełnia je swoimi pomysłami, które je trochę odrealniają. A gdy robi film animowany, możemy mieć pewność że banalnie nie będzie.

poniedziałek, 18 lutego 2019

Vaiana. Skarb Oceanu, czyli ja Wam pokażę

Disney od dawna zgodnie z trendami stawia na mocne bohaterki (ale przyznacie, że teraz w filmach brakuje postaci dla chłopców?), które chcą same zawalczyć o swój los. To już nie bajki o miłości, ale raczej historie o poszukiwaniu własnej drogi i zdobywaniu pewności siebie - tak się składa, że głównie o młodych kobietach.
I oto nadrabiam zaległości z kolejną bohaterką. Vaiana, córka wodza polinezyjskiej wysepki, mogłaby żyć jak księżniczka, ale ona od maleńkości czuła zew jakiejś większej przygody, czasem ryzykując życie, a potem burę od taty. Wsłuchana w dawne legendy i przejęta tym jak powoli zmienia się życie na wyspie, chce wyruszyć w podróż, by odwrócić klątwę, jaka podobno ciąży nad ludźmi (czy tylko ja dostrzegam tu wątku ekologicznej katastrofy i nawoływania do otrzeźwienia?). By to uczynić musi odnaleźć półboga Maui i przekonać go do tego, by zwrócił coś co kiedyś ukradł.

środa, 25 kwietnia 2018

Fantastyczny Pan Lis, czyli kryzys wieku średniego


W kinach pojawił się najnowszy film Wesa Andersona i po raz kolejny sięgnął on po animację i zwierzątka (tym razem psy), by opowiedzieć jakąś historię. "Wyspy psów" jeszcze nie widziałem, ale pewnie w maju się wybiorę, na razie jednak notka o poprzedniej tego typu produkcji.
Po wizycie w łódzkim Semaforze i muzeum filmu, jeszcze bardziej doceniam fakt, iż animacja starego typu, poklatkowe zdjęcia kukiełek, jeszcze nie umarła, wciąż może zachwycać. I właśnie tego typu produkcję zaproponował Anderson, zaskakując pewnie wiele osób. Tu nie chodzi przecież jedynie o budżet, ale tego typu animowanie postaci nadaje im zupełnie inny charakter, nadaje im więcej życia. Czy to wciąż kino familijne? I tak, i nie. Bo choć to bajka (autorstwa wciąż mało znanego u nas Roalda Dahla), zawiera w sobie tyle elementów czytelnych raczej dla dorosłych, że nie jest dla nich jedynie sentymentalnym powrotem do lat dzieciństwa.

wtorek, 3 października 2017

Twój Vincent, czyli tworzenie sercem

Pierwszy na świecie film długometrażowy, zrealizowany techniką malarską. Genialny hołd dla wielkiego artysty. Niesamowity kunszt i mozolna praca, która przyniosła oszałamiający efekt. Te i inne pochwały można przeczytać na temat filmu "Twój Vincent", który od najbliższego piątku już w kinach. I powiem Wam, że żadna nie jest specjalnie przesadzone. Warstwa wizualna tego filmu po prostu zachwyca. Nie tylko ze względu na świadomość ile benedyktyńskiej pracy w to włożono (blisko 10 lat, ponad 100 malarzy, 65000 klatek, z których każda była obrabiana "ręcznie"). Po prostu na naszych oczach obrazy, które znamy z albumów, po prostu ożywają. Im lepiej zna się obrazy Van Gogha (w filmie wykorzystano prawie 100), tym większy zachwyt będzie się odczuwać.

czwartek, 25 maja 2017

Burton mistrzem jest i basta, czyli Edward Nożycoręki i Gnijąca Panna Młoda

Tim Burton. Rany jak ja lubię tego gościa. Niewielu jest reżyserów, którzy mają jakiś swój tak unikalny styl i pomysły, że potrafią zaskakiwać nie jednym, nie kilkoma, ale całą serią świetnych obrazów, które przechodzą do klasyki. Może mniejszym entuzjazmem pałam do jego nowych dzieł, ale to już niestety problem nie tylko jego (czyli jak dorównać bardzo wysoko postawionej poprzeczce), ale i mój (piszę o tym coraz częściej - dużo lepiej słucha i ogląda mi się rzeczy sprzed lat).
Dziś więc dwa klasyki Burtona, a w planach jeszcze kolejny oryginał, czyli Anderson. Powoli nadrabiam sobie filmografię wielkich reżyserów :) No bo jak - ponad 1000 notek filmowych, a brakuje w nich filmów, które absolutnie warte są zobaczenia? Nie może tak być. Niektóre oglądam więc po raz n-ty, choćby po to, by jeszcze raz przeżyć frajdę i napisać choćby parę zdań.

Gnijąca Panna Młoda. Animowany musical? Toż to przecież kojarzy się z Disneyem i przesłodzonymi filmami dla dzieci (choć kto wie, dzieci rosną, a Disney szuka oryginalności). A tu proszę: przychodzi Burton i pokazuje historię totalnie przewrotną. Taką, w której świat żywych jest szary, pełen chciwych, zakłamanych i złych ludzi, a świat pozagrobowy jest barwny, pełen dobrych dusz i paradoksalnie również wesoły :)