poniedziałek, 4 maja 2026

White room - Bokka, czyli energia i wrażliwość

Odkrywania nowej dla mnie muzy i artystów ciąg dalszy. Co prawda nazwa Bokka już przewijała mi się od kilku lat w różnych podsumowaniach, ale przyznam ze wstydem że nie sprawdzałem ich nagrań. A tu proszę! Zachwyt na miarę tego jakim kiedyś był dla Bass Astral i Igo. Wciąż powtarzam - słucham trochę intuicyjnie, czasem wchodzi coś od razu, a czasem coś zgrzyta. Wokal, czasem coś w klimacie... A tu proszę - niby nie moja bajka muzyczna, ale naprawdę pełen zachwyt! 

 
Niby elektronika, mam jednak wrażenie że więcej tu tajemnicy niż chamskiego tanecznego i powtarzalnego rytmu. Buja za to cudownie. Energia, ale i wrażliwość, ten wokal i syntezatory tworzą jakąś przestrzeń którą określiłbym jako zmysłową ale i ulotną. Nawet więc jeżeli fragmenty (np. chórki) będą Wam coś przypominać, być ukłonem w stronę muzyki sprzed lat, to przecież jest to jednocześnie coś świeżego, fajnie łączącego różne estetyki. Powiedziałbym bowiem że więcej tu odwołań i tajemniczości rodem ze stajni 4AD niż klubowego grania do tańca.



No i zachwyt totalny że to przecież nasze, krajowe! Chwytliwe melodie, ale i jakaś melancholia, energia i zwiewność. Czyli do tańca i do... no nie, może nie do różańca, ale na pewno do zasłuchania, do nucenia. Ta muza może dawać wyciszenie, jest w niej jednak też i złość, przekaz który wcale nie jest taki banalny. 

Czy mrocznie? No może chwilami, ja gustuję w takich rzeczach, to nie jest jednak dołujące, wciąż poruszamy się w przestrzeni popu, piosenek które spokojnie polecą w radiu. 

Może i minimalistyczne, czy jednak potrzeba dużo więcej, jeszcze bogatszych aranżacji, skoro to tak pięknie brzmi? Czasem wystarczy tylko delikatna gitara i już jest magicznie. 

Chyba muszę poszukać wcześniejszych płyt, bo podczytuję opinie że ta nie jest najlepsza... Kurcze, może być jeszcze lepiej? 

Skojarzenia: może Lana Del Rey. Ale tu moim zdaniem jest ciekawiej. Jest więcej emocji, urozmaicenia.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz