Kiedy
ma się opisać jakieś dzieło, które jest bardzo bogate w treści,
wielopłaszczyznowe, wizjonerskie, brakuje odpowiednich słów i wszystko
co tam tłucze się pod czaszką wydaje się zbyt małe, zbyt prozaiczne. Tam
właśnie mam z tą książką - czytałem ją już po raz czwarty, czy nawet
piąty i stwierdzam, że za każdym razem odkrywam w niej coś nowego. To
chyba najlepiej świadczy o wielkości książki - wraca się nie tylko dla
przyjemności, ale wciąż cieszymy się nią od nowa, odbieramy trochę w
inny sposób. Strasznie się cieszę, że była okazja by o tej książce
pogadać na DKK i pewnie można by tak godzinami - każdy trochę coś innego
w niej odnajduje, zadaje sobie inne pytania. Walka dobra ze złem,
atrakcyjność i jakże inne oblicze ducha zła, pytania o obecność Boga -
ach ileż tu można odnaleźć tematów.
W
przeszłości pamiętam, że fascynował mnie wątek dialogu Piłata z Jeszuą -
wędrownym filozofem, jak go nazywa tu Bułhakow. Te wszystkie sceny, ich
plastyczność, klimat, choć tak inne od tych opisywanych w Ewangeliach
zostawały w głowie na długo.
książka do kupienia tu
książka do kupienia tu










