poniedziałek, 9 marca 2026

Starzyński, czyli odważna decyzja repertuarowa i za to szacunek

Najnowszy musical w Teatrze Syrena może zaskoczyć, bo u nas wciąż kojarzy się ten gatunek z rozrywką, a nie ze spektaklami, które na poważnie opowiadają o jakimś tragicznym życiorysie. To dość odważny ruch, choć pamiętając o wsparciu, które można uzyskać sięgając po takie tematy oraz o tym, że szkoły mogą być zainteresowane taką formą obcowania ze sztuką, a jednocześnie lekcją historii, ten ruch może im zaprocentować. 

Nie znam niestety jeszcze powieści Grzegorza Piątka, która stała się podstawą scenariusza - ostatnich dni rządzenia miastem przez legendarnego prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego. Może wtedy łatwiej byłoby mi zrozumieć pewne rozwiązania i je oceniać w takim zestawieniu z materiałem oryginalnym. Nie znam, odnosić się będę więc jedynie do emocji jakie wzbudził we mnie ten spektakl. 



Czy porwał? Niekoniecznie. Czy wynudził? No też bym się nie zgodził. Mam wrażenie że trochę zabrakło pomysłu na scenariusz i reżyserię, stąd mamy zlepek nie do końca wiążących się scen i postaci, z których jedne są lepsze, a inne po prostu słabiutkie. I nawet nie chodzi o samo wykonanie - jeżeli scena jaką masz do zagrania jest od czapy, a materiał muzyczny bez energii, to największy talent może wypaść blado. 

Miejscem akcji jest gabinet Prezydenta Starzyńskiego, czas to ostatnie dni października, gdy już wiadomo, że miasto i kraj są na przegranej pozycji. Dylemat czy ratować własną skórę, bo przecież wciąż jest na to jakaś szansa, czy zostać mając nadzieję iż nawet z Niemcami uda się robić coś dobrego dla Warszawy i jej mieszkańców, nie jest prosty. Widzimy człowieka rozdartego, a może i nawet lekko przytłoczonego sławą jaką przyniosła mu dotychczasowa postawa. Przecież i on ma prawo się bać, cierpieć z powodu tego co się stało, zastanawiać się czy można było uniknąć zniszczeń i ofiar. Na pierwszym planie widzimy współpracowników, gości i interesantów, a w tle snują się widma, duchy przeszłości i może również przyszłości, której się spodziewamy. 
 


Szukanie na siłę symboli w wielkiej literaturze narodowej, odwołania do Konrada-Gustawa, czyli III części Dziadów, raczej wprowadzają więcej jakiegoś pomieszania niż lepszego odczytania dramatu miasta i człowieka, który chciał go bronić, który oddał mu serce. W konfrontacji z przeciwnikami, którzy od zawsze krytykowali Starzyńskiego, a teraz zacierają ręce, że moją odtrąbić sukces, czy w spotkaniach z różnymi ludźmi pokładającymi jeszcze nadzieję w nim jako człowieku który ich jednoczył w trudnych chwilach jest wystarczająco mocnego materiału. I szkoda jedynie że niektórymi groteskowymi pomysłami (np. choreografia pojawiających się na scenie hitlerowców) psuje się efekt, który wcześniej zbudowało się choćby kapitalną pieśnią warszawskiej Syrenki, alegorii miasta (fenomenalna Julia Bielińska). Tak można by ciągnąć - pomysły dobre przeplatają się ze słabszymi, a nowoczesna i zbyt głośna muzyka (okropne te techno rytmy perkusji) też nie pomaga w odbiorze i w tym by w pełni docenić umiejętności niektórych aktorów. Niby te dźwięki wprowadzają niepokój, co ma sens, ale w zestawieniu z dość statyczną atmosferą na scenie wywołują raczej poczucie jakiejś dysharmonii niż pomagają w odbiorze. 

 

fot. za stroną Teatru Syrena
Przemysław Glapiński w roli prezydenta radzi sobie dobrze, wokalnie również, tu więc bez zastrzeżeń - do był dobry wybór obsadowy. I poza nim i Bielińską trudno mi wskazać jakieś bardzo mocne osobowości, niektórzy wypadają wręcz blado, ale to kwestia materii z jaką przyszło im się mierzyć. 

Spektakl na siłę próbuje być atrakcyjny dla młodego widza (muzyka), jednak nie przynosi większych zaskoczeń scenograficznych, fabularnych, które by mogły przyciągnąć jego uwagę - chwilami wręcz powiedziałbym że może się mocno dłużyć (dość słaby początek). 

 

Odważna decyzja repertuarowa - za to szacunek, tym razem niestety raczej na wielkie brawa nie zasługuje. I bardziej wydaje mi się to winą scenariusza i reżysera niż tych, których oglądamy na scenie. 
Nie namawiam, nie odradzam, bo są tu fragmenty naprawdę niezłe.  


Starzyński - Teatr Syrena, więcej o spektaklu kliknij tu

Scenariusz i reżyseria – Konrad Imiela
Muzyka i kierownictwo muzyczne – Grzegorz Rdzak
Choreografia – Jacek Gębura
Scenografia – Mateusz Karolczuk
Kostiumy – Agata Bartos 
Reżyseria światła – Damian Pawella
Przygotowanie wokalne – Zuzanna Falkowska
Charakteryzacja – Daria Skrzypkowska
Pirotechnika – Tomasz Pałasz.

Występują: Przemysław Glapiński (Stefan Starzyński), Michał Konarski (Ojciec, Józef Piłsudski), Beatrycze Łukaszewska (Matka), Albert Osik (Stanisław Lorentz), Agnieszka Rose (Józia, Reklamiara), Marta Walesiak-Łabędzka (Paulina, Ludwika Nitschowa), Jacek Pluta (Władysław Studnicki), Michał Juraszek (Sylwester Wojewódzki, Lech Niemojewski, Reklamiarz), Julia Bielińska (Stefania Witkowska, Syrena, Reklamiara), Mateusz Tomaszewski (Adam Brodziński), Jakub Jaskólski (Żołnierz Gestapo) i Maciej Karbowski (Żołnierz Gestapo). Na żywo gra zespół muzyczny w składzie: Tomasz Filipczak (dyrygent i instrumenty klawiszowe), Jan Malecha (gitary), Paweł Bomert (gitara basowa) i Grzegorz Poliszak (perkusja).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz