Powiedzieć że filmy Yorgosa Lanthimosa są wyjątkowo pokręcone to w sumie nawet mało. Reżyser pozostaje wciąż jednym z większych oryginałów, za każdym razem zaskakując nawet swoich fanów. Mogą jedynie zgadywać czy tym razem poziom dziwnych pomysłów będzie większy czy mniejszy niż ostatnio.
Bugonia mówi całkiem sporo o kondycji współczesnych umysłów i o ich zawartości, pewnie równie dużo jak i Jedna bitwa po drugiej. I choć to historie o Stanach, ta przedziwna mieszanka teorii spiskowych, niechęci do władzy i do bogaczy, nieufności, jakiegoś sentymentu do tego że "dawniej było lepiej", jest przecież dość wyraźna prawie na całej kuli ziemskiej.
Ci którzy uważają iż "wiedzą więcej", czyli rozpoznają zagrożenia i identyfikują ich źródła, często wskazują palcem na te same problemy jak i ci których krytykują, czyli np. radykalne ekologowie. Ten głos: obudźmy się, bo zbliża się zagłada świata jaki znamy, robi się coraz potężniejszy, a mimo to z powodu niektórych form protestu, czy radykalizmu niektórych haseł, pozostaje częściej ignorowany i wyśmiewany niż aprobowany. Oczywiście można by w dwóch bohaterach, którzy postanawiają dokonać śmiałego czynu, można by widzieć jedynie dwóch świrów, pogubionych ludzi, którzy uwierzyli w jakieś bzdury, ale może doprowadzeni do desperacji rzeczywiście niektórzy sięgają po najbardziej dziwne metody, bo chcą wykorzystać jakąkolwiek szansę na zmiany?
Uważając że to kosmici są największym zagrożeniem ludzkości i ich eksperymenty, przejmowanie władzy, daje efekt tak negatywnych i odczuwalnych zmian dla ludzi, postanawiają porwać i zmusić do współpracy jedną z osób stojących na czele wielkiej korporacji chemicznej, którą uznali za wcielonego agenta obcych. Nie chce im się bowiem wierzyć, że kobieta może być tak idealna, potężna, bogata i bezwzględna. A skoro jest kosmitką, oni torturami mogą wymusić na niej kontakt ze statkiem matką i doprowadzić do tego, by obcy jednak porzucili marzenia o podbiciu Ziemi. Skoro ich metody zostały rozpoznane, już stracili swoją przewagę i powinni uznać że istoty ludzkie (w tych dwóch osobnikach które wiedziały jak walczyć z ogłupianiem) nigdy im się nie poddadzą i nie ma co walczyć.
Brzmi idiotycznie? Ano Lanthimos potrafi sięgnąć czasem po tematy i wątki, które mogą dziwić, oburzać. Zawsze jednak ma w tym jakiś cel, próbuje wstrząsnąć, poruszyć, wkurzyć. I tym razem też mu się to udaje. Mimo całej groteskowości i komediowości tego co widzimy, raczej nikt nie wyjdzie z kina z uśmiechem na ustach.
Skrzywdzeni, ci którzy czują niesprawiedliwość, szykują rewolucję. I nic to, że prawdopodobnie zniszczą przy okazji nie tylko tych którzy są ich celem, ale i samych siebie. To jak ślepa furia, która przybiera i której rozmiarów nie da się potem kontrolować. To nie tylko satyra na "foliarzy", ale i ostrzeżenie dla nich samych, jak walcząc z manipulacją, sami wchodzą czasem w koleiny które już ktoś dla nich wydeptał niczym drogę ewakuacyjną dla siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz