środa, 18 marca 2026

Algorytm - W. P. Rdzanek, czyli zdradził czy też stał się ofiarą?

Całkiem niezły debiut. Może kojarzyć się z trylogią Szamałka "Ukryta sieć" bo i tu od razu jest informacja że to będą przynajmniej trzy części (ale długo na szczęście nie trzeba będzie czekać) no i te technologie cyfrowe i zagrożenia z nimi związane na pierwszym planie. Bliżej jednak tej powieści powiedziałbym chyba nawet do Severskiego - do prowadzenia sprawy przez policję, ale we współpracy ze służbami wywiadu zarówno po polskie jak i amerykańskiej stronie. W końcu jeżeli jest podejrzenie wycieku cennych danych i dochodzi do zaginięcia informatyka pracującego nad tajnym projektem, rzuca się wszystkie ręce na pokład, prawda?

Genialny programista Karol Koppel już dawno zwrócił uwagę służb amerykańskich, a od niedawna pracował dla nich nad bardzo interesującym programem, który miał pomóc w błyskawiczny sposób w wyszukiwaniu osób, łącząc informacje z różnych baz danych, ich wygląd oraz wszelkie podejrzane aktywności lub poglądy. ZEUS miał być już prawie gotowy, gdy informatyk znika. W poszukiwania i wyjaśnienie sprawy poza służbami angażują się też wuj chłopaka, były wojskowy, a obecnie znany prawnik, pracowniczka jego kancelarii i od niedawna dziewczyna Karola oraz kobieta, która ma na zlecenie CIA przyjrzeć się im z bliska czy przypadkiem sami nie byli zaangażowani w tą alarmującą sytuację. 


Niepokojące sygnały przechwycone przez Amerykanów jakoby z ambasady w Warszawie do Korei Ludowej zaraz po zniknięciu Koppela przesłano duże pakiety danych, mogą być interpretowane dwojako. Albo chłopak został porwany i ukradziono mu laptopa albo zdradził i sam sprzedał to nad czym pracował. 

Szybko udało się zarysować schemat akcji, a potem wystarczyło już tylko od czasu do czasu przyspieszać albo ostro wchodzić w zakręty :) Krótkie rozdziały na pewno pomagają w tym żeby połykać to dość szybko i raczej nie odkładać zbyt szybko, a nawet jeżeli wytrawni zjadacze literatury szpiegowskiej, czy sensacyjno-kryminalnej będą marudzić na jakieś schematy albo dość uproszczone dialogi i sytuacje (jakby zbyt sztucznie, zbyt łatwo i w atmosferze rodzinnej), to i tak pewnie przeczytają do końca bez marudzenia. Ten klimat tajnych służb, procedur albo ich omijania naprawdę może się podobać a tempo jest niezłe. A zarysowane historie "śpiochów" pracujących dla Korei aż by się prosiły o rozwinięcie. Jeżeli więc miałbym wskazywać jakieś wady, to że autor miał dobre pomysły ale część z nich nie została rozwinięta, jakby sam bał się że zanudzi i postawił na szybkość zdarzeń. Tymczasem jakby trochę to podrasować, rozbudować tło, niektóre postacie, mogłaby z tego zrobić się powieść jeszcze ciekawsza.  


Po kontynuację, która jeszcze przed wakacjami myślę że sięgnę z zainteresowaniem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz