sobota, 7 marca 2026

Anihilacja - Jeff VanderMeer, czyli hipnotyczny sen i misja której nikt nie rozumie

Trochę dziwna sytuacja gdy wydawca polski decyduje się na wznowienie cyklu którego już wypuścił kilka tomów, ale z innymi tytułami - tak się stało z serią Southern Reach.

Gdy pisałem o pierwszym tomie (kliknij tu) obecnie noszącym tytuł "Anomalia" wspominałem o tym iż był to tytuł który wzbudził trochę konsternacji. Tam klimat tajemnicy, atmosfera była istotniejsza niż fabuła, niewiele zyskaliśmy odpowiedzi, a żeby było śmieszniej drugi tom też ich zbyt wiele nie udziela. 

Skończyła się wyprawa, której byliśmy świadkami do Strefy X, poza biolożką możemy podejrzewać że nikt inny nie przeżył, chyba że powrócą w trochę innej formie cielesnej i duchowej. Każdy kto powraca się zmienia, wielu wcale nie wraca, a mimo to wciąż organizowane są kolejne ekipy, by dowiedzieć się może ciut więcej niż dotąd. 

Tom drugi związany jest z tym pierwszym, ale jedynie pośrednio, bo chodzi o to, że towarzyszymy kontrolerowi, który m.in. ma prowadzić przesłuchania biolożki. 

 

Do dotychczasowych pytań dochodzą jednak kolejne, bo kontroler nie ma do końca uprawnień by wydawać komukolwiek rozkazy - prowadzi dochodzenie, sprawozdaje swoją pracę, składa raporty, jednocześnie jednak nawet on nie rozumie do końca swojej misji, oczekiwać jakie przed nimi stawiają. 

I niby nie jesteśmy już w samej Strefie, nie znaczy to jednak, że nadal nie będzie dziwnie. Bo strefa wydaje się przenikać poza jej granice, również do bazy, w której tym razem się znajdujemy. Ta atmosfera niepokoju wciąż towarzyszy bohaterowi, gdy analizuje różne dokumenty, ogląda filmy z eksperymentów jakie ludzie próbowali robić, by choć trochę poznać bliżej charakter tego co zadziało się na tym terenie. Wciąż jest więcej wątpliwości, pytań niż odpowiedzi, a pewnego rodzaju wizje, towarzyszące kontrolerowi wydają się dowodem, że nie chodzi jedynie o fizyczną obecność tam na miejscu, a o promieniowanie, oddziaływanie na świadomość ludzi znajdujących się nawet w pobliży granic. 

I powiem Wam, że choć powtórzyłbym pewne zastrzeżenia, co przy pierwszym tomie - niewiele się tu dzieje, to raczej wszystko poszukiwania, przypuszczenia, lęki i wyobrażenia, a nic realnego, dawno jednak nie czytałem nic tak intrygującego i oryginalnego. Jest bardziej klaustrofobicznie, bo miejscem akcji są głównie biura i laboratoria, tajemnica jak najbardziej wciąż kusi i ciekawi. 

Trzeci tom jak najbardziej w planach, zwłaszcza że inne rzeczy ocierające się o SF ostatnio jakoś mało porywają. 

To jakby książkowe "Z archiwum X" tyle że nie ma postaci, którym można by towarzyszyć, wszyscy są trochę bardziej uczestnikami wydarzeń, próbującymi coś zrozumieć, niż kimś kto prowadzi śledztwo. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz