środa, 4 marca 2026

Morderstwa w Marble Hall - Anthony Horowitz, czyli czemu chcesz do tego wracać?

Jeżeli zerkniecie na spis przeczytanych książek (na górze bloga) łatwo znajdziecie kilka innych książek Anthony'ego Horowitza oraz moje zachwyty nad ich oryginalnością. Szczególnie dotyczyło to właśnie serii Morderstwa w... którego trzeci tom jest tematem dzisiejszej notki. 


Co od początku zwróciło moją uwagę? Ano fakt, iż mamy do czynienia z książką w książce, czyli zamiast jednej zagadki kryminalnej mamy aż dwie, w pewien sposób połączone. Bohaterka cyklu Susan Ryeland jest bowiem redaktorką, która kocha swoją pracę nad kryminałami, ale wciąż wplątywana jest w jakieś dziwne historie, które zmuszają ją nie tylko do zabawy w detektywa, ale i walki o życie. Skoro opinia publiczna już wie, że to za jej przyczyną trafił do więzienia wydawca, z którym pracowała, a autor wplątał się w paskudną aferę, najwyraźniej są osoby, które specjalnie mogą sobie zażyczyć współpracy właśnie z nią nad ich książkami. Tym razem niby nie po to, by ją zabić, gdy zbliży się za bardzo do prawdy, ale nawet jeżeli nie autorowi przyjdzie to do głowy, to może komuś innemu, komu zależy na tym by książka się nie ukazała...

  

Powraca Susan, ale i powraca bohater, którego sprawy śledziliśmy w poprzednich dwóch tomach, czyli słynny detektyw Atticus Pünd. Wydawnictwo najwyraźniej uznało, że nie ma co tracić kury przynoszącej złote jajka i skoro poprzedni pisarz tworzący te kryminalne historie retro już nie żyje, to oni poszukają następcy. I znajdują! A redaktorką ponownie ma być nasza dobra znajoma. Już od pierwszych rozdziałów zachwyca się otrzymaną historią, choć niepokoją ją pewne detale, przy których upiera się autor. To człowiek, którego nazwisko na pewno mogłoby przynieść im jeszcze większy rozgłos i popularność książki - wnuk Miriam Crace, zmarłej przed dwudziestu laty najpoczytniejszej autorki książek dla dzieci. 

Wokół niej od lat stworzono całą legendę i biznes oparty na popularności jej postaci, a zainteresowanie ekranizacją przez Netflix może przynieść całej rodzinie kolejne miliony. Nic dziwnego, że raczej krewni wolą unikać zamieszania wokół swojego nazwiska. Eliot Crace, uważany przez nich trochę za czarną owcę w rodzinie, człowieka słabego, niejednokrotnie już leczącego się z powodu uzależnień, najwyraźniej nie tylko zamierza powieść wydać, ale przy okazji podjąć również wojnę z legendą babki, której nie wspomina zbyt miło. 

Dość szybko Susan Ryeland odkrywa, że różne postacie i detale opisane w kryminale o Atticusie Pündzie, mają drugie dno, a poukrywane w nich tropy mają prowadzić do ważnej dla Eliota prawdy, którą chce objawić światu. Jego babkę zamordowano, podobnie jak jedną z postaci w jego powieści. Należy więc dokładnie analizować wszystkie wskazówki z książki którą napisał, by odkryć wszystkie motywy i ewentualne alibi. W powieści robi to słynny detektyw, a we współczesności musi to zrobić Susan, czytają uważnie kolejne strony dostarczanej historii, ale również próbując prowadzić własne dochodzenie. Czy uda jej się rozwiązać sprawę, zanim ktoś zginie? 

Proste to nie będzie, bo Eliot Crace nie chce jej zdradzić wszystkiego, twierdząc że dopiero cała książka ukaże światu całą prawdę. Ostatnie strony wciąż są jednak w jego rękach i redaktorka nie znając zakończenia sama musi próbować je odgadnąć. 


Po raz trzeci - ja bardzo na tak. Historia o Pündzie dość klasyczna, w stylu zagadek Agathy Christie, zgrabnie przeplatana jest wątkiem współczesnym, możemy więc sami próbować łączyć pewne wątki. I niby nie ma jakiegoś spektakularnego tempa, to raczej powolne rozkminianie co może mieć znaczenie, a co nie, ale lektura wciąga i daje sporo frajdy! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz