niedziela, 15 marca 2026

To był zwykły przypadek, czyli nie musimy być tacy sami

Pozwólcie że zanim napiszę o kolejnym obrazie przed wieczorem Oscarów, przypomnę Wam jeden tekst sprzed lat 8 - ZNAK wznowiło ten tytuł i powiem że przypomniałem sobie go z przyjemnością. Chodzi o biografię Zbyszka Cybulskiego, kto lubi aktora, będzie miał okazję wrócić do jego produkcji a jego samego zobaczyć w trochę innym świetle. Amant? Gwiazdor? Człowiek rozkochujący w sobie kobiety? 
***

A dziś zabieram Was do Iranu. Choć Jafar Panahi nie może kręcić u siebie, wciąż opowiada o ludziach którzy zostali w kraju, o ich emocjach i zwykle robi to bardzo celnie. 
 

Wyobraźcie sobie ludzi, którzy trafiają, niejednokrotnie bez żadnego powodu do aresztu reżimu, który oskarża ich o zdradę kraju i torturami zmusza do zeznań. Macie to? No to zapomnijcie o swoich oczekiwaniach. Bo choć ten film jest mocnym uderzeniem w autorytarny system, to jego fabuła może nieźle zaskoczyć. Chwilami miałem wrażenie że akcenty komediowe są aż przesadzone, że warto by było mocniej, bardziej poważnie. A mimo to może właśnie dlatego ostanie minuty zostają nam w głowach tak mocno, to przesłanie głęboko ludzki głos ofiar dociera do nas tak wyraźnie. 

 

Fabuła zbudowana jest wokół przypadkowego spotkania, w trakcie którego pewien mechanik, w gościu który prosi o pomoc w warsztacie rozpoznaje swojego oprawcę, pracownika służb który się nad nim pastwił. Postanawia więc go porwać i przeprowadzić nad nim własny proces sądowy, żądając przyznania się do winy. Tyle żeby zabić, musi mieć pewność czy na pewno się nie pomylił. Mężczyzna prosi więc o pomoc znajomych o których wie że również byli prześladowani za najmniejsze sygnały o krytyce władzy podległej religijnym przywódcom. 

I tak zbiera się ich aż kilkoro, każde pragnące zemsty, kłócące się żeby to właśnie oni mogli dokonać konfrontacji i potem wyroku. Choć przecież nigdy nie byli ludźmi skłaniającymi się ku przemocy, to czego doświadczyli na zawsze zostało w nich, zniszczyło ich pragnienie normalnego życia. Jeżeli nie chcesz się cały czas bać, jeżeli chcesz jakiejś sprawiedliwości, czujesz że musisz to zrobić. Choć nie potrafisz. Cała ta grupa, trochę wyglądająca na nieudaczników, którzy nawet nie potrafią odmówić jak ich ktoś naciąga na łapówkę, marzy żeby ich kraj był normalny, żeby nie musieli przeżywać tych wszystkich dylematów i to wybrzmiewa tu bardzo mocno. Choć to protest jakby bierny, jest on nie mniej ważny niż walka zbrojna. Choć gotuje się w nich tyle negatywnych emocji wobec tych, którzy nie pozwalają na normalność, jednocześnie nie mają w sobie gotowości i siły by na przemoc odpowiadać przemocą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz