czwartek, 13 września 2018

Purezento - Joanna Bator, czyli posklejać to co rozbite

Joanna Bator wraca do Japonii. Nie fizycznie, ale emocjonalnie i duchowo. Jakże inna to książka od tych, których akcja dzieje się w Polsce. Tam wszystko jakby płynie inaczej, ludzie są inni, a dusza może odnaleźć spokój. Przynajmniej tak sugeruje ta powieść.
Purezento jest niby proste w konstrukcji, ale pełne jakiejś dziwnej atmosfery, tajemnicze i przypomina mi twórczość choćby Murakamiego. Na spotkaniu DKK, choć wszyscy zgodzili się, że to dość banalna baśń, ma w sobie jakąś ciekawą energię i rozmawialiśmy o niej dość długo. Niektórych zafascynowała sztuka kintsugi i oglądaliśmy zdjęcia wykonanych prac (o tym za chwilę), inni zaś zadawali głośno pytanie, czy to wszystko nie było snem, który przydarzył się bohaterce. Nie chodziło tu nawet o sam motyw księcia, napotkanego w dalekim kraju, a raczej o nieprawdopodobieństwo całej historii, powtarzające się odrealnione sceny, które ich zdaniem są dowodem na tę teorię. Bohaterka zaraz się obudzi, ale jej serce będzie już uleczone.

środa, 12 września 2018

Rycerz kielichów - Jacek Piekara, czyli jeżeli śnicie o pięknych księżniczkach...

Jacka Piekarę kojarzę głównie z cyklu o inkwizytorze Mordimerze, dlatego z ciekawością sięgnąłem po nowe wydanie "Rycerza kielichów" (tekst w stosunku do poprzednich poprawiony, rozbudowany), pragnąć sprawdzić jak też radzi sobie z trochę innymi światami. Na okładce smok, rycerz w zbroi, czyżby więc bardziej baśniowe fantasy i coś dla młodszych czytelników? I tak i nie. Owszem baśniowe, bo realia średniowieczne, a w fabule sporo elementów dość znajomych, typu: księżniczki, walka o tron, pojedynki, magia itp. Jednak gdy przyjrzeć się temu ciut bliżej, to po pierwsze sporo tu elementów, które raczej dla nieletnich nie są, a po drugie autor bawi się pewnymi schematami, ubarwiając je i wprowadzając w nie trochę życia. Może i część pomysłów wyda Wam się znajoma, jeżeli siedzicie głęboko w fantastyce (choćby Zelazny się kłania), ale czyta się to nawet przyjemnie. Piekara skupia się raczej na akcji, a nie na tłumaczeniu wszystkich mechanizmów świata, trzeba to po prostu przyjąć żeby się dobrze bawić.

wtorek, 11 września 2018

Zabójczy pocisk, czyli krótka forma wcale nie jest prosta

„Zabójczy pocisk” to zbiór opowiadań, w którym czytelnicy odnajdą m.in. mistrzów kryminału: Katarzynę Puzyńską, Wojciecha Chmielarza, Remigiusza MrozaNiedługo Skarpa Warszawska wydaje drugi tom "Zabójczego pocisku", więc pora napisać parę zdań o wydaniu sprzed roku. Zakupione chyba na Targach książki i to bez żadnych dylematów, że drogo, że coś tam - skoro kasa idzie m.in. na Fundację Pomoc kobietom i dzieciom, to człowiek z radością sięga do portfela. Przecież w zamian dostaje świetny zestaw opowiadań gorących nazwisk z półki kryminalnej. 15 autorów i 16 opowiadań (Szczygielski dał dwa teksty) to frajda zarówno dla fanów konkretnych pisarzy i ich pomysłów, jak i dla tych, którzy szukają po prostu czegoś np. na podróż pociągiem czy samolotem. Połyka się to błyskawicznie. Jedno zastrzeżenie trzeba jednak od razu zaznaczyć: to nie zawsze jest lektura przyjemna - niektóre opisy mogą być dość krwawe, ale to w końcu opowiadania o zbrodni.

poniedziałek, 10 września 2018

Juliusz, czyli parę dni świra


Zrobił się cykl filmowy na blogu, od jutra jednak obiecuję więcej książek. I jakieś wyjścia teatralne i koncert na horyzoncie. Niby mam cały czas poczucie, że dużo rzeczy odrzucam, z wielu rezygnuję i generalnie mało gdzie chodzę, a kalendarz i tak jest zapełniony.
O "Juliusz" mogę napisać dzięki niezawodnemu KinoAtlantic, które zorganizowało kilka pokazów przedpremierowych - kto może niech jeszcze korzysta, bo w tym miejscu i bilety tanie. A premiera w piątek.
Dla wszystkich tych którzy na słowa "polska komedia" mają od razu wysypkę, tym razem szykuje się propozycja raczej nietypowa. Za scenariuszem tej produkcji (i częściowo za wykonaniem) stoi bowiem środowisko stand-uperów, co daje gwarancje, że będzie trochę inaczej niż dotąd. Czy lepiej, to już Państwo ocenią, bo to humor specyficzny, niektóre żarty są świetne, inne niestety żenujące, co daje dziwną mieszankę. To trochę tak jakby Dzień świra Koterskiego i choćby niedawny Atak paniki (pisałem o tym tytule na blogu), zmieszać i okrasić jeszcze energią komików, którzy silą się na to, by nawet na chwilę nie dać wytchnienia widzowi.

niedziela, 9 września 2018

Wszyscy ludzie prezydenta, czyli upór został wynagrodzony


Przebieram w stosach, przebieram i w tematach notek, bo wciąż brakuje czasu na większe porządki i pisanie długich tekstów. Jutro do sejmu, ale może jakoś do przeżyję, natomiast planuję przynajmniej jeden dzień wolnego, to może i na blogu wreszcie ukażą się wszystkie zaplanowane dawno teksty. Czytam Zabójczy pocisk, bo niedługo ukaże się kolejnych zbiór opowiadań pod tym tytułem, a do końca miesiąca pewnie w czytaniu jeszcze m.in. Max Czornyj, Gillian Flynn, Szymiczkowa i Magda Stachula.

A dziś Wszyscy ludzie prezydenta.
Z książką się męczyłem, ale jednak film to świetna rzecz. Ktoś dobrze popracował nad scenariuszem i nie zamęcza nas drobiazgowymi detalami, których pewnie przeciętny zjadacz chleba by nie zajarzył. Tak naprawdę od afery Watergate minęło już tyle czasu, że dziś mało kto kojarzy czemu tak bardzo prezydentowi i republikanom zależało na tym, by pewnych dokumentów nie ujawniano. A film w miarę przystępny sposób nam to wszystko przybliża. W porównaniu z niedawnym filmem Czwarta władza, ten moim zdaniem nie tylko ma więcej napięcia, ale i lepiej pokazuje ten nacisk na misję dziennikarską, którą jest ujawnienie prawdy. Co prawda możemy gdybać jedynie, czy równie chętnie przywalaliby demokratom, z którymi sympatyzowali, ale miejmy nadzieję, że nie robiliby wyjątków.

sobota, 8 września 2018

Patrick Melrose, czyli czemu zmierzasz ku otchłani

Książka wciąż czeka na swoją kolej, bo mam ją jedynie w e-booku, a w ten sposób czytam dużo wolniej. Serial mnie jednak skusił. Wystarczyło zobaczyć zwiastun i to co wyprawia tam Benedict Cumberbatch, by natychmiast polować na kolejne odcinki. Choć prawdę mówiąc pierwsze wrażenie może być dość mylne. Początek serialu to jazda bez trzymanki, totalna destrukcja, wyborny koncert gry aktorskiej, komediowy i tragiczny zarazem. A potem z odcinka na odcinek mina nam rzednie i robi się coraz poważniej. Uświadamiamy sobie bowiem co doprowadziło bohatera do takiego stanu, że nie potrafi wytrzymać dnia bez szukania ucieczki w alkoholu, narkotykach.

Hastag - Remigiusz Mróz, czyli stworzę cię na nowo

O Mrozie piszą prawie wszyscy, choć rośnie liczba osób, które zwracają uwagę na to, iż ilość nie przekłada się na jakość. I przy kolejnym tytule spokojnie mogę dołączyć do tej grupy. Pewnie pozostanę z ciekawości przy seriach o Chyłce i Froście, ale na pewno nie dam się naciągnąć na kolejne tytuły, reklamowane jako bestsellery, zanim się jeszcze ukażą. Co z tego, że pomysł jest, skoro wykonanie jest takie, że zęby bolą przy czytaniu. Namącić, namącić i potem próbować wcisnąć niby zaskakujący finał, który wszystko ma tłumaczyć. Ratunku.
To się po prostu kupy nie trzyma. O ile jeszcze Czarna Madonna mnie wkurzała, ale z ciekawości ją czytałem do końca, ta Hashtag kompletnie mnie nie wciągnął. Psychologiczne rozgrywki między bohaterami i ich niepewność co do osaczającej ich rzeczywistości, byłyby ciekawe, gdyby nie rosnąca ilość sprzeczności w tekście. Skoro retrospekcje rozjeżdżają się z tym co jest teraz, z góry wiesz, że coś jest bardzo nie tak. Nawet sugerowanie problemów psychicznych, urojeń, nie tłumaczyłoby wszystkiego. Jeżeli tak się dzieje i czytelnik to czuje, znaczy że autor po prostu przekombinował.

Dziwny przypadek psa nocną porą, czyli powrót świetnego spektaklu



Cykl NT Live, w Polsce emitowany w ramach Na żywo w kinach uwielbiam od dawna, ale wciąż pozostaje mi kilka spektakli starszych, których nie miałem okazji obejrzeć. Marzyłem m.in. o tym. I oto marzenie się spełnia. To może i War Horse kiedyś będzie powtórzony?

Dziwny przypadek psa nocną porą widziałem już na deskach Teatru Dramatycznego, ale o dziwo zorientowałem się, że do dziś nie napisałem o nim notki (nadrobię)... Książkę czytałem, ale dawno temu, więc pewnie kiedyś powtórzę.
W pamięci została mi jako dość zagadkowa lecz i zarazem zabawna historia na poły kryminalna. Najważniejsze jednak jest w niej to, że opowiadana jest z punktu widzenia chłopca ze spektrum autyzmu (i pewnie elementami Aspergera), więc patrzymy na świat poprzez jego wrażliwość, sposób odbierania świata i w ten sposób poznajemy to co dla nas jest być kompletnie obce i trudne do wyobrażenia.

czwartek, 6 września 2018

Strach - Dirk Kurbjuweit, czyli paranoja rośnie

Strasznie dziwna książka, która ku mojemu zaskoczeniu wzbudziła spore emocje na naszym spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki. Dziwna, bo moim zdaniem przegadana, naładowana dygresjami nic nie wnoszącymi do fabuły. Ba, zbudowana tak, że wszystko wiemy praktycznie od początku, spodziewamy się pewnych rozwiązań, a potem jedynie mamy je podane na tacy... Czemu zatem zaciekawiła sporo osób i wywołała dyskusję? Ano chyba ze względu na to, że uruchomiło nam się sporo przemyśleń na temat tego na ile postawa bohatera, jest charakterystyczna dla mieszkańca Europy i na ile może doprowadzić do upadku naszej cywilizacji. Grubo, nie?
Ale w czym tak naprawdę rzecz?

środa, 5 września 2018

Chodząca mądrość, czyli trzy pokolenia, dwa psy i poszukiwanie szczęśliwego życia

Deepak Chopra chyba nie jest u nas tak bardzo znany, jak choćby w Stanach. To lekarz, ale chyba bardziej jest znany jako nauczyciel duchowy, filozof, trener rozwoju osobistego i osobowość telewizyjna. Sięgając do religii wschodu, chrześcijaństwa, medytacji i ćwiczeń psychologicznych, prowadzi różne treningi, wykłady i szkolenia na temat harmonii w życiu, uzdrawiania z traum, stresów, czy uzależnień. Trudno jakoś porównać jego działalność i sławę do kogoś bardziej znanego od nas, bo też mało kto u nas chyba działa jednocześnie w kręgach biznesowych, pisze książki psychologiczne, w tak wyraźny sposób odwołując się do religii i filozofii. Nawet jeżeli to nazwisko nic Wam nie mówi, nie obawiajcie się, bo ta książka nie jest żadnym wykładem, poradnikiem, zestawem gotowych mądrości. Nic nie stoi na przeszkodzie, by poznać rodzinę Chopra. Sławnego ojca, wokół którego przez wiele lat wszystko się kręciło i syna, który nagle zaczął odkrywać swojego tatę jakby na nowo.

wtorek, 4 września 2018

Terror, czyli chłód, głód, strach i szaleństwo

Troszkę przyspieszyłem z czytaniem, na dniach recenzje dwóch bardzo dobrych kryminałów, ale dziś jeszcze filmowo. Tu się rozleniwiam, nagrywam sporo, ale oglądam bardzo mało, bo i wcześniej chodzę spać. Wakacje się skończyły i teraz trzeba trochę inaczej ustawiać wszystko w domu...
Nadrabiam z Terrorem dlatego dopiero teraz, choć AMC kusiło mnie już od wiosny tą produkcją.
Co prawda jak dotąd z Danem Simmonsem mi trochę nie po drodze, ciekawość była spora. Horror w krainie lodu? XIX-wieczna brytyjska ekspedycja na Arktykę i zło jakie wkrada się pomiędzy nich? No powiedzcie, że nie kusi...

poniedziałek, 3 września 2018

Noc klezmerów, czyli Plac Grzybowski nie musi być martwy


Strasznie żałuję, że w tym roku czas nie pozwolił mi na więcej wydarzeń festiwalowych, w tej chwili zostały jeszcze tylko dwa wieczory, ale oficjalnie XV Festiwal Warszawa Singera już się zakończył. Nie dotarliśmy z żoną na koncert finałowy, ale przynajmniej mamy ogromną frajdę, że byliśmy na Nocy Klezmerów. Po raz kolejny. Scena na Placu Grzybowskim, tuż przy kamienicy na Próżnej, w tym roku była dodatkowym podkreśleniem faktu iż Teatr Żydowski ma szansę wrócić na to miejsce na stałe. Odebrano i zniszczono ich siedzibę, ale oto pojawia się obietnica władz miasta, że po kilku latach tułaczki, wreszcie znajdą swoje miejsce, właśnie tam, w tej kamienicy, z której pozostała chyba obecnie jedynie fasada.
Tegoroczny koncert był pokazaniem jak bardzo można w różny sposób czerpać z tradycji muzycznych narodu żydowskiego. Niezwykle oryginalna grupa z Japonii Jinta-la-Mvta, choć może najbardziej odbiegała wizerunkowo od wyobrażeń o muzyce klezmerskiej, w tym co grała chyba była tego najbliżej.

sobota, 1 września 2018

Nikt nie słucha starych ludzi - Iwona Wilmowska, czyli chyba potrzeba nam na rynku czytelniczych seriali

Mariusz na Notatniku napisał już kilka zdań, ale i ja postanowiłem też zerknąć na nową serię kryminalną. Ale skoro nadarzyła się chwila luźniejsza i gdzieś tam zacząłem wypełniać luki na blogu, to zapraszam też do notki o filmie "Obce ciało" Zanussiego.

Iwona Wilmowska podobno dotąd pisała dla dzieci. Jej nowa seria kryminalna nie jest co prawda młodzieżówką, przygodówką, ale trzeba od razu powiedzieć, że to fabuła dość mało skomplikowana, gdzie nie trzeba specjalnie kombinować, a akcja poprowadzi cię gładko z punktu A do B i dalej. Być może nawet ktoś na samym początku domyśli się rozwiązania, bo też nie jest ono jakoś bardzo oryginalne. Przy masie kryminałów, które w tej chwili nas zalewają, chyba fani gatunku szukają rzeczy dużo bardziej zaskakujących. Lektura "Nikt nie słucha starych ludzi" to raczej propozycja dla kogoś kto np. dotąd czytał proste obyczaje i chce zabrać na podróż coś innego do lektury na kilka godzin. Wtedy sprawdzi się ten tytuł całkiem nieźle.