Ma zakończmy odrobiną dreszczyku. Dwie zupełnie inne produkcje, ale pewnie każda znajdzie swoich fanów.
Dziewczyna z trzeciego piętra gra znanymi schematami - ktoś wprowadza się domu, z nadzieją na nowe życie, zaczyna się tam urządzać, remontuje, nie zważając na to że w domu dzieją się dziwne rzeczy. Z racjonalnym podejściem i młotkiem w ręku, wydają się w stanie pokonać każdą przeszkodę. A sąsiedzi mogą jedynie przyglądać się ze współczuciem, bo znają historię domu, wiedzą że wiąże się z nim jakaś trudna przeszłość, która nigdy go nie opuściła.
I niby to schematy, ale całkiem zgrabnie ograne. Facet, który się wprowadza i który zapewnia swoją ukochaną, że raz dwa przygotuje im gniazdko, ma jakąś swoją mroczną historię, jest typem twardziela, którego trudności nie zniechęcają. Mięknie za to przy płci pięknej - wtedy trochę zapomina, że już jednej coś przyrzekł.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
piątek, 31 maja 2024
To co namacalne i to co jest tajemnicą, czyli Dziewczyna z trzeciego piętra i Superposition
czwartek, 30 maja 2024
Księgi Jakubowe, czyli opowieść o pewnej sekcie
To opowieść o Żydach z południowo-wschodnich terenów XVIII-wiecznej Polski, którzy uwierzyli nieznanemu przybyszowi z dalekiej Smyrny, że jest Mesjaszem. Jakub Frank zgrupował wokół siebie grupę wiernych wyznawców, z którymi usiłował stworzyć utopijny świat z religią opartą na wszystkich religiach świata. Przynajmniej tych najważniejszych. Jego działania podzieliły społeczność żydowską, choć według Jakuba Franka miały przynieść Żydom awans społeczny. Fałszywy prorok, który bezwzględnie wykorzystał zapatrzonych weń wyznawców, a jednocześnie prowadził cyniczne rozgrywki na scenie politycznej. Umiejętny manipulant, który stawiał się w roli zbawczy i kolejnymi zmianami religijnymi, wyznaniowymi usiłował zaistnieć w roli nadrzędnej nad pozostałymi grupami, by z impetem wejść na polityczne szczyty. Trudno dociec czy to bardziej mitoman, erotoman, politykier czy heretyk. W ogólnym podsumowaniu na pewno oszust. Młodego, zapalczywego, fałszywego mesjasza gra Henryk Simon. To on, przystojny mężczyzna jest w stanie pociągnąć za sobą kolejnych wyznawców. To on będzie prawił o kobiecej istocie świata, o szansie na zmianę statusu społeczności żydowskiej. Przystojny diabeł, namiętny kochanek, zimny człowiek. W drugiej części spektaklu jego postać gra Jerzy Radziwiłowicz. Tu już widać na twarzy obleśność starego satyra, człowieka, który resztkami sił walczy o władzę nad innymi i zaszczyty dla siebie.
środa, 29 maja 2024
Uzdrowisko - Konrad Chęciński, czyli pytacie po co do tego wracać?
Do końca maja 3 notki, na 1 czerwca już mi się szykują aż 3 rzeczy dla młodszych i wreszcie chwila by spokojnie wystukać notkę w dzień, a nie późnym wieczorem. Zaburzył mi się trochę rytm tygodniowy z kategoriami, ale dziś wracam z propozycją na kryminalną środę. Do końca miesiąca może jeszcze podwójna dawka straszenia i jakaś zaległa notka teatralna.
Uzdrowisko - myślałem że to debiut, ale jak się okazuje coraz mniej nadążam za rozwijającym się rynkiem kryminałów - Konrad Chęciński napisał już drugi tom z cykli o policjancie Piotrze Wernerze. Tym razem trafiamy do niewielkiej i malowniczej wsi, do małej społeczności i będziemy próbowali rozwikłać sprawę tajemniczego zaginięcia nastolatki sprzed lat.
Czemu sprawa odżyje? Bo zdaje się, że dla kogoś ona jest wciąż ważna i zadaje pytania, choć nikt nie chce na nie odpowiadać. Emocje siedzące w ludziach są tak silne, że ktoś może nawet posunąć się do zabójstwa, byle znowu wszystko zostało zapomniane. Jak się domyślamy, efekt jest wręcz odwrotny.
wtorek, 28 maja 2024
Ściana - Marlen Haushofer, czyli nauczyć się życia na nowo
Może trochę kontynuując wątek SF z soboty, ale i wkraczając w niedzielny kącik literatury pięknej, dziś do zaproponowania tytuł bardzo ciekawy, ale i pewnie nie dla wszystkich łatwy do strawienia. Gdyby zatrzymać się jedynie na pomyśle na fabułę - byłoby to SF, ale przecież dla austriackiej pisarki to raczej jedynie pretekst do tego, by pokazać życie w totalnej izolacji o innych ludzi, koniec dawnego życia.
Wyobraźcie sobie, że jedziecie ze znajomymi na kilka dni do domku myśliwskiego w górach. Oni jeszcze wieczorem wybierają się do wsi, może na drinka, a wy zostajecie, by rano odkryć, że nie tylko nie wrócili, ale też prawdopodobnie nigdy nie wrócą.
Coś takiego przeżywa właśnie bohaterka powieści. Gdy rano wychodzi z psem gospodarza na spacer do wsi, odkrywa, że cały teren otacza szklana ściana, której nie można pokonać. Co gorsza wszystko co na zewnątrz, wydaje się martwe jak okiem sięgnąć. Czyżby dokonano jakiego ataku bronią masowego rażenia? Na jaką skalę? Regionu? Kraju? Kontynentu? Kto? Dlaczego? I jakim cudem ona się uratowała?
Tyle pytań i zero odpowiedzi.
poniedziałek, 27 maja 2024
Barabuum! czyli co się dzieje za ścianą
Dziś szybka notka i tym razem wyłom poniedziałkowy, bo nie muzycznie, ale mam tyle zaległych spektakl do opisania, że trzeba robić dla nich miejsce. Barabuum autorstwa Cesca Gaya to komedia w reżyserii Artura Barcisia, która podobnie jak wiele tego typu spektakli ze znanymi i lubianymi, pewnie będzie pokazywana w różnych miejscach Polski.
Scenariusz nie jest bardzo skomplikowany, zawiera jednak pewną dość mocną niespodziankę (jak by tu pisać, żeby jej nie zdradzić), cała zabawa tkwi jednak nie tylko w samym tekście, ale i w tym jak udaje się go zagrać.
Marcin Korcz i Katarzyna Wajda grają dość typową parę "na dorobku", ludzi którzy są tak skupieni na karierze, kredycie, na tym że mają mieszkanie, że mogą je urządzać, iż nawet nie za bardzo potrafią się sobą cieszyć. Zagonieni, może zmęczeni, ale chyba raczej skoncentrowani na sobie, na tym by ich życie było zgodne z jakimś ich wyobrażeniem (siłownia, bieganie itp.). Za to druga para, którą zobaczymy...
niedziela, 26 maja 2024
Drwale - Annie Proulx, czyli podbić, zniszczyć, zawładnąć... I tak od pokoleń
Długo mi schodziło z tą książką, porzucałem ją i wracałem. Jednym z powodów był fakt, że czytana była tylko w e-wersji m.in. wieczorami na telefonie, a jej rozmiary raczej nie sprzyjają takiemu trybowi. Mam jednak wrażenie, że coś mi przeszkadzało również w samej konstrukcji fabuły - autorka z premedytacją podsuwała nam kolejne postacie, opowiadając o większości z nich dość sucho, nie pozwalając nam na to byśmy jakoś związali się z nimi emocjonalnie. Poruszać czytelnika ma nie tyle sam bohater, co raczej to czym się on zajmuje, jego źródło pochodzenia, jego otoczenie. I jak sam tytuł wskazuje - jest nim przyroda, a dokładniej lasy Ameryki Północnej (choć nie tylko). Ktoś ładnie podsumował tą powieść, że to saga obejmująca 300 lat karczowania Ameryki. Od pierwszych osadników z Europy, aż po czasy współczesne. Od biedy, przez budowanie imperiów, aż po upadek. Życie ludzkie bowiem jest kruche i krótkie, aż dziwne więc że w zderzeniu z ludźmi potęga jaką wydają się puszcze, trwające od setek lat mimo różnych katastrof, okazywały się tak podatne na ich ambicje, chciwość, niszczycielskie zakusy.
piątek, 24 maja 2024
It’s over, czyli nie mogę tak dłużej
Adaś był zwyczajnym chłopcem. Miał swoje pragnienia, marzenia, ale… miał też niezwyczajną matkę. Taką raczej toksyczną. Taką, która zapewnia o miłości z jednej strony, a z drugiej strony kaleczy psychikę, niszczy marzenia, swoje zdanie przedkłada nad pragnienia dziecka. Upokarza, wyśmiewa i albo każe za to dziękować albo siebie przepraszać. Większa świadomość dorastającego dziecka styka się z porównaniami Adasia do nieobecnego ojca - podobno - nieudacznika, wytykaniem nieumiejętności, wyśmiewaniem pierwszych uniesień. „Adasiu, mama wie najlepiej”. Mama wie najlepiej jak i kiedy spać, co i jak jeść, jak się ubierać i co robić. Mama wie najlepiej co potrzeba „jej ukochanemu syneczkowi, temu niedorajdzie”. Im Adaś jest starszy, im więcej usiłuje mieć dla siebie przestrzeni życiowej, tym większego doznaje odrzucenia, pogardy przykrytej słowami rzekomej miłości.Psycholodzy twierdzą, że zdecydowanie trudniej leczy się rany zadane przez matkę. Adaś raniony od zawsze zaczyna jej nienawidzić. Ta nienawiść zaczyna nad nim panować, każda kobieta ma twarz jego matki. Do czego to doprowadzi, jak zmieni patrzenie na rzeczywistość młodego człowieka? Jak sobie poradzi w życiu i w którym miejscu będzie Adam kiedy stwierdzi: to koniec.
środa, 22 maja 2024
Upgrade. Wyższy poziom - Blake Crouch, czyli w imię nauki i dobra ludzkości...
Kryminalna środa, tym razem w wersji odrobinę S-F w połączeniu z thrillerem sensacyjnym. Wrzucam to jednak nie do fantastyki ale do thrillerów, bo mam wrażenie, że rzeczywistość jaką opisuje Blake Crouch wcale nie jest taka odległa i nierealna. No dobra - udoskonalanie organizmu, by wielokrotnie zwiększyć jego wydolność, to pewnie pieśń przyszłości, ale małymi kroczkami... Przecież w pewien sposób to już się powoli dokonuje, choć dostępne jest tylko dla bogatych.
Tu dotykamy nie tylko takich zabawa z kodem genetycznym ludzi, ale i roślin - od tego się zaczyna, a potem nagle okazuje się, że nie wszystko da się przewidzieć. Mieliśmy ratować ziemię przed głodem, a skończyło się śmiercią wielu milionów ludzi.
Główny bohater dźwiga na sobie wielkie brzemię, bo to jego matka została uznana za największą zbrodniarkę. Kiedyś pracował dla niej, dziś pracuje dla rządu, śledząc wszelkie sygnały na temat prowadzonych prac genetycznych, których rząd po prostu zakazał. Czy słusznie? Przecież to hamowanie postępu, krzyczą jedni. Zważywszy jednak na ryzyko, może okazać się to całkiem słuszną decyzją.
wtorek, 21 maja 2024
I like movies, czyli coś się kończy, ale i coś się zaczyna
Wtorkowy kącik wytrawnych kinomaniaków. Dziś tylko jedna propozycje i rzeczywiście raczej nie dla każdego. Kinomaniacy jednak pewnie zrozumieją pasję jaką czuje nastoletni Lawrence wobec filmów, może nawet zaakceptują jego zafiksowanie na sobie, wrażliwość i trochę niedostosowanie społeczne. W końcu większość nastolatków w pewnym okresie zachowuje się dość dziwnie i staje się nie do zniesienia.
Chłopak wciąż czuje się tak jakby miał pod górkę. Wychowywał się bez ojca, nikt nie rozumie jego reżyserskiego geniuszu, a wygląd i charakter raczej nie czynią go najbardziej lubianym uczniem w klasie. Dotąd mu to nie przeszkadzało, bo jednak wciąż miał przy sobie kumpla, z którym świetnie się dogadywał. Teraz- gdy kończy się szkoła i ich drogi się rozejdą, Lawrence przeżywa coraz większy lęk. Początkowo pomagało mu w utrzymaniu się na fali jego marzenie, by dostać się do świetnej szkoły filmowej w Nowym Jorku, idzie więc do pracy, by zarobić przynajmniej na start. Niestety rzeczywistość szybko ściąga go za nogi na ziemię...
poniedziałek, 20 maja 2024
Wodecki/Pater, czyli lubię wracać tam gdzie byłem
Zdaje się, że w ten weekend, będziecie mogli na własne oczy poczuć jak ta muzyka brzmi na żywo, bo projekt wybrzmi na festiwalu Polsatu w Sopocie. A ja na razie słucham krążka z tym, jak to brzmiało na festiwalu Męskie Granie. I choć pamiętam kultowe nagrania Mitch&Mitch z Wodeckim, zastanawiam się czy to nie kwestia atmosfery, która na Męskim Graniu od kilku lat jest, ale jakoś drażni mnie w detalach ta płyta. Mam wrażenie jakby się trochę twórczość Wodeckiego trywalizowało, przerabiało na umpa umpa, byle skoczniej, byle zafundować publice coś znanego i bujającego, bo to właśnie młodzi kochają... Przywracanie popularności dawnym artystom, przypominanie świetnych starych numerów - doceniam, ale granie wszystkiego na jedno kopyto, byle tłum poskakał, jakoś mnie zaczyna uwierać.
niedziela, 19 maja 2024
Witajcie w księgarni Hyunam-Dong - Hwang Bo-Reum, czyli świat goni, a ja nie chcę
Moda na literaturę z Azji trwa, ale mam wrażenie, że obok tego co naprawdę ciekawe, dużo więcej sprzedaje się jakiegoś dziwnego wizerunku tamtej kultury, który nie do końca jest prawdziwy ani nie do końca niesie ze sobą coś wartościowego. Jak są książki/komiksy, kot albo pies, trochę nostalgii i obietnica masy ciepełka (wzruszeń i podnoszenia na duchu), plus podkreślenie, że to literatura z Japonii/Korei, masz sprzedaż gwarantowaną. Pół biedy jak ktoś to tłumaczy z oryginału, ale czasem nawet tego nie ma, tylko dostajemy piątą wodę po kisielu. Rzecz jednak nie tylko w tłumaczeniu, tylko w tym, że to dość banalne czytadełka, serwujące nam "mądrości" życiowe na poziomie książek Coelho. Na niego moda już trochę przeminęła, to teraz mamy Azję.
Ten wstęp nie jest zupełnie od czapy, bo lektura "Witajcie w księgarni Hyunam-Dong" po raz kolejny skłoniła mnie do zadania sobie pytania, co nas przyciąga do tego typu tytułów. Rzucamy się z zachwytem, a potem nie raz przychodzi rozczarowanie. Tym razem jednak chyba ciut zawiedzeni będą szukający magii, wzruszeń i emocji podobnych do tak popularnych u nas Opowieści z kawiarni. Hwang Bo-Reum napisała bowiem książkę w której raczej mocno stoimy na ziemi. Owszem jest księgarnia, są książki, które mogą zbliżać ludzi, pomagać im w ich wyborach, dylematach, autorkę interesuje jednak nie tyle budowanie ckliwych historyjek, co opowiedzenie o trudnościach przeżywanych szczególnie mocno przez młodych.
sobota, 18 maja 2024
Paryż: Lewy brzeg - Pierre Bordage, czyli tu liczy się tylko przetrwanie
Dawno nie sięgałem do Uniwersum Metro 2033, a jest dobra okazja, bo ukazał się pierwszy tom cyklu, którego akcja dzieje się w metrze paryskim. I choć nie jest to historia zamknięta, widać rozpoczęcie wielu wątków, które wymagają kontynuacji, to powiem Wam, że to lektura naprawdę smakowita i klimatyczna.
Postaci jest sporo, ale części z nich ścieżki będą się przecinać już w tym tomie, wszystkich pewnie w dalszych częściach. Początkowo może nie jest łatwo ogarnąć wszystkie wątki, nie wszystkie są równie pasjonujące i nie potrafimy ich połączyć w całość, powoli jednak wszystko zacznie się układać w całość.
Motywem przewodnim, poza tym co już znamy z innych tytułów w ramach uniwersum, czyli nędznymi warunkami życia pod ziemią i władzą narzucaną przez niewielkie grupki silniejszych, jest próba zjednoczenia różnych stacji, zawarcia paktu o nieagresji. Kobieta, która wędruje promując ideę federacji ma na celu nie tylko wspólną ochronę przed wrogiem zewnętrznym, ale i polepszenie losu najsłabszych, najbiedniejszych. Naraża się różnym grupom rządzącym poszczególnymi stacjami, ale potrafi też zjednywać do siebie, dzięki czemu wcale nie jest łatwo im się jej pozbyć, mimo urządzania kolejnych zamachów.
piątek, 17 maja 2024
Śpiąca królewna, czyli bajka raczej dla dorosłych
W naszej świadomości bajka o Śpiącej królewnie funkcjonuje najczęściej w wersji przedstawionej w filmie Wolta Disneya. Delikatna królewna, posłuszna córka, niewinna ofiara złej, niewyrozumiałej wróżki, która po przebudzeniu poślubia zakochanego w niej królewicza. Ach, jak słodko… Spektakl jaki oglądaliśmy w Multikinie przygotowany został przez zespół baletowy Opery w Zurichu i ta wersja nieznacznie różni się od baśni braci Grimm i powiem szczerze, że po dotychczas oglądanych baletach, tych słodkich spektaklach dla dzieci, ta wersja jest jak ożywczy powiew świeżości, choć może raczej nie dla osób bez poczucia humoru, ksenofobicznych i konserwatywnych. Nie każdemu się ta wersja spodoba, ale ja na niej bawiłam się świetnie i śmiałam serdecznie patrząc na bohaterów i ich zachowanie, widząc zmianę konwencji odnośnie postaci Aurory i jej postępków. Niewiele mogę zdradzić, żeby nikomu nie psuć odbioru nowej wersji „Śpiącej królewny”, jednak uważam jest to zabieg ciekawy i zrobiony z poczuciem humoru.











