Dziś chyba notka w wersji light, bo rozpoczyna się konferencja, a to zawsze oznacza sporo pracy. Wrzucam więc garść wspomnień z ostatnich dni i przypominajkę. Przecież wciąż trwają dwa konkursy (zakładka konkursy na górze bloga), w których do zdobycia audiobook i książka. Im większe zainteresowanie, tym oczywiście większa frajda dla mnie - a to oznacza większą motywację do organizowania kolejnych tego typu zabaw. Aha - nie zapominajcie też o akcji Podaj dalej książkę - już kilkanaście tytułów krąży między ludźmi!
To tyle przypominajki, a teraz garść wspomnień i ogromne pokłady radochy, satysfakcji. Wiadomo, że jak jedzie się organizować konferencję, to zwykle nie ma czasu na nic i nawet jak miejsce jest atrakcyjne to i tak z hotelu się prawie nosa nie wystawia. Ale gdy udaje się zorganizować wyjazd kilka dni wcześniej, tak by swój wolny czas i własną kasę wykorzystać by w danym miejscu pobyć chwilkę dłużej? I oto Tatry po raz kolejny - niby mieliśmy tylko dwa dni (jeden nocleg w schronisku), ale ileż emocji i wrażeń.Poniżej jeszcze trochę o samej wyprawie, ale okazja do napisania notki jest jeszcze jedna - po raz pierwszy wśród tylu pobytów w Zakopanem, udało się wreszcie znaleźć chwilę by sprawdzić repertuar Teatru Witkacego. Nie trafiliśmy na ich główną scenę, a na gościnny mini recital w Dworcu Tatrzańskim (jedno z najstarszych miejsc spotkań w tym mieście) - spektakl intermezzo z wierszami Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.












