niedziela, 30 czerwca 2019

Krzysiu gdzie jesteś? Czyli w życiu potrzebne są kolorowe baloniki

Czerwiec zakończony zgodnie z planem, kolejny miesiąc udaje się napisać tyleż samo notek co dni. I nie pytajcie jak długo jeszcze mam tak zamiar. Dopóki sił starczy :)
Pomysłów nie brakuje. W kolejce na najbliższe dni może nowy Ćwirlej, coś z zapowiedzi kinowych i może Stowarzyszenie Umarłych Poetów w wersji teatralnej.
A dziś film, który chyba bardziej wzruszy dorosłych niż dzieci. Kubusia Puchatka uwielbiają jedni i drudzy, tu jednak nie o samą sympatię czy o sentyment chodzi. Twórcy odwołują się do tego dziecka, które jest w każdym z nas i apelują, by je od czasu w sobie uwolnić, szczególnie gdy ma się własne dzieci.

sobota, 29 czerwca 2019

Zdrowaś mario - Aleksandra Pezda, czyli reportaże o medycznej marihuanie

Wokół medycznej marihuany wyrosło tyle mitów i kontrowersji, że czasem naprawdę warto ze spokojem usiąść i przeczytać coś, by samemu dowiedzieć się o co tak naprawdę chodzi. Są dowody naukowe na skuteczność? A jeżeli tak, to co tak naprawdę działa, w jaki sposób? Czy można ten efekt sprowadzić do stwierdzenia: chodzi o efekt ulgi u ludzi, którzy cierpią, to nie jest lekarstwo.
Książka ukazała się już w ubiegłym roku, gdy byliśmy po pierwszych miesiącach funkcjonowania nowych przepisów, jak twierdzi sama autorka: raczej martwych niż dających ludziom tak naprawdę szansę. Ciekawie byłoby zobaczyć co się zmienia, czy te ścieżki trochę się przetarły, a urzędnicy przestali stawiać bariery... Pewnie będę jeszcze szukał świeższych informacji.

piątek, 28 czerwca 2019

Dead Can Dance, czyli dzieci Słońca

Marzenie się spełniło. Blisko 40 lat słuchania muzyki Dead Can Dance, parę ich wizyt w Polsce, gdzie cena była dla mnie poza zasięgiem i wreszcie zacisnąłem żeby, wyłożyłem prawie 700 zł i mogłem zobaczyć ich na żywo!
O dziwo Torwar, który dotąd raczej niezbyt dobrze utrwalił się w moich wspomnieniach od strony akustyki, zachwycił bardzo pozytywnie. I pal licho, że krzesełka mało wygodne... Tego wieczoru liczyła się muzyka!
A że pewnie to jedna z ich ostatnich tras koncertowych, tym bardziej cieszę się, że mogłem w tym uczestniczyć. To był taki the best-of, bo zagrali chyba tylko jeden fragment z najnowszej płyty, a większości sięgnęli po to co najbardziej znane i kochane. Materiał wydawany jeszcze w latach 80 i 90, to nie tylko wtedy była magia - nadal nią jest! Mimo, że może i głos Lisy Gerard już jakby nie ten sam, nie tak mocny. Wciąż jednak wywołuje ciarki na plecach.  

Wyspa, czyli bunt na pokładzie


Całkiem ciekawa produkcja w reżyserii Michaela Baya. Może i obsada nie powala, jest trochę scenariuszowych mielizn i finał razi naiwnością, ogląda się to sympatycznie. Fantastyka nie musi silić się na poważne analizy, może po prostu pod ich płaszczykiem fundować akcję, w której jakiś mięśniak i piersiasta blondyna najpierw uciekają przed zagrożeniem, a potem mszczą się na tych, którzy chcieli ich dopaść. Wiem, upraszczam, ale trochę prawdy w tym streszczeniu jest. Przecież wiadomo, że fabuła nie jest tu najważniejsza i trzeba ją tak uprościć by przeciętny dwunastolatek to zrozumiał i kupił (amerykański dwunastolatek!). Mamy więc miłe buzie (Scarlett Johansson) i trochę pościgów.

czwartek, 27 czerwca 2019

Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót - Stefan Darda, czyli czemu tak mało?

Idę zatem za ciosem i oto kolejna książka Stefana Dardy. Tym razem nowy cykl, w tej chwili mam wrażenie że bardziej kryminalny z otoczką paranormalną, a nie w klimacie grozy, jednak ten autor nawet pisząc wydawałoby się o prozaicznych sytuacjach, potrafi wywołać u mnie stan napięcia czy niepokoju.
Nowa seria przypomina mi trochę pomysły Pilipiuka: trochę historii, jakiś magiczny artefakt,  który może wpływać na ludzi, podróże w czasie, tyle że Darda nie bawi się raczej w groteskę, trzyma się prawdziwego życia. Sama historia ostatnich miesięcy jakie bohater książki przeżył stanowi ciekawy punkt wyjścia i pewnie jeszcze będzie powracać, choć przecież nie stanowi głównej osi fabuły. Fakt, iż siedział on w więzieniu, został wypuszczony gdy znalazły się dowody na jego niewinność, że ciągnie się za nim plotka o skłonnościach pedofilskich, sprawia iż Jakub Domaradzki jest człowiekiem dość samotnym, który zostaje zmuszony do budowania życia od nowa. Tam gdzie mieszkał raczej życia nie ma. Choć właśnie tam nadal mieszka dziewczyna, w której od lat się kocha.



wtorek, 25 czerwca 2019

Czarny Wygon. Starzyzna - Stefan Darda, czyli klątwa na was i na dzieci

Stefan Darda i "Słoneczna dolina" to moje odkrycie sprzed paru miesięcy i wiedziałem, że długo nie będę zwlekał z kontynuacją. Na razie tom drugi (uwaga czasem trudno się połapać bo 1 i 2 są wydane też łącznie), a na stosie już naszykowany kolejny. I po cichu się przyznam że połknąłem już najnowszą jego książkę (nowy cykl), więc autor będzie w tym roku u mnie częstym gościem na blogu.

Starzyzna. Powracamy do przeklętej wioski zawieszonej w czasie i wreszcie będą mogły potwierdzić się nasze domysły na temat przyczyny klątwy jaka spadła na mieszkańców słonecznej doliny. Znowu część wydarzeń będzie działa się współcześnie, a część poznamy z zapisków czytanych przez bohatera, który poświęcił się, by spróbować jakoś pomóc wiosce, wrócił tam, wykorzystując odpowiedni moment i szuka odpowiedzi, jakichś wskazówek co do możliwości uwolnienia tych ludzi od klątwy.
A żywych jest tam już coraz mniej, poddają się beznadziei i przechodzą w mrok, stając się kolejnymi upiorami. Ich podszepty, wizje jakie podsuwają mogą zwieść każdego i nie jest łatwo się przed nimi bronić.

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Humor francuski czy brytyjski, czyli Imię i Mayday 2


Dwa różne teksty, dwa teatry, różne obsady i nawet charakter obu spektakli inny, a jednak za każdym razem wieczór bardzo udany i towarzystwo rozradowane.

"Imię" przypomina trochę w klimacie "Boga mordu", czyli tak naprawdę ciężko zakwalifikować to jako typową komedię. Może raczej jako komediodramat? Zwyczajny wieczór i konfrontacja, której nikt nie planował, otwiera puszkę Pandory i powoduje szereg nie tyle sytuacji zabawnych co raczej przypominających wyładowania elektryczne w trakcie burzy. A mimo to, może dzięki dobrze dobranej obsadzie, całość jest lekka, nie dołuje, a raczej zmusza do refleksji na temat hipokryzji i skrywanych sekretów. Czujemy, że takie oczyszczenie atmosfery chyba było potrzebne... Może ktoś nawet kombinuje czy wokół siebie nie ma podobnych sytuacji.

niedziela, 23 czerwca 2019

Pochyłe niebo. Pajęczyna - Ewa Cielesz, czyli tu mamy budować nowe życie?

Przeszukuję bloga, uzupełniam notki (m.in. krótki wpis o "Weselu" z Teatru Telewizji) i marzę o urlopie. Na razie z niego nici, ale może choć na krótki czas coś w lato uda się zorganizować. A póki co sporo czytam. Nawet przez chwilę chyba pojawiło się tempo szybsze niż nadsyłania nowych rzeczy do recenzji :) I oddaję tradycyjnie wszystko na wymianki lub cele charytatywne. Mam już sporą gromadkę znajomych, którzy dzięki mnie wzięli na cel jakichś autorów. Jak choćby Ewę Cielesz.
Przyznaję się bez bicia: mam do niej słabość. Pewnie jest wiele powieści obyczajowych, które są podobne, a może nawet lepsze, ale jakoś to właśnie jej książki sprawiają że nie mogę się od nich oderwać. Może ze względu na to, że wcale nie są czarno-białe, że ich bohaterki popełniają błędy, dokonują wyborów, które nie zawsze są szczęśliwe. Zamiast czarować nas słodkimi romansami, autorka opowiada historie pełne chmur, trudnych doświadczeń, z których co najwyżej od czasu do czasu przebije światełko nadziei. Uczy tego, że jej postacie się nie załamują, choć wielu pewnie by tak zrobiło i nawet w największym mroku, beznadziei, trzymają się tego co ważne: jakiejś drugiej osoby, może dziecka, może kogoś bliskiego, dla kogo warto żyć dalej.

Młodość i starość, czyli Trafikant i Pamiątki Claire Darling

 
Ponad 100 szkiców i kolejka tego o czym chciałbym napisać się wydłuża. Znowu chyba trzeba nie tylko zdawać się na los jak dotąd, ale i grupować jakieś tytuły po dwa lub trzy. Może nawet w takim chaosie ktoś je odnajdzie...
Tym razem dwa tytuły z kin studyjnych.

sobota, 22 czerwca 2019

Podniebna Pieśń - Abi Elphinstone, czyli dziecięca ufność nie tylko zagrożeniem, ale i siłą

Kolejna młodzieżówka, klimatyczna baśń w scenerii mroźnej krainy. Skojarzenia z Królową Lodu pewnie nie są nie na miejscu, choć autorka zadbała, by całość wypełniona była przygodami, kolejnymi niebezpieczeństwami w jakich stawia swoich bohaterów - jest więc więc współcześnie i atrakcyjnie. Gdybym jednak miał porównywać "Podniebną pieśń" to bliżej jej byłoby do Narnii Lewisa, niż do dużo bardziej surowych "Igrzysk śmierci". Bohaterowie są bardziej dziećmi niż młodzieżą, która musi szybko dorosnąć i choć świat jest nie mniej dla nich groźny, oni są pełni wiary w to, że mają jakąś misję, a podania mówiące o szansie na pokonanie złej królowej zawierają ziarnko prawdy.Ich pobratymcy, starsi od nich, są nieufni, nie chcą konfrontacji i wolą chować się w swoich kryjówkach, niż szukać jakiejś mitycznej szansy na zwycięstwo. Przegrali ich rodzice, do dziś są więzieni, więc po co się dać osłabiać przez kolejne próby walki? A dzieci jak to dzieci.

czwartek, 20 czerwca 2019

Bajki dla dorosłych - Rutkowski&Piotrowski, czyli jazz i 3 godziny nawijki

Minęło już trochę czasu od wieczoru z bajkami dla dorosłych, ale to improwizowane wydarzenie będzie powtórzone, kto wie może będzie nawet lepiej niż za pierwszym razem. Zawsze przecież trzeba chwili na to by się dotrzeć, by sprawdzić jak ten pomysł sprawdza się w praktyce, jak reaguje na niego publiczność. Ona tu jest bardzo istotna, bo wieczór nie ma z góry założonego scenariusza, rozwija się bardzo na gorąco.

środa, 19 czerwca 2019

Nie tylko Starsi Panowie, czyli Wasowski do Kwadratu


Pierwsze spotkanie ze Sceną Kameralną w Teatrze Kwadrat i… niewypał. Spektakl, który miał mnie przenieść w dawnych wspomnień czar nie spełnił oczekiwań. Wygląda na to, że proste przełożenie twórczości Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego nie jest takie proste mimo muzyki na żywo, którą zawsze bardzo lubię w spektaklach, mimo naprawdę uroczej i czysto śpiewającej Klementyny Umer i opowiadającego w sposób lekki anegdotki i ciekawostki z życia i kariery Jerzego Wasowskiego – syna Grzegorza. Spektakl miał w założeniu przybliżyć mniej znaną twórczość Pana Jerzego, ale wyszło coś na kształt „smuty”.

wtorek, 18 czerwca 2019

Stroiciele - Ewa Kowalska, czyli mroczny las jest jedynie legendą

Lada dzień kolejny tom tego cyklu, chyba więc pora wrzucić wreszcie notkę na temat "Stroicieli". I powiem Wam, że mam trochę dylemat. To nie jest "przeciętniak" jakich obrodziło na naszym rynku - fantasy dla młodzieży jest cała masa, ale większość z nich trochę na jedno kopyto, jakby kopie Pottera tylko dekoracje się zmieniają. Sierotka lub biedak (częściej dziewczyna niż chłopak, wszak czytają częściej dziewczyny), wrzucony w jakąś emocjonującą przygodę, pełną niebezpieczeństw, z czasem odkrywa że ma jakieś wyjątkowe umiejętności i to od niego zależy uratowanie miasta/kraju/świata. Ewa Kowalska wyszła trochę z innego założenia. Przede wszystkim próbuje powoli odsłonić przed nami realia świata, w jakim tkwią jej bohaterowie, nie skupia się tak bardzo na akcji, jakichś przygodach. Postacie mogą nawet wydawać nam się trochę dziwaczne, nie do końca je rozumiemy, a o polubieniu to już trudno nawet mówić. One same znalazły się w trochę nowej dla siebie sytuacji, przekroczyły pewną granicę, której dotąd nikt z ich otoczenia nie chciał przekraczać. Można powiedzieć, że czytelnik wraz z nimi próbuje znaleźć odpowiedzi na pytania, które wciąż pojawiają się w głowie.