Trochę zły jestem na siebie. Po lekturze tej książki kotłuje się we mnie tyle refleksji, że powinienem poświęcić naprawdę więcej czasu na ich spisanie. To chyba jedna z ważniejszych lektur w tym roku. Nie było bowiem zbyt wielu tytułów, które by tak wkurzały, a jednocześnie intrygowały. Wybrałem to jako lekturę na DKK, przewidując, że wreszcie będzie o czym dyskutować i się nie myliłem. Temat imigrantów, zagrożeń które jedni wyolbrzymiają, a inni nie chcą ich dostrzegać, jest na tyle aktualny, że nietrudno o emocje. Książka Raspaila nie jest jednak moim zdaniem jedynie profetyczną wizją nadciągającej do Europy katastrofy - pamiętajmy, że pisał to ponad 40 lat temu - oto milion przybyszów wsiada na statki i płynie w poszukiwaniu lepszej przyszłości...
Choć poglądy autora są dość oczywiste, a to co pisze ma być dla nas ostrzeżeniem i otrzeźwieniem, to pytania jakie pojawiają się w trakcie lektury wcale nie idą w jednym kierunku. Dlaczego bowiem Europa, okrzepła w swoim dobrobycie, wygodnicka, miałaby się nie podzielić z tymi, którzy mają mniej? Co jest tak naprawdę niezbędnie nam potrzebne, a co stanowi już nawet nie luksus, a bardziej zachciankę, jest zmarnowaniem funduszy. Mimo to ze zgrozą myślimy o tym, by się dzielić... Nie okazując raz na jakiś czas hojność, ale świadomie z czegoś zrezygnować.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
czwartek, 22 listopada 2018
Pod powierzchnią, czyli wszyscy których kochamy
Do końca serialu zostało mi kilka odcinków, mam jednak wrażenie, że chyba mam do czynienia z jedną z lepszych produkcji tej stacji telewizyjnej. Dotąd bywało strasznie płasko, mimo wielkich nazwisk, ambicji, wychodziło miernie. A tu proszę - nie trzeba się wzorować na tym co było popularne za granicą, wystarczy dobry scenariusz, pomysł i gra aktorska.
Niby mamy do czynienia z dramatem obyczajowym, ale napięcie jest może i nawet lepsze niż w "Pułapce", która miała być takim hitem. Są sekrety, kłamstwa i intrygi, więc coś na kształt kryminalnej zagadki też można tu znaleźć.
Wśród plusów wymieniłbym zarówno lokalizację: Płock ma klimat choć nie widać tu niestety miasta, a głównie nabrzeże Wisły. Ale wreszcie nie Warszawa. Podoba mi się także umieszczenie osi akcji wokół uczniów i nauczycieli liceum. Wiem - był Belfer, więc to nic świeżego, ale tu jakoś bardziej jestem skłonny wierzyć, że to dzieciaki, a nie aktorzy ich udający. Są bardziej naturalni, a kilkoro z nich, którzy mają więcej do zagrania, radzą sobie z tym bardzo dobrze.
Niby mamy do czynienia z dramatem obyczajowym, ale napięcie jest może i nawet lepsze niż w "Pułapce", która miała być takim hitem. Są sekrety, kłamstwa i intrygi, więc coś na kształt kryminalnej zagadki też można tu znaleźć.
Wśród plusów wymieniłbym zarówno lokalizację: Płock ma klimat choć nie widać tu niestety miasta, a głównie nabrzeże Wisły. Ale wreszcie nie Warszawa. Podoba mi się także umieszczenie osi akcji wokół uczniów i nauczycieli liceum. Wiem - był Belfer, więc to nic świeżego, ale tu jakoś bardziej jestem skłonny wierzyć, że to dzieciaki, a nie aktorzy ich udający. Są bardziej naturalni, a kilkoro z nich, którzy mają więcej do zagrania, radzą sobie z tym bardzo dobrze.
środa, 21 listopada 2018
Kryształowi. Świeża krew - Joanna Opiet Bojarska, czyli nie jest się łatwo przestawić...

Gdy czytałem ten tytuł z początku porównania do serii autorstwa Pauliny Świst wydawały się dość wyraźne - na pierwszy rzut oka widać było jakieś sceny seksu, silnych facetów i ich sposoby na rozładowywanie napięć. Człowiek nie widzi jeszcze intrygi, jakiejś akcji, ale zostaje już wrzucony w świat ludzi, którzy funkcjonują trochę inaczej niż reszta społeczeństwa.
Gdy na co dzień biegasz z bronią, ryzykujesz życiem, adrenalina w akcji skacze w kosmos, to niełatwo się przestawić na ciepełko rodzinne, kapcie, zakupy w markecie... Zwłaszcza gdy telefon wzywający do pracy może zadzwonić nawet w nocy. Nic dziwnego, że wielu z nich zmaga się z różnymi problemami i ich bliskim wcale nie jest łatwo zaakceptować taki sposób pracy. Opiat-Bojarska kreśli nam fabułę wokół pracy antyterrorystów, wydziału narkotykowego i wewnętrznego policji, pokazując nam to z czym stykają się w swoich działaniach, w jakie środowiska wchodzą, z jakimi brudami mają do czynienia. Przestawić się na tryb: normalne życie nie jest łatwo.
wtorek, 20 listopada 2018
Wiera Gran, czyli pozwólcie mi śpiewać
Gdy w niedługim czasie masz doświadczenie bycia w teatrze na czymś rozdmuchanym, rozśpiewanym i roztańczonym, a zaraz później na czymś bardzo kameralnym, jeszcze bardziej odkrywasz magię teatru. Jak niewiele trzeba, by sprawić, że widz będzie siedział oczarowany. A może właśnie bardzo wiele trzeba? W końcu nie każdy to potrafi. A tu od pierwszych minut czujesz, że uczestniczysz w czymś wyjątkowym.Spektakl o Wierze Gran, artystce niezwykle utalentowanej, która niestety nie mogła do końca pokazać swoich umiejętności, to okazja by poznać jej historię, zrozumieć jej dramat.
Widząc w pierwszych scenach zdziwaczałą staruszkę, nie wiemy jeszcze skąd w niej różne jej lęki i paranoje... To wszystko zrozumiemy za chwilę.
niedziela, 18 listopada 2018
Fantastyczne zwierzęta. Zbrodnie Grindelwalda, czyli nie o to chodzi by złapać króliczka...
Prawie druga w nocy a ja siedzę i czekam na sygnał od córy czy będę potrzebny... 18 lat. Jejku. Jak to szybko zleciało. Ale żeby młodsza nie miała żalu, że w tym tygodniu wszyscy skupiamy się jedynie na starszej, wczoraj wybrałem się z nią na NMF z Fantastycznymi zwierzętami. Na pierwszej części chyba też byliśmy razem. A teraz mogłem ją sobie powtórzyć. Zmagania z Grindelwadem zdaje się, że rozpisano na dłuższą serię, bo tam mieliśmy jedynie przygrywkę, tu mamy pierwsze starcie, a ciekawe ile jeszcze filmów czeka nas do finału. Będziemy gonić tego króliczka, gonić, a złapanie nastąpi być może w część szóstej, o ile nie podzielą jeszcze czegoś po drodze na połowę... Ech.
Nawet poglądy, hasła i metody obu czarnych charakterów są podobne, gromadzą wokół siebie zwolenników, stają się coraz groźniejsi, a pokonać ich może... No tak, to możemy pamiętać z serii, więc nie muszę pisać kto macza palce w obu starciach.
W Harrym zawsze dużo bardziej podobało mi się pokazanie zwykłych przygód w Hogwarcie, lekcji, rozwiązywanie zagadek niż starcie z Voldemortem i tak coś czuję, że będzie tak i tym razem.
piątek, 16 listopada 2018
Bohemian Rhapsody, czyli kochamy bajki

Dziś nocny maraton z dwie częściami Fantastycznych zwierząt (z młodszą córą), więc znowu nie ma czasu na pisanie notek. Ale choć parę zdań o filmie, który warto zobaczyć, a który od dwóch tygodni na ekranach...
Jakie wzbudził emocje, u mnie, czyli człowieka, który lubił ich muzykę, ale nigdy nie był ich wielkim fanem? Czy ten film to laurka czy prawdziwy obraz człowieka? Jak wypada scenariusz, a jak muzyka?
Postaram się odpowiedzieć choć na część tych pytań. Może żeby podkręcić ciut Waszą ciekawość, powiem tylko, że płakałem. Tak, pod koniec naprawdę płakałem.
czwartek, 15 listopada 2018
Aorta - Bartosz Szczygielski, czyli pewnego razu pod Warszawą...
Z rozpędu od razu kolejny kryminał. Tym razem jednak trudno go potraktować jako banalną rozrywkę. To opowieść duszna, brudna, pogmatwana, w której pewnie nie wszyscy się odnajdą. Szczygielski nie prowadzi nas od punktu A do B prostą linią, idzie w bok, cofa się, przeskakuje, gmatwa. Niby zaczynamy ostro, od ciała młodej kobiety, które z wyłupionymi oczami znajdują policjanci w jednym z mieszkań. Potem jednak wcale nie o szybką akcję, jakieś sensacyjne fajerwerki chodzi. I nawet nie o jakąś super genialne śledztwo, może bardziej intuicję, jakiś głupi upór, by nie odpuszczać, nawet gdy każą mu odpuścić.
Komisarz Gabriel Byś z Komendy Stołecznej zdaje sobie sprawę, że do tej sprawy w Pruszkowie przydzielono go nie ze względu na bliskość zamieszkania, to raczej jedna z ostatnich szans, by mógł się wykazać, bo u siebie niestety nie ma dobrej opinii. Nie zna zespołu, nie wie komu ufać i na kogo może liczyć, a w dodatku w sprawie pojawia się wątek człowieka, którego w mieście wszyscy się obawiają. Kiedyś mafia, dziś szanowani biznesmeni o czystych rękach, choć zajmują się tymi samymi sprawami...
Komisarz Gabriel Byś z Komendy Stołecznej zdaje sobie sprawę, że do tej sprawy w Pruszkowie przydzielono go nie ze względu na bliskość zamieszkania, to raczej jedna z ostatnich szans, by mógł się wykazać, bo u siebie niestety nie ma dobrej opinii. Nie zna zespołu, nie wie komu ufać i na kogo może liczyć, a w dodatku w sprawie pojawia się wątek człowieka, którego w mieście wszyscy się obawiają. Kiedyś mafia, dziś szanowani biznesmeni o czystych rękach, choć zajmują się tymi samymi sprawami...
środa, 14 listopada 2018
Strata - Iwona Wilmowska, czyli nowa w sąsiedztwie
Kolejny tomik z cyklu "Prywatne śledztwo Agaty Brok". Możecie na blogu znaleźć już notki o „Nikt nie słucha starych ludzi” oraz
„Gwiaździsta noc” i chyba najlepiej czytać je w kolejności. Niby sama intryga w każdej prowadzona jest oddzielnie, ale to dzięki temu, że poznajemy trochę charakter bohaterki, jej życie prywatne, lepiej rozumiemy pewne sytuacje. No bo jak tu wytłumaczyć, że osoba z zewnątrz potrafi wyczuć więcej niż policja. Nie ma oporów by iść do obcych ludzi i o coś wypytywać, a nawet jak ma opory, to jednak ciekawość jest silniejsza.
Tym bardziej teraz, gdy Agata jest w ciąży, nie jeździ do pracy i zwyczajnie się nudzi...
Tym bardziej teraz, gdy Agata jest w ciąży, nie jeździ do pracy i zwyczajnie się nudzi...
wtorek, 13 listopada 2018
Dzień, czyli konsekwencje błędu
Ale kino powtarza belgijski serial kryminalny "Dzień", a ponieważ lubię gdy mogę sobie upolować wszystkie odcinki, nie musząc czekać tydzień na kontynuację, oczywiście sobie całość od razu nagrałem.
I choć nie mam siły do żadnych dłuższych notek, zamieszanie i w pracy i w domu spore (18 córki lada dzień), to w najbliższych dniach chyba będę właśnie wrzucał krótsze teksty, o rzeczach może bardziej rozrywkowych, ale i niegłupich.
"Dzień" nie powala może jakimś super napięciem, czy akcją, która zasuwa niczym rollercoaster, ale można znaleźć tam kilka bardzo ciekawych pomysłów zarówno w fabule, jak i w tym jak ona jest opowiadana.
I choć nie mam siły do żadnych dłuższych notek, zamieszanie i w pracy i w domu spore (18 córki lada dzień), to w najbliższych dniach chyba będę właśnie wrzucał krótsze teksty, o rzeczach może bardziej rozrywkowych, ale i niegłupich.
"Dzień" nie powala może jakimś super napięciem, czy akcją, która zasuwa niczym rollercoaster, ale można znaleźć tam kilka bardzo ciekawych pomysłów zarówno w fabule, jak i w tym jak ona jest opowiadana.
niedziela, 11 listopada 2018
Duszyczka, czyli teatralne jazz jamboree
Czego
nie uczyni kobieta chcąca zobaczyć Jana Englerta na scenie. Od roku
nie mogę dostać biletów na „Garderobianego” wobec tego poszłam
na „Duszyczkę” Różewicza, autora, którego słabo odczytuję a
przez to nie jestem jego fanką.
Od
początku było niezwykle. Z pięknego holu Teatru Narodowego
wprowadzono nas labiryntem przejść w podziemia teatru; ze świata
pięknych żyrandoli, marmurów pod stopami, w świat ciemności,
cegieł i betonu, w dziwny tunel pomazany farbą. Jakbyśmy schodzili
ze świata żywych do krainy umarłych.
sobota, 10 listopada 2018
Monolog oportunisty, czyli o antywzorze bohatera
Kolejny
udany monodram, który obejrzałam, tym razem w Teatrze Polskim.
Zaciekawił mnie tytuł „Monolog oportunisty”… bo któż z nas
nie lubi czasem poczuć się jak odszczepieniec we własnym kraju,
tym bardziej kiedy wokół nas tworzy się atmosfera zagrożenia,
kiedy jako jeden naród nie umiemy usiąść i rozmawiać tylko
narzucamy sobie swoje racje, swój punkt widzenia, kiedy zmusza się
nas do składania pokłonów przed figurami, które na to nie
zasługują. Przynajmniej w naszym mniemaniu.
piątek, 9 listopada 2018
Dziedzictwo - Grzegorz Gołębiowski, czyli jedni korzeni szukają, inni woleliby je ukryć
Nie wiem czy pamiętacie notkę sprzed kilku miesięcy o debiucie Grzegorza Gołębiowskiego, czyli kryminale "Cień przeszłości".
Lubię wykorzystanie w tym gatunku elementów historycznych, pokazywanie jak przeszłość może wpływać na to co dziś, z zainteresowaniem więc przyjąłem pomysł, by bohaterem serii uczynić pasjonata genealogii, który z zapamiętaniem grzebie w dokumentach i odkrywa tam niejedną tajemnicę. Nie była to może lektura idealna, rzucająca na kolana, ale czytało się to przyjemnie. Raczej pozostawiała z niedosytem niż z niesmakiem.
Dlatego gdy wydawca zwrócił się z propozycją udostępnienia egzemplarza jeszcze przed premierą, z ciekawością zanurzyłem się w kontynuację tamtej powieści. I choć mam pewne uwagi, na pewno widać rozwój, autor lepiej radzi sobie z budowaniem ciekawej intrygi. Z nadzieją więc na ciąg dalszy dla siebie i z nadzieją, że ktoś sięgnie po "Dziedzictwo" po przeczytaniu tej recenzji, daję autorowi moją rekomendację.
To pierwsza książka, która otrzymuje logo Notatnika, choć nie pierwsza gdzie pojawia się kilka ciepłych słów ode mnie na okładce. Panie Grzegorzu - z nadzieją na więcej i coraz lepiej!
Zaciekawieni? Czytajcie dalej. Oto co znajdzie się ode mnie na okładce "Dziedzictwa".
Lubię wykorzystanie w tym gatunku elementów historycznych, pokazywanie jak przeszłość może wpływać na to co dziś, z zainteresowaniem więc przyjąłem pomysł, by bohaterem serii uczynić pasjonata genealogii, który z zapamiętaniem grzebie w dokumentach i odkrywa tam niejedną tajemnicę. Nie była to może lektura idealna, rzucająca na kolana, ale czytało się to przyjemnie. Raczej pozostawiała z niedosytem niż z niesmakiem.
Dlatego gdy wydawca zwrócił się z propozycją udostępnienia egzemplarza jeszcze przed premierą, z ciekawością zanurzyłem się w kontynuację tamtej powieści. I choć mam pewne uwagi, na pewno widać rozwój, autor lepiej radzi sobie z budowaniem ciekawej intrygi. Z nadzieją więc na ciąg dalszy dla siebie i z nadzieją, że ktoś sięgnie po "Dziedzictwo" po przeczytaniu tej recenzji, daję autorowi moją rekomendację.
To pierwsza książka, która otrzymuje logo Notatnika, choć nie pierwsza gdzie pojawia się kilka ciepłych słów ode mnie na okładce. Panie Grzegorzu - z nadzieją na więcej i coraz lepiej!
Zaciekawieni? Czytajcie dalej. Oto co znajdzie się ode mnie na okładce "Dziedzictwa".
środa, 7 listopada 2018
Duchy Jeremiego - Robert Rient, czyli nieszczęścia lubią chodzić parami…
Są książki, które zaczynasz czytać i
wiesz, że ten autor, ten sposób narracji jest ci bliski, że czujesz ją swoim
ciałem, że już od tej książki nie odejdziesz. „Duchy Jeremiego” Roberta Rienta
są tego przykładem.
Dwunastoletni
Jeremi opowiada nam swoją historię. Dzieli się przemyśleniami z końca
dzieciństwa, pokazuje nam świat dzisiejszych nastolatków, przybliża sposób ich
myślenia o dorosłości, chorobach, własnej tożsamości, umieraniu. A my
bezwiednie konfrontujemy to z własnymi przeżyciami i w pewnym momencie
zaczynamy lubić swoje życie, bo nie chcielibyśmy być na miejscu Jeremiego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









