niedziela, 13 lipca 2014

Podejrzani, czyli za tym wszystkim stoi diabeł wcielony

Dziś dwie notki filmowe dotyczące rzeczy ciut starszych. Najpierw zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami na temat Wall Street. Pieniądz nie śpi. Wskoczyło na miejsce zakończonej rozdawajki (przypominam, że w tej chwili 5 książek do zdobycia - patrz zakładka konkursy). I zastanawiałem się czy nie zestawić tego obrazu Stone'a z Wilkiem z Wall Street, ale o nim za kilka dni. Tyle czekał to nic się nie stanie jak nie napiszę o nim dziś, a wszyscy i tak już go pewnie widzieli (bo warto). Wybrałem więc rzecz jeszcze starszą. W niektórych kręgach wręcz kultową. Bo chyba niewiele filmów potrafi tak zaskoczyć zakończeniem.

sobota, 12 lipca 2014

Antoine i Colette, Skradzione pocałunki, Małżeństwo, Uciekająca miłość, czyli 4 razy Traffaut


Wracam do François Truffaut. Pisałem już kiedyś o tym zdolnym samouku przy okazji jego pierwszego filmu, czyli 400 batów. I powolutku poznaję jego inne filmy, wciąż próbując odkryć co też w nich było oryginalnego wtedy i na ile mogą być ciekawe dziś. To taka moja edukacja filmowa. Oglądam sobie w tv 15 godzinną Odeseję filmową o historii kina i wciąż znajduję różne tytuły i nazwiska, które są mi kompletnie nieznane. Ale z jaką frajdą mogę się zatrzymać choćby przy Truffaut i powiedzieć sobie - to już znam! W moich polowaniach coraz częściej wychodzę poza Ale kino i Cinemax, bo i na innych kanałach znaleźć można perełki. Pomaga Filmweb - nie wiem czy z tego korzystacie, ale po zrobieniu listy filmów, które się chce obejrzeć (choćby korzystając z ich rekomendacji), portal sam wskazuje ci co i kiedy można znaleźć w tv. Piękna sprawa. Teraz tylko mieć czas żeby to oglądać.
No i żeby o tym pisać... Z powodu długiej listy szkiców notek, dziś wyjątkowo jedna zbiorcza notka o 4 tytułach.

piątek, 11 lipca 2014

Incydent, czyli nie róbcie ze mnie wariata. I kolejny tydzień wakacyjnego konkursu

Aktualny wątek konkursu tu
Film, który widziałem już chyba po raz trzeci i wciąż ogląda się nieźle. Ale co ciekawe - dużo bardziej lubię budowany klimat niepokoju, tajemnicy w pierwszej połowie filmu, niż przyspieszenie akcji i wyjaśnienie wszystkich tajemnic. Kurt Russel kojarzy się raczej z kinem klasy B, z rzeczami, które się pamięta i które może mają status kultowych (Ucieczka z NJ), ale trudno je uważać za dzieła wybitne.Ale tu wypada naprawdę nieźle.

czwartek, 10 lipca 2014

Żurek, czyli upokorzenia, frustracje i marzenia

Jeszcze tylko do jutro do godziny 12 czekam na Wasze zgłoszenia w konkursie wakacyjnym, jutro losowanie i dorzucam kolejne tytuły do koszyka. Zaglądajcie do zakładki konkursy!

A na dziś z różnych zaległych rzeczy czekających na opisanie wybieram produkcję krajową z roku 2003. Skojarzyła mi się z wczoraj opisywanym Kertu. Również w centrum mamy młodą dziewczynę, której łatwowierność i upośledzenie umysłowe mocno niepokoi jej matkę, wszak trudno non stop stać na straży cnoty. O ile jednak w filmie estońskim mieliśmy opowieść o uczuciu, tak tu jakoś tak swojsko, gorzko i bez nadziei się robi, bo nawet tego uczucia nie ma. Jest dziecko, a ojca nie ma.

środa, 9 lipca 2014

Kertu. Miłość jest ślepa, czyli gdy nikt już nie daje ci szansy

Prosta historia, opowiedziana w bardzo kameralny, spokojny sposób, a jednak poruszająca i na swój sposób piękna. Choć przecież w przekonaniu większości społeczności lokalnej, która jest świadkiem tego związku, nie ma w nim nic pięknego, zasługuje raczej na potępienie, natychmiastową karę, a potem zapomnienie. Miejscowy amant, pijaczek, który spał już chyba ze wszystkimi młodszymi kobietami w okolicy i zamknięta w sobie, uważana za upośledzoną umysłowo dziewczyna o wrażliwości i urodzie dziecka, roznosząca pocztę po wsi. Facet po przejściach i kobieta z marzeniami. Cóż innego jej pozostaje, skoro będąc pod surową kontrolą rodziców, nie zaznała specjalnie życia, jest pełna lęków, ale również nadziei, że może kiedyś, ktoś odkryje i w niej to co ukryte. Że będzie mogła rozkwitnąć. A na razie marzy, bo pijaczek żyje po swojemu i wcale nie zwraca na nią uwagi. 
Dopiero gdy lęk przed chorobą wytrąci go z równowagi, gdy poczuje pustkę i samotność, nagle dostrzeże kogoś kto wpatrzony w niego zawsze był obok.

wtorek, 8 lipca 2014

Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy - Janet Evanovich, czyli czy Stephanie Plum jest blondynką?




Jakoś wyjątkowo w tym roku wakacje zrobiły mi się pod znakiem kryminałów - pochłaniam to jeden za drugim, wyszukując kolejnych autorów i serie, które obiły mi się o uszy, a dotąd mi umykały. Od jutra dwie propozycje filmowe, a potem znowu coś kryminalnego. Zbliżam się do liczby 1300 notek. Ufff. Przechodząc na emeryturę chyba sobie to wydam jako książkę :)
 
Dziś łowczyni nagród, która swoimi mało szablonowymi działaniami raczej średnio wpisuje się w stereotyp skutecznego detektywa. Oto Stefania Śliweczka. 

poniedziałek, 7 lipca 2014

Thorgal. Zdradzona czarodziejka. Wyspa wśród lodów, czyli mroźna północ w słuchawkach

Na początek kolejna recenzja w miejsce zakończonego konkursu - Fruitvale, czyli zwycięzca z Sundance z 2013 roku. 
A dziś kolejna rzecz audio. Wracam po pewnej przerwie i nie bez przyjemności - studio Sound Tropez robi swoje produkcje na takim poziomie, że nawet wydawałoby się tekst, który nie będzie mnie fascynował (Conan) okazuje się prawdziwą perełką. To słuchowiska pełną gębą, a brawa należą się tym bardziej, że nie sięgają po teksty, które łatwo przenieść na ścieżkę dźwiękową, ale po... komiksy, które przecież najpierw ktoś musi przerobić na dobry scenariusz. To co fascynowało jako obraz (chyba Thorgal urzekła właśnie warstwą wizualną), teraz ma być przekształcone w ciekawą opowieść...

niedziela, 6 lipca 2014

Frank, czyli niech żyją niedostosowani

Ostatnio coraz częściej w filmach wprowadzanych przez Gutek film zachwycam się nawet nie samym obrazem, fabułą, co muzyką. Tak miałem np. z Jarmushem, tak mam i teraz z produkcją Lennego Abrahamsona.
Nie dajcie się zwieść jakimś próbom wmówienia sobie, że to będzie komedia.  Niech Was motyw głowy noszonej przez jedną z głównych postaci (a w środku Michael Fassbender) nie zmyli. Chwilami może jest i zabawnie, ale raczej z powodu pewnego absurdu, doświadczania konfrontacji różnych światów. Postrzegam go raczej jako dość gorzki i do przemyślenia, a nie zabawną komedię.

sobota, 5 lipca 2014

Wall Street. Pieniądz nie śpi, czyli powrót do gry. I wakacyjna rozdawajka, tydzień drugi


Aktualny wątek konkursu tu
Oj długo ten film czekał na swoją notkę. Wreszcie upycham go w miejsce konkursu. Tak naprawdę nie wiem po co Stone go robił. Pierwsza część była świeża, ostra, dawała do myślenia. A sequel? Niby temat machlojek na giełdzie, interesów załatwianych pod stołem, bezwzględności u wydawałoby się kulturalnych, inteligentnych ludzi w garniturach, jest jak najbardziej na czasie - kolejny kryzys dawał okazję do spojrzenia na to co się zmieniło od lat 80-tych. A co z tego wyszło?

piątek, 4 lipca 2014

Marta Zaborowska - Uśpienie, czyli ścigając szaleńca

Już jutro losowanie pierwszej książki z wakacyjnej rozdawajki (wbijajcie na zakładkę konkursy), a dziś postanowiłem kontynuować notki kryminalne. Aha - w miejscu zakończonych konkursów będą jak zwykle pojawiać się wpisy tematyczne. Link do filmu Purpurowe rzeki znajdziecie tu

Czarna seria od kilku już lat kojarzy się głównie z kryminałami skandynawskimi, ale przecież już od jakiegoś czasu pojawiają się tam również Polacy (o Zielke już pisałem tu i tu). I ich powieści trzymają poziom wcale nie gorszy od tego co proponują gwiazdy międzynarodowe. Dobrym przykładem może być właśnie debiut Marty Zaborowskiej.

czwartek, 3 lipca 2014

Paul, czyli gdy spełnia się marzenie geeków

Wreszcie udało się uporządkować trochę listy filmów, książek i płyt (dawno nie było aktualizacji), mogę więc spokojnie przymierzyć się do lipcowych notek. Przypominam jeszcze tylko o konkursie wakacyjnym (patrz zakładka). Pierwsze losowanie już w tą sobotę.
A na dziś coś na luzie. I z dedykacją dla wszystkich fanów: komiksów, fantasy, Sci-fi i tego typu klimatów. Powinienem przypomnieć Wam notkę o Comic-Con aby może jeszcze lepiej wejść w klimat :)
Dwie komedie: jedna pieprzna i w stylu heroic fantasy, czyli Wasza wysokość. Klikajcie i czytajcie. A druga to już nie parodia, ale coś równie zakręconego - dwóch komików spotyka kosmitę. Dodajmy, że obaj dotąd marzyli o takim spotkaniu.  

środa, 2 lipca 2014

Martin ZeLenay - U progu zagłady, czyli szybciej, mocniej i z jajem

ImageGdy trafię na jakiegoś autora, czy bohatera, który mi przypasuje, z ogromną przyjemnością i zainteresowaniem sięgam po kolejne tytuły. Czy będzie równie dobrze jak poprzednio, czy nie będzie zbyt podobnie, czy autor się nie "wyprztykał" z pomysłów - to pytania, które często wracają przy sięganiu po kolejne pozycje, ale na szczęście gdy przy pierwszej pozycji coś mi się spodobało, rzadko jest tak, by zupełnie "nie chwyciło". Osoby często zaglądające na mojego bloga, lub przeglądające listę przeczytanych książek, pewnie nie raz się dziwiły, że obok "poważnej" literatury, całkiem sporo tam rzeczy lżejszych, popularnych czytadeł. Ale tak to właśnie u mnie jest - często mam ochotę właśnie na tego typu rzeczy, a kryminały i thrillery sensacyjne wręcz uwielbiam. Czytając po kilka tytułów na raz, z różnych gatunków, nie raz łapałem się na tym, że zarywam noc nie mogąc się oderwać od czegoś trzymającego w napięciu. Wiadomo, że warto robić sobie przerwy, bo nawet takie gatunki mogą się trochę znudzić gdy czytamy tylko to. Wakacje jednak ewidentnie sprzyjają kryminałom i sensacjom :) Przynajmniej w moim przypadku.
Uzbierało mi się kilka takich przeczytanych propozycji, spodziewajcie się więc w tym tygodniu maratonu kryminalno-sensacyjnego. No, może przeplotę to jakimiś notkami filmowymi, bo te jak zwykle mnożą mi się wyjątkowo.
O pierwszej książce ZeLenaya wydanej przez ZNAK już pisałem jakiś czas temu. Jak to często bywa, za pierwszym sukcesem, idą kolejne pozycje z tym samym bohaterem. I przyznam, że lubię takie rozwiązania. Mogę lepiej poznać postacie, polubić je, robi się ciekawsze tło, a nie tylko jedna konkretna sprawa do rozwiązania. Problemem może być jedynie (jak w serialach) poczucie, że po skończeniu danego tytułu natychmiast chciałoby się czytać dalej.

wtorek, 1 lipca 2014

Purpurowe rzeki, czyli glina, który boi się psów. I Losowanie

Tego pana lubię ponad przeciętnie :) I chyba tylko dlatego znoszę jego różne produkcje, w których rozmienia się na drobne... Z czegoś musi żyć. Jego mroczna mina, psie spojrzenie, i charyzma, sprawdzają się i w rzeczach mocnych i tam gdzie potrzeba trochę wrażliwości. Najczęściej jednak obsadzany jest jako silny facet "po przejściach", samotnik i profesjonalista, który w razie potrzeby weźmie sprawy w swoje ręce. Tak trochę właśnie jest w Purpurowych rzekach.
Stary wyga i młody policjant, dwie sprawy, które nagle im się łączą i panowie postanawiają wspólnie rozwikłać zagadkę.