piątek, 13 lutego 2026

Wszystko na mojej głowie - Jakub Bączykowski, czyli każdy ma jakąś historię do opowiedzenia

Po Zadzwoń zanim dojedziesz dołączyłem do grona tych, którzy każdej książki Jakuba Bączykowskiego wyglądają niczym rośliny wody w ogrodzie. Powieści obyczajowych na rynku nie brakuje, ale on mam wrażenie uchwycił w świetny sposób potrzebę historii, w których najistotniejsze nie są porywy serducha, romanse i szczęśliwe zakończenia. Co w takim razie jest ma być ich siłą? Jakaś prawda w nich zawarta, emocje, uczucia, zakręty życiowe, szukanie nadziei i siły, zadawanie sobie pytań o to w którą stronę pójść. Może dlatego czytelnicy (nie tylko kobiety) tak je pokochali? Bo nie chodzi o to by opowiadać bajki, tylko dotknąć prawdziwego życia, czegoś co przeżywa większość z nas. Trudnych relacji z rodzeństwem, poczucia straty po kimś bliskim, miłości do rodziców którą odkrywamy często za późno, gdy ich już brakuje...  

We Wszystko na mojej głowie, czyli najnowszej książce Kuby znajdziecie nie jedną a kilka takich historii. I może jeszcze bardziej przypominać to różne azjatyckie comfort books, gdzie wokół jednego miejsca gromadzą się ludzie ze swoimi historiami, a wychodzą z niego jacyś spokojniejsi, mniej naładowani lękiem, stresem, czy złości. Salon fryzjerski w Polsce od lat trochę tak się kojarzył - ktoś nie tylko zaopiekuje się nami i sprawi że lepiej będziemy wyglądać, ale i wysłucha, może coś doradzi. Często kojarzymy to z miejscem na ploteczki, ale przecież dobry fryzjer, czy fryzjerka nie opowiadają o innych, nie powtarzają tego co usłyszeli. 

W sercu Krakowa będziemy mogli zatem usiąść w salonie u Rity. W salonie dość wyjątkowym, bo to dawne mieszkanie jej babci, pełne wciąż jej obecności, pamiątek, jakiejś przedziwnej atmosfery, która czyni to miejsce wyjątkowym. Z tego powodu od lat przychodzą tu osoby starsze, koleżanki babci, a Rita zawsze ma dla nich nie tylko cierpliwość, ale i empatię, czas którego przecież w innych miejscach coraz bardziej brakuje. Ludzie lubią jeżeli nie są anonimowi, jeżeli ktoś już ich zna, życzliwie podpyta o to co tam słychać w domu, w pracy, czy w klubie seniora (w zależności od potrzeb). 

Kłopoty rodzinne, zdrowotne, sercowe - dla kogoś kto myślał o studiach psychologicznych nie ma tematów zbyt trudnych, ważne jednak żeby to było przede wszystkim oparte na słuchaniu, a nie ciągnięciu za język. Rita, choć sama więc ma kłopot który ciąży jej na sercu, zawsze otwarta jest na to by wysłuchać, by życzliwie coś doradzić, pocieszyć. Każdy zrobi z tym co będzie chciał, ważne jednak że mógł się wygadać, a jednocześnie być może zobaczyć to wszystko z trochę innego punktu widzenia. 



Różne doświadczenia, problemy, ale może rozwiązanie zawsze da się znaleźć, choćby wymagało ono chwili czasu, zatrzymania, jakiejś zmiany. Najgorsze co możemy zrobić to poddać się ciemnościom w jakie czasem nas ogarniają, złości, beznadziei, żalowi, zazdrości, bo one na pewno nie niosą na dłuższą metę nam nic pozytywnego. 

Po prostu przeczytajcie. A może dzięki temu sami spojrzycie na jakieś swoje problemy trochę inaczej. Ważna jednak jest jeszcze jedna lekcja jaką nam daje Bączykowski: by nie oceniać, dopóki nie poznamy czyjejś historii, bo często te nasze pierwsze wrażenia mogą być bardzo mylne. 

Ciepłe, pozytywne i na pewno bardzo życiowe. 
Wada? Jednak chyba chciałoby się większej dawki, a tu poza bohaterką jednak każda z postaci ma dla siebie niewiele miejsca. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz