poniedziałek, 16 lutego 2026

Flip Top Head - Trilateral Machine, czyli poeci też mogą zaszaleć

Czasem jestem pytany: skąd biorę różne tematy notek i swoje odkrycia np. muzyczne. Po prostu szukam. Czasem to kwestia zaglądania na strony ludzi, których znasz i szanujesz za ich gusta i tam coś trafiasz mniej znanego... Tak właśnie trafiłem np. na dzisiejszą propozycję, band który chyba nawet jeszcze nie ma na koncie albumu, same EPki, a znalazłem ich nazwę na liście tego co puszczał w swojej audycji Mariusz Duda w radiu 357. Jakoś wciąż nie trafiam na odsłuch na żywo, ale co mi szkodzi sprawdzać po nazwach i tytułach? 

Flip Top Head. Nawet nie wiem jak określić ich muzę, ale to ciekawa mieszanka art-rocka, może odrobina folku, ale i chwilami zadziora prawie punkowskiego. To co tworzy na pewno jakąś oryginalność to pomysł na delikatne, trochę melancholijne wokale i muzyka, w której nie brakuje melodii, czasem jednak potrafią zabrzmieć bardziej kakofoniczne nuty. Te przełamania, przejścia z jednego nastroju na drugi, sprawiają że to może trochę niepokoić, na pewno jednak zaciekawia.  

Jest w tym poezja, ale i duch rockowego buntu, dowcip i powaga. Są skrzypce, chórki, gitary klasyczne, nastrój, a potem nagle wjeżdża z całą siłą całe instrumentarium i mamy piękne zwieńczenie w art-rockowym stylu. 
Cudny wokal, jednocześnie łagodny, ale i chwilami ładnie podkręcający napięcie. 

Co tu dużo gadać, niebanalne, warto odsłuchać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz