Warto domknąć dwutomową opowieść Elżbiety Cherezińskiej o Bolesławie II, królu któremu historia jakoś dziwnie zapomniała zasług, a pamięta głównie jeden czyn, który potem został obudowany czarną legendą przez Kościół. Oczywiście trudno oceniać z perspektywy prawie 1000 lat kto miał rację. To jakaś wersja wydarzeń autorki, choć warto podkreślić iż zwykle swoje powieści mocno opiera na źródłach historycznych. Powiedzmy więc że to próba trochę innego spojrzenia na króla, który dokonał bardzo wiele, a dziś wspomina się go głównie dzięki konfliktowi z biskupem krakowskim i egzekucji, która potem została wykorzystana przez niechętnych władcy. Nie od dziś wiadomo, że krew kogoś kogo można uznać za męczennika, służy sprawie o którą walczył. Cherezińska stawia zaś pytanie: co to była za sprawa.
O pierwszy tomie tej opowieści pisałem już w grudniu - nosi ona tytuł Śmiały. Dopiero jednak po przeczytaniu całości, wszystko układa nam się zgrabnie, zaczynamy rozumieć znaczenie różnych konfliktów, ambicji, żali, gry rozgrywanej zarówno przez króla, próbującego umocnić państwo i swoją pozycję, jak i przez tych, którzy tego nie chcą. I nawet jeżeli dziś raczej trudno znaleźć wzmianki iż w drugiej połowie XI wieku wpływy różnych pogańskich plemion były tak silne, by mogli oni rozmawiać jak równy z równym z możnymi lub przedstawicielami Kościoła, to przecież byli oni jedynie języczkiem u wagi, siłą którą chciano wykorzystać dla odwrócenia uwagi lub zdobycia jakiejś przewagi. W powieściach o polskich władcach, szczególnie tych z rodu Piastów, autorka często wplata obecność ich kapłanów, żerców, wieszczek, elementy starych wierzeń, magii i można by uznać to za jakąś ciekawostkę, jej własną fantazję, również na to iż one wciąż były żywe nawet po 100 latach od oficjalnego przyjęcia chrztu przez kraj i wykorzenianiu tego co dawne.
Nie mam zamiaru opisywać całej fabuły powieści, w której wielość postaci i wątków może czasem przyprawić o ból głowy. To nie tylko Bolesław jest na pierwszym planie, a różne punkty widzenia pozwalają nam zrozumieć też różne napięcia jakie pojawiały się wokół niego. Konflikt z Czechami, wbrew woli Cesarza niemieckiego, a więc robienie sobie potężnego wroga, zaangażowanie się w walki o tron na Węgrzech, na Rusi, umacnianie się na swoich terenach, choćby poprzez uniezależnienia się od władzy kościelnej, wpływanie na wyznaczanie i obsadzanie nowych diecezji - od początku widzimy na ilu frontach i płaszczyznach toczyły się działania naszego księcia. Marzył o koronie i dopiął swego, sięgał zarówno po argument miecza, polityki, ale i działań zakulisowych (np. wspieranie opozycji w Niemczech). Narobił sobie jednak również wrogów nie tylko na zewnątrz, ale i blisko siebie. Czasem pewnie to były owoce jakichś ambicji, które nie zostały zaspokojone (jak sugeruje się przy np. biskupie Stanisławie), czasem urazów z przeszłości, przegapienia tego iż ktoś chciałby więcej, a czasem po prostu braku odpowiedniej kontroli. W końcu władca wciąż jeździł gasić różne pożary, a w kraju go nie było, niektórzy więc chcieli to wykorzystać jako argument rządzenia w jego imieniu, choćby i dla własnych korzyści.
Oskarżano go że myśli głównie o sobie, choć z perspektywy widać, że jego działania to efekt rozsądnego umacniania znaczenia całego państwa, które chciał przekazać już silniejszym. Gdy jednak władza gromadzona jest w jednym ręku, a dotąd rozbicie pozwalało na mocniejszą pozycję wielu rodów, nic dziwnego że wokół tego rodziły się jakieś pretensje. Nie każdy rozumiał korzyści z inwestowania w wojny na wschodzie czy południu, bieżące inwestycje u siebie postrzegano jako ważniejsze, bez myślenia perspektywicznego. Zwrócenie uwagi na ten rys pro-państwowości, jakiegoś geniuszu strategicznego Bolesława, to rzecz za którą możemy Cherezińskiej być wdzięczni. Pokazuje ile zrobił on nie tylko dla kraju, ale i dla polskiego Kościoła, a potem poprzez czarną legendę uczyniono z niego króla-banitę, a całe zasługi zjednoczenia państwa przypisano innym, w tym człowiekowi którego oskarżył o zdradę, a którego okrzyknięto świętym i patronem Polski.
![]() |
fot. Ewa Milun-Walczak
|
Oczywiście wszystkie myśli, emocje kierujące postaciami to jedynie wyobraźnia autorki, nie idźmy więc w kierunku uznania tego za jedyną możliwą wersję wydarzeń. Rzeczywiście jednak pokazują ile w kolejnych latach wymyślano oskarżeń wobec króla (np. obyczajowych), pokazuje że próbowano zatrzeć rolę jego zasług i dobre decyzje, tworząc własną wersję wydarzeń - w końcu historię piszą zwycięzcy. Nawet więc jeżeli nie uwierzymy w zdradę Stanisława (choć pierwsze zapiski Galla Anonima właśnie na to wskazują), która tu jest jawna, może lepiej zrozumiemy tło konfliktu i jego konsekwencje.
Tom drugi czyta się dużo lepiej, bo też i historia się domyka, rozumiemy obecność i znaczenie poszczególnych osób i wątków, które w "Śmiałym" mogły wydawać się nie połączone. Duża ilość postaci kobiecych pokazuje też to jaki "podskórny" wpływ miewały one na losy różnych państw.
Warto sięgnąć! Może nie jest to najlepsza powieść autorki, ale po raz kolejny udowadnia ona że o naszych władcach można pisać w sposób żywy, angażujący emocjonalnie. A dzięki temu też lepiej rozumiemy różne koleje losu - to nie tylko daty i suche fakty, ale żywy ludzie, którzy stają przed nami ze swoimi rozterkami.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz