niedziela, 15 lutego 2026

Męczennik! Kaweh Akbar, czyli tak żeby to nie miało sens

O ile książka o której wczoraj pisałem, czyli Demon Copperhead, to rzecz, która wciąga prawie od samego początku, to Męczennik pewnie nie będzie powieścią która zachwyci każdego. Poruszający debiut prozatorski irańskiego poety, który od lat mieszka w Stanach, ma dość porwaną narrację, więcej tam świata wewnętrznego niż działań postaci, może jednak zachwycić nie tylko ze względu na odmienną kulturowość jakiej dotyka. Działa również język, poruszające dotknięcie tematyki śmierci, która czasem staje się tak bliska, na wyciągnięcie ręki. Już sam bohater zaskakuje oryginalnością - to młody poeta, dorabiający tym że w szpitalach jako aktor uczestniczy w szkoleniach studentów medycyny jak rozmawiać z pacjentami cierpiącymi ból, śmiertelnie chorymi albo członkami ich rodzin. 

Temat śmierci jest dla niego jednocześnie bliski ale i w pewien sposób bolesny, bo nigdy nie pogodził się ze śmiercią swojej matki, która zginęła według ojca w strąconym przez Amerykanów samolocie. Cyrus Shams mimo młodego wieku ma na koncie już uzależnienia, a w sferze seksualnej też brakuje mu jakichś bardziej poukładanych relacji. To ciągłe eksperymentowanie, poszukiwanie siebie, czasem aż do autodestrukcji. 


To powieść o poszukiwaniu tożsamości, zagubieniu pomiędzy kulturą przodków a nowym krajem, który niby dał ci wiele, jednak w pewien sposób cały czas podkreśla Twoją inność. Ale także o poszukiwaniu odpowiedzi i sensu, poprzez jakieś próby wyrażenia siebie - poprzez wiarę, sztukę, jakiś gest. By zostać wysłuchanym, by nie czuć się tak bardzo nierozumianym. 

Nawet sam termin Męczennik, zawarty w tytule ma tu ogromne znaczenie, szczególnie kontrowersyjne pewnie dla Amerykanów. Dla nich to pewnego rodzaju synonim terrorysty, ślepo wierzącego fanatyka, nienawidzącego innych. W Polsce jednak powinniśmy trochę lepiej rozumieć to rozdarcie, tą wpajaną przez pokolenia lekcję historii i wiary, w której to nie jest jedynie akt poświęcenia naiwnego wojownika (któremu ktoś zrobił wodę z mózgu), ale ideał heroizmu, jakiegoś duchowego zwycięstwa nad małością, dokonując go wybiera się to co wielkie (ojczyznę, sprawę), a nie swoje niewiele znaczące życie. U nas przez setki lat jako ideał wynosiło się przegrane powstania narodowe, zachęcając do kolejnych porywów walki, w Iranie również od dziecka wpaja się narodowe epopeje, w których podkreśla że śmierć może mieć sens większy niż banalne odejście z tego świata. 

Bohater szuka więc odpowiedzi na pytanie o to co to znaczy umrzeć tak, by nadać temu większe znaczenie, by powiedzieć światu coś więcej, by poruszyć. Fragmenty pisanej przez niego Księgi Męczenników to jego próba konfrontacji z tym tematem. Jego - człowieka, który nie czuje się ani głęboko religijny, ani mocno zakorzeniony, bo przecież mu to odebrano wywożąc go do Ameryki i nie pozwalając na kontakty z innymi Irańczykami. 

W książce przeplatają się różne perspektywy: Cyrusa, jego ojca, wuja (czy raczej jego ducha), artystki Orkide która zafascynowała chłopaka, a nawet jego matki. To nie ułatwia lektury, nie sprzyja spójności fabularnej, czyni tą powieść jednak na tyle ciekawą że tym bardziej trudno się od niej oderwać i zapamiętuje się ją na długo. 


Chwilami trudne, ale bardzo smakowite. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz