Tu prawie każdy coś ukrywa, ma jakiś sekret, mniej lub bardziej wstydliwy, czasem w ludziach buzują jakieś emocje, pretensje, żale, zazdrość czy coś mniej osobistego, ale bazującego na ich własnych traumach. I to bywa równie ciekawe jak thrillery gdzie co parę stron ma dziać się coś ekscytującego.
Niby zwykłe miasteczka, środowiska które pewnie znamy i może do nich należymy, a tu nagle jakaś tragedia. Jak reagują ludzie, co mówią i komu nie chcą nic powiedzieć (zwykle policji), może czasem wyjdą jakieś plotki i historia robi się coraz bardziej skomplikowana.
Choć powieści Wójcika zwykle to dość potężne "grubasy" nudy raczej nie ma. Moje wcześniejsze uwagi o wolniejszym tempie są ostrzeżeniem dla tych, którzy przyzwyczajeni są do czytadeł gdzie wszystko dzieje się szybko, ale może i oni powinni spróbować czegoś innego. Wejść w atmosferę pełną półsłówek, kłamstw, zaprzeczeń, a jednocześnie gdzieś wyczuwalnych podskórnych oskarżeń. Nauczycieli o pedofilię, o jakiejś niewłaściwe relacje, uczniów o przemoc, o używki, o prześladowanie psychiczne, czy też inne grzeszki. Dyrektora... Księdza... tu prawie o każdym można by coś powiedzieć, tylko trzeba wiedzieć gdzie przyłożyć ucho. W małych społecznościach tak właśnie jest. W dodatku wśród młodych ludzi, tak bardzo podatnych na zranienia, wystarczy niewielka iskra, by potem jeszcze długo nie można było ugasić płomienia, choćby kadra nie wiadomo jak się o to nie starała.
Apel szkolny jako scena otwierające - przecież Hitchcock by powiedział że trzeba czegoś bardziej wstrząsającego. A tu proszę...
Trudno wskazać jedną postać, bohatera, bo autor rozpisał wszystko przynajmniej na kilka punktów widzenia i dość długo możemy jedynie zgadywać jak te wszystkie historie się połączą. Jeden z uczniów zaniepokojony zniknięciem swojej koleżanki poszukuje jakichkolwiek informacji o tym jak spędzała ostatnie kilka dni. Bibliotekarka z liceum prowadzi własne dochodzenie w sprawie pożaru w pracowni szkolnej i tragicznej śmierci w płomieniach jednego z nauczycieli. Woźny z tej szkoły, człowiek który pamięta większość wydarzeń z ostatnich czterech dekad tej placówki, zastanawia się czy przypadkiem początkiem problemów nie było wydobycie kapsuły czasu z pamiątkami sprzed 40 lat.
Wielowarstwowa układanka i finał daje satysfakcję. Sporo ty psychologicznych czy obyczajowych wątków, podejrzeń, frustracji, rozmów, sprawdzania, kolejnych tajemnic wychodzących na jaw, choć nie zawsze będą one związane z tym czego szukają bohaterowie. Jeżeli lubisz takie powieści - Kapsuła da ci satysfakcję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz