Skoro podcasty stały się tak popularne, nic dziwnego, że ktoś spróbował
wykorzystać ten format również w telewizji. Efekt trochę dziwny, bo
jednak pojawia się myśl: po co włączałem telewizor, skoro na obrazie nic
poza napisami się nie dzieje. Zadrżała mi więc ręka przy etykiecie
film.
Dziwny format, ale treść również może zaskoczyć. Czy to
thriller, czy S-F? Niby nie ma jakichś detali, wszystkie historie
poznajemy przez rozmowy telefoniczne pojedynczych ludzi i dotyczą spraw
raczej prywatnych, a nie namacalnego zagrożenie. To co groźne,
tajemnicze, jest raczej wyczuwalne, gdzieś się czai z boku. Może to być
zaburzenie czasoprzestrzeni, coś niespodziewanego co nawet trudno
opisać. I rozmówca nie bardzo wie co zrobić z taką sytuacją - nagle
jeden telefon może wywołać dreszcz niepokoju, lęk, czy wręcz panikę.A my tego słuchamy, bo przecież nie oglądamy. Czasem to nawet nie tyle rozmowa, co monolog nagrywany na pocztę głosową. Warto jednak trochę się wyłączyć z biegu spraw codziennych i poświecić te kilkanaście minut na odcinek - gdy się skupimy, uruchomimy wyobraźnię, czeka nas niezła zabawa.
Czy ktoś kto dzwoni do nas robi nam jakiś wkręt, żarty, czy naprawdę coś z nim się dzieje? A może z nami?
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz