czwartek, 30 stycznia 2020

Le Mans '66, czyli wyścigi dawno nie były tak ekscytujące

Ostatnia notka w styczniu, dzień do dupy, lektura raczej też dołująca (Wielka samotność), więc przynajmniej wpis postanowiłem poświęcić czemuś dającemu więcej frajdy. Tym samym rozpoczynam cykl wpisów przed ceremonią rozdania Oscarów, by dać Wam swoje typy i namówić do tego co moim zdaniem szczególnie warte jest obejrzenia. Le Mans '66 na pewno na to zasługuje. Cholera, jakie to jest dobre!
Jakież emocje! Nawet gdy ktoś nie przepada za wyścigami samochodowymi, nie kręcą go cztery kółka, gwarantuję, że tu będzie miał frajdę i odruchowo będzie miał ochotę operować nogami (gaz, hamulec)...
Ryk silników, zapach spalin i faceci, którzy kochają maszyny. Jedni dla adrenaliny, prędkości, tego haju jaki daje jazda i wygrana, a drudzy bardziej by dłubiąc w nich, doprowadzać je do perfekcji. Bo o to w tym filmie chodzi. By przygotować takie auto, które zadziwi wszystkich.

środa, 29 stycznia 2020

Poznajmy się jeszcze raz, czyli co zgubiłem po drodze?


Mało brakowało, a zapomniałbym napisać przed premierą o francuskiej produkcji, na którą chciałbym Was namówić. Film urokliwy, troszkę sentymentalny, może i nie jest komedią, na której będziecie boki zrywać ze śmiechu, ale spędzicie przemiły czas z kimś bliskim. W dodatku możecie zabrać też rodziców albo dziadków, bo i oni uśmiechną się na seansie, a może i jakimiś wspomnieniami się z Wami podzielą. 
Właśnie na wspomnieniach w dużej mierze opiera się ten film. Codzienność powszednieje, czasem przytłacza, nawet w relacji z bliskimi osobami zdarzają się momenty trudniejsze, ale przeszłość bardzo często jawi nam się w jasnych barwach. My byliśmy młodsi, może piękniejsi (szczuplejsi?), mieliśmy dużo czasu, zwariowane pomysły, no i tyle pięknych chwil przeżywaliśmy po raz pierwszy.

wtorek, 28 stycznia 2020

Once w Teatrze Dramatycznym, czyli sztuka niewerbalna opowiada


Z jaką niebywałą ochotą pobiegłam na kolejny spektakl pantomimiczny do Teatru Dramatycznego (Scena na Woli). I znów przeniosłam się w świat niewerbalnej sztuki, która za każdym razem kładzie mi się balsamem na duszy. Opowiada bez słów historie, które każdy może interpretować jak chce. I każda interpretacja będzie dobra. Tak nam kiedyś tłumaczył Bartek Ostapczuk , aktor-mim, założyciel i twórca Warszawskiego Centrum Pantomimy, reżyser spektakli, człowiek-orkiestra warszawskiej pantomimy. Prywatnie – przeuroczy człowiek.

„Once” ( czyli: pewnego razu, kiedyś) zdarzyła się historia. Była Dziewczyna i był Chłopak… i był cały wszechświat między nimi. Ona mogła być symbolem Miłości, a on – Uwielbienia. Ale mogło być też inaczej… Ona mogła szukać dobrobytu, a on jej nie mógł go dać. We wszechświecie działy się różne historie, mijały się marzenia, zderzały myśli, czarowały sny. A sny jak to sny… raz bawią a raz straszą. W snach możemy walczyć z uprzejmym, przystojnym Szatanem (Ewelina Grzechnik), spotykać się ze Śmiercią (Maciej Jan Kraśniewski), a niekiedy możemy spotykać bożka miłości Amora, tu – cudownie niezdarnego. W snach może nas ścigać policja za morderstwo, a możemy również śnić o ukochanych, marzyć skąd do nas przybędą. Dzięki temu plotą się na scenie przedziwne sny i czary, a my z widowni widzimy MAGIĘ. Bohaterowie na scenie mają swoje zjawy, strachy i dziwnych znajomych. Kochają, walczą, przegrywają, zwyciężają. Świat emocji jest nieskończony, a sny są w swoich akcjach nieodgadnione i niosą przeogromną ilość przygód.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Zacieralia 2020, czyli muzyka, procenty, zabawa

Kolejna odsłona Festiwalu Twórczości Żenującej za mną i wypada choć parę zdań napisać. Tym razem nie będę pisał zbyt wiele o atmosferze i o tym co różni Zacieralia od innych koncertów i festiwali - zerknijcie w zakładkę Przesłuchane/koncerty, tam znajdziecie ciut więcej z poprzednich lat. Choć nie jestem debiutantem i już wiele rzeczy mnie nie dziwi, to wciąż pewne rzeczy jednak zaskakują - choćby to jak chętnie ludzie rzucają się na ziemię by wić się jak dżdżownice, czy też jak radośnie przyjmowany jest przez publikę każdy wygłup na scenie i każde wyzwisko rzucone z publiki w stronę artystów. Tu raczej nie ma granic i miejsca na obrażanie się, dopóki nie dojdzie do rękoczynów.
Muzycznie też jest intrygująco, bo gdy w programie widzisz np. Drużynę 10 sedesów obok równie intrygującej Sekcji Muzycznej Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn, masz pewność, że element żenady i humoru będzie na pewno, ale gatunkowo muzyki nie możesz być pewny. Dominuje oczywiście rok, ale w przeróżnych odmianach.
W tym roku niestety tylko jeden dzień, ale wydaje nam się, że wybraliśmy z żoną ten ciekawszy. Choć tu nie ma nigdy pewności - części kapel i projektów się nie zna albo nie wiadomo czego się po nich spodziewać, bo każdy występ może tu być dość wyjątkowy. Organizatorzy w tym roku trochę przesadzili z cenami biletów, ale mimo to zgromadzili masę ludzi, bo Łydka Grubasa od roku robi furorę nawet w kręgach mało alternatywnych.

Magia i tresura - Cyrk Deriglasoff, czyli punkowy wodewil


Czas jakoś tak szybko leci, że minął już tydzień od Zacieraliów, a ja jeszcze nie zrobiłem notki na ten temat... No nic może choć parę zdań jutro, a dziś też coś muzycznego - na temat jednego z odkryć zacieraliowych z ubiegłego roku. Olaf Deriglasoff zachwycił mnie na żywo (widziałem dwa razy), ale i płyta okazała się bardzo fajną dawką energii. Punkowo-folkowy projekt to nowa twarz basisty, który raczej kojarzony był z mocniejszymi i bardziej psychodelicznymi klimatami. A tu proszę: czysta zabawa i jeszcze spora dawka autoironii: i co z tego, że się bawimy, że to proste, a nazywajcie nas cyrkiem, a my mamy to gdzieś. Samo wychodzenie do publiczności z dęciakami na początek koncertu zapowiada, że będziemy mieli do czynienia z czymś trochę innym niż zwykle, rozwala tą barierę między widzami i muzykami.

niedziela, 26 stycznia 2020

Oficer i szpieg, czyli Francja tylko dla Francuzów?

Roman Polański zdaje się postanowił swoim najnowszym filmem nie tylko przyłożyć wszystkim tym, którzy nie lubią Żydów, jak i po raz kolejny dać odpór tym, którzy wypominają mu jego winę. Robienie z siebie równie niewinnej ofiary jak Dreyfus, o którego spór ciągnie się od ponad 100 lat, jest dość dziwaczne. To co jest podobne to może właśnie fakt sporów publicznych - są tacy, którzy chętnie by mu już wybaczyli, a i tacy, którzy tego za nic nie zrobią. W sprawie, która podzieliła Francuzów dochodzi jeszcze spiskowa teoria dziejów - nawet ewidentne dowody w sprawie niewinności, mają być jedynie manipulacją środowisk żydowski, które przeznaczają olbrzymie pieniądze na kłamstwa mające na celu wybronienie zdrajcy ojczyzny.

Dla Polańskiego historia jest jednoznaczna i nie ma co szukać tu niuansów. Armia chciała pozbyć się wysoko postawionego oficera pochodzenia żydowskiego czyniąc z niego kozła ofiarnego, a potem nie chciała przyznać się do błędu, idąc w zaparte. Dal nich każdy (nawet w słusznej sprawie) kto im się przeciwstawia, chce osłabić morale armii, władzy i całej Francji.

sobota, 25 stycznia 2020

roz/CZAROWANI, czyli… życie to nie bajka


MaGa: Po „Triatlonie” postanowiłam częściej zaglądać do Teatru Ochoty. Wybrałam „roz/CZAROWANI” i uważam, że to bardzo dobry spektakl, taka niejednoznaczna konfrontacja bajek w zderzeniu z dorosłością. Tobie chyba nie za bardzo się podobał?

R.: Koncept wydaje mi się nie do końca dopracowany. Balansujemy między słodkimi motywami znanymi z bajek, a brutalnością, która czyni z bohaterów ludzi naznaczonych traumą. I przyznam, że wszystkie te stroje, dekoracje psuły mi trochę odbiór, coś mi zgrzytało na linii: tekst i obraz.

MaGa: W naszych umysłach bajka to bajka. Bohaterowie są piękni i szlachetni lub źli i brzydcy, potem na różne sposoby zderzają się ze sobą i bezapelacyjnie wygrywa to co piękne i dobre. A potem „żyli długo i szczęśliwie”. W miarę jak dorastamy dążymy do tej krainy wiecznej szczęśliwości. A tu niespodzianka… życie okazuje się brutalne.

Pan T., czyli kto chce wysadzić ten Pałac?


Gdy czasem wpadnie jakieś zaproszenie na pokaz medialny, to niestety nie będąc dziennikarzem muszę nieźle się nakombinować - godziny do odpracowania, a czasem i urlop w pracy to jedyne rozwiązanie. Ale lubię to, bo czasem (rzadko) udaje się wtedy zrobić prawie całodniowy maraton filmowy, nadrabiając przy okazji zaległości filmowe. Kino Atlantic w samym centrum, z dobrym repertuarem i tanimi biletami sprawdza mi się wtedy idealnie.
Już szykuję się na przedoscarowe pokazy przedpremierowe jakie szykują z nowościami, a póki co notka o czymś co lada chwila zniknie z ekranów kin. Pan T. to przede wszystkim świetna rola Pawła Wilczaka, ale to jedna z tych polskich produkcji, na którą nie warto żałować paru złociszy, ciesząc się nią i licząc że w zalewie miernoty, będzie więcej takich perełek.

piątek, 24 stycznia 2020

Ostatni - Hanna Jameson, czyli zagłada przyszła tak niespodziewanie

cid:image001.jpg@01D5AAA5.8800B090
Trochę mam obawę, że ten tytuł wprowadzi wielu czytelników w błąd. Gdy czytasz zapowiedzi wydawcy: o tym horrorze będzie głośno w roku 2020, skojarzenia jakie się nasuwają idą w stronę czegoś co lada chwila trafi jako zekranizowany przebój na ekrany, a widzowie będą zaciskać palce z nerwów i podskakiwać ze strachu.
Tymczasem powieść, choć wywołuje niepokój, to raczej trudno w niej o skonkretyzowanie lęków, jakieś napięcie i akcję. To raczej psychologiczny dramat, którego bohaterowie tkwią w dość wyjątkowej sytuacji. Żyją ze świadomością, że mogą być ostatnimi ludźmi na ziemi, cudem ocalałymi - jak z czymś takim żyć i czy w ogóle ma to ich zdaniem sens?
Narratorem powieści jest Jon Keller, historyk, który postanowił zostać kronikarzem tych ostatnich dni. W tym znalazł sens swojej egzystencji - słuchać innych, szukać odpowiedzi na pytania jakie mu się pojawiają w głowie. I choć pretekstem do jego zwiększonej aktywności było śledztwo w sprawie ciała dziewczynki, które znaleźli przypadkiem w zbiorniku na wodę na hotelowym dachu, to najważniejsze pytanie jakie sobie i innym zadaje brzmi: co robiliście gdy przyszedł ten dzień.

środa, 22 stycznia 2020

Same plusy, czyli nie bój się prawdziwego życia



To już chyba moje trzecie spotkanie teatralne z Garnizonem Sztuki - Fundacja założona przez Grażynę Wolszczak nie ma własnej siedziby, ale współpracując z Teatrem IMKA co jakiś czas proponuje widzom coś nowego. Można w ostatnich kilku tytułach nawet dostrzec pewną myśl przewodnią: próbę pokazania kondycji współczesnego człowieka, zdarcie masek tak często zakładanych i postawienie bohaterów w sytuacji, która wymaga od nich jakiejś zmiany. Niby komedie, ale z każdej pozostaje jakaś refleksja, to nie są farsy, w których śmiejemy się jedynie z pomyłek i gaf... Zapętlanie się w kłamstwa, trudne sytuacje, kolejne prztyczki w nos od życia, a potem nagle ta chwila gdy trzeba przyznać się do błędu i np. poprosić o pomoc, przyjąć ją, spojrzeć trochę inaczej na otaczających nas ludzi. Nawet w świecie korporacji, który jest centrum "Samych plusów" nie wszystko musi okazać się tak schematyczne jak nam się wydaje. W wyścigu szczurów uczestniczą przecież prawdziwi ludzie z realnymi problemami, tylko rzadko się do nich przyznają, bo normą jest ukrywanie błędów i zakrzykiwanie swojego lęku hasłami motywacyjnymi.

wtorek, 21 stycznia 2020

Animowane i nie dla dzieci cz. 2, czyli Zgubiłam swoje ciało i Czerwony żółw

Nie ma to jak stracić swój tekst, który pisało się ponad pół godziny, gdy czasu na pisanie ma się tak niewiele. Drugi odcinek (pierwszy tu) o filmach animowanych, które są raczej nie dla dzieci, to m.in. mój typ na Oscary, czyli Zgubiłam swoje ciało. Jednak obydwa filmy warte są uwagi. A o kolejnych napiszę pewnie jeszcze w tym tygodniu.
Francuska animacja to debiut, ale bardzo dojrzały. Scenariusz oparty jest na powieści scenarzysty Amelie, Guillaume Lauranta o odciętej dłoni próbującej nawiązać kontakt ze swoim właścicielem.
Prawda że brzmi zaskakująco? I taki trochę jest ten film. Nostalgiczny, zagadkowy, pozostawiający nas ze szczęką na podłodze...

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Rigoletto w plenerze, czyli fascynująco, ale...


Do wybranych kin Cinema City w całym kraju od jutra wchodzi nowy projekt Aria on Screen, który w zamyśle ma przybliżyć większej ilości osób możliwość obcowania ze sztuką wyższą – operą. Wiadomo, nie każdego stać na bilet do opery, niekiedy nawet nie ma jej w pobliżu, trudno dojechać a potem wrócić do domu. Dostęp do kina ma większa rzesza odbiorców, bilety tańsze. Poza tym można będzie obejrzeć inne inscenizacje, inne wykonania niż te prezentowane na rodzimym gruncie. Program nazywowkinach.pl, który przeprowadza transmisje i retransmisje z Metropolitan Opera w Nowym Jorku ma już swoich zwolenników i wiernych fanów, ten nowy projekt prezentowany w Cinema City przedstawiać będzie opery z festiwali operowych, może w bardziej nowoczesnej, innowacyjnej oprawie. 
Cykl Aria on Screen rozpoczyna się operą Rigoletto, a potem czeka nas m.in. Aida i Czarodziejski Flet.

niedziela, 19 stycznia 2020

Nie jesteśmy uchodźcami. Życie w cieniu konfliktów zbrojnych - Agus Morales, czyli czy możemy ich wysłuchać?

Książka z tych, które może i nie czyta się dobrze, ale warto się z nimi zapoznać, bo dzięki nim można zmienić spojrzenie na problemy społeczne, którymi od dekady żyje również Europa. Uchodźcy, imigranci, przybysze - tak często mówi się o nich w kontekście jakichś zagrożeń, ryzyka zniszczenia komfortu i tradycji jakie zbudowały sobie kraje europejskie. Tak rzadko myśli i mówi się nich nie w kategoriach liczb, tłumów, które przerażają, problemów, ale przysłuchując się historii konkretnych ludzi. Właśnie taką optykę przyjął Agus Morales. Próbuje sobie i nam odpowiedzieć kim są współcześni uchodźcy, co nimi kieruje, przed czym uciekają, czy nie mają innego wyjścia i czego szukają w bogatych krajach północy.
I choć dla mnie nie było tu rzeczy super odkrywczych, to i tak przeczytałem tą pozycję z ciekawością. Brakuje mi w niej pewnych wątków, ale na pewno mogę ją polecić znajomym, szczególnie tym, którzy twierdzą, że trzeba bronić naszego kraju i Europy przed wyimaginowanym potopem, który ich zdaniem chce nas zniszczyć. Fala, która dla nich jest anonimowa i której nadają wiele cech, które nie są prawdą (wszyscy uchodźcy to wyznawcy Islamu, większość to młodzi mężczyźni, potencjalni terroryści itp.), ma różne oblicza, a gdy przyjrzysz się konkretnym ludziom, zrozumiesz ich lepiej.