Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pantomima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pantomima. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 stycznia 2020
Once w Teatrze Dramatycznym, czyli sztuka niewerbalna opowiada
Z jaką niebywałą ochotą pobiegłam na kolejny spektakl pantomimiczny do Teatru Dramatycznego (Scena na Woli). I znów przeniosłam się w świat niewerbalnej sztuki, która za każdym razem kładzie mi się balsamem na duszy. Opowiada bez słów historie, które każdy może interpretować jak chce. I każda interpretacja będzie dobra. Tak nam kiedyś tłumaczył Bartek Ostapczuk , aktor-mim, założyciel i twórca Warszawskiego Centrum Pantomimy, reżyser spektakli, człowiek-orkiestra warszawskiej pantomimy. Prywatnie – przeuroczy człowiek.
„Once” ( czyli: pewnego razu, kiedyś) zdarzyła się historia. Była Dziewczyna i był Chłopak… i był cały wszechświat między nimi. Ona mogła być symbolem Miłości, a on – Uwielbienia. Ale mogło być też inaczej… Ona mogła szukać dobrobytu, a on jej nie mógł go dać. We wszechświecie działy się różne historie, mijały się marzenia, zderzały myśli, czarowały sny. A sny jak to sny… raz bawią a raz straszą. W snach możemy walczyć z uprzejmym, przystojnym Szatanem (Ewelina Grzechnik), spotykać się ze Śmiercią (Maciej Jan Kraśniewski), a niekiedy możemy spotykać bożka miłości Amora, tu – cudownie niezdarnego. W snach może nas ścigać policja za morderstwo, a możemy również śnić o ukochanych, marzyć skąd do nas przybędą. Dzięki temu plotą się na scenie przedziwne sny i czary, a my z widowni widzimy MAGIĘ. Bohaterowie na scenie mają swoje zjawy, strachy i dziwnych znajomych. Kochają, walczą, przegrywają, zwyciężają. Świat emocji jest nieskończony, a sny są w swoich akcjach nieodgadnione i niosą przeogromną ilość przygód.
wtorek, 7 lutego 2017
Gogol, czyli zimno, smutno i samotnie
W ubiegłym roku rozpoczęła się moja przygoda ze spektaklami Warszawskiego Centrum Pantomimy. Po "Marcelu" (chyba nadal dla mnie najlepszym) i "Agua de lagrimas" przyszedł czas i na "Gogola". Spektakl, który zainspirowany jest nie tylko opowiadaniem wspominanego w tytule Gogola, ale i słynnym spektaklem "Płaszcz" Marcela Marceau. Tym samym zespół po raz kolejne oddaje hołd mistrzowi pantomimy, jednocześnie pokazując, że wypracowane przez niego metody, pomysły wciąż są żywe, są rozwijane. Dla laików pewnie nie jest to aż tak istotne, ale przy tym przedstawieniu warto moim zdaniem o tym wspomnieć, bo chyba najbardziej z tych trzech przeze mnie oglądanych, ma dużo przestrzeni w opowiadanej historii, na różne "dygresje", na pokazanie różnych zaskakujących wizualnie pomysłów, zabawy różnym stylem i nastrojem (np. scenka z grą w karty). Obok aktorów pojawia się również lalka. Niby więc szedłem po poprzednich spektaklach z nastawieniem, że wiem czego się spodziewać, po raz kolejny zostałem jednak zaskoczony.
czwartek, 26 stycznia 2017
Aqua De Lagrimas, czyli ile można opowiedzieć bez słów
W najbliższą niedzielę, po raz kolejny będę miał okazję zobaczyć w akcji Warszawskie Centrum Pantomimy. O tym jakie to cudowne przeżycie, jak wielkie emocje pisałem już kiedyś przy okazji Marcela. Uznałem więc, że to najlepsza okazja, by napisać o drugim ich spektaklu, czyli Aqua De Lagrimas. Sprawdzajcie strony Teatru Dramatycznego i kupujcie bilety na ich przedstawienia, bo naprawdę warto. To jedno z moich największych odkryć teatralnych w roku ubiegłym (pisałem zresztą o tym w podsumowaniu).
Przy Aqua De Lagrimas nie było już takiego wielkiego zaskoczenia, wiedziałem czego się spodziewać, ale też z przyjemnością mogłem zachwycać się detalami, z większą uwagą przyglądać się każdej z postaci.
Przy Aqua De Lagrimas nie było już takiego wielkiego zaskoczenia, wiedziałem czego się spodziewać, ale też z przyjemnością mogłem zachwycać się detalami, z większą uwagą przyglądać się każdej z postaci.
piątek, 20 maja 2016
Marcel, czyli musieli szybko dorosnąć
Pantomima. Na to słowo ludzie dziwnie reagują, mam wrażenie lokując przedstawienia oparte na tej sztuce, gdzieś na półce dla wyjątkowo wyrafinowanych widzów, estetów, którzy znają się (albo udają, że się znają) na tym co oglądają i potrafią to docenić. Bo przeciętny widz na pewno nic nie pojmie. Coś jak balet, opera, nie?
Doświadczenie tego co robi Warszawskie Centrum Pantomimy (zwykle na jednej ze scen teatru Dramatycznego) pokazało mi jak bardzo można się mylić w takim przekonaniu.
Gdy słuchałem recenzji Włodka (tu), myślałem sobie: przesadza. Ale naprawdę to niesamowicie działa na emocje. Dużą rolę w tym przedstawieniu na pewno ma muzyka, dobre wykorzystanie scenografii, ale to przede wszystkim aktorzy czarują widzów, opowiadając gestem i wyrazem twarzy historię.
Doświadczenie tego co robi Warszawskie Centrum Pantomimy (zwykle na jednej ze scen teatru Dramatycznego) pokazało mi jak bardzo można się mylić w takim przekonaniu.
Gdy słuchałem recenzji Włodka (tu), myślałem sobie: przesadza. Ale naprawdę to niesamowicie działa na emocje. Dużą rolę w tym przedstawieniu na pewno ma muzyka, dobre wykorzystanie scenografii, ale to przede wszystkim aktorzy czarują widzów, opowiadając gestem i wyrazem twarzy historię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



