Jak zaczyna się dzień od kawałka Zenka (Kupatasy, a nie tego od disco polo), to potem chce się nadal jakichś ostrzejszych riffów posłuchać. Mam więc coś z nowości wydawniczych - kapela, która największą sławę miała chyba dwie dekady temu albo i dawniej, nadal jednak mają pazura i grają nieźle. Jeżeli lubicie rzeczy typu dawna Nirvana, mieszankę grung'a, metalu i rocka, to Bush powinien fajnie wejść Wam w głowę. Wokal nie za ostry, ale gitary tworzą chwilami fajną ścianę dźwięku!
Panowie nazywani są przedstawicielami post grunge'u, byli chyba nawet w Polsce, ale jak widać ja już od dawna nie jestem z muzyką na bieżąco, skoro ich nazwa niewiele mi mówiła. Tak to już trochę jest - kto nie pojawia się jakoś często w stacjach radiowych i w mediach istnieje jedynie w świadomości garstki fanów. A muzyka Bush wcale nie jest mniej ciekawa i przebojowa jak to co robią kapele typu P.O.D. czy Foo Fighters. Zresztą sprawdźcie sami.Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz