środa, 27 lipca 2022

Cienie, Wojciech Chmielarz, czyli oficjalnie tego nie załatwisz

Dawno nie sięgałem po komisarza Jakuba Mortkę i ten powrót okazał się bardzo udany. Wyczuwam już pewne ciągoty do sensacji, które potem tak mocno wyszły w pandemii, ale to wcale nie przekreśla frajdy z intrygi. Ta jest piętrowa, może i nie pozwala się skupić mocniej na jednym wątku (np. na podwójnym morderstwie o które oskarżono przyjaciela komisarza, również gliniarza), ale za to świetnie udaje się to wszystko przeplatać, stworzyć wrażenie labiryntu, w który Mortka musi chcąc nie chcąc wejść. Gdy się bowiem powie A, trudno nie powiedzieć B. Skoro już pomyślałeś że nie wierzysz w winę kumpla i mu pomagasz, to potem już z tego się nie wycofasz. Zwłaszcza gdy zebrane tropy rzeczywiście nie wskazują wcale na jego udział.
Mamy więc nie jedno śledztwo ale kilka, w dodatku większość czynności prowadzonych tak przez Mortkę, jak i aspirantkę Suchocką, z którą łączy siły, jest poza wiedzą przełożonych, czy też nawet wbrew ich rozkazom. Równolegle śledzimy poczynania policjantów, ale również "tych złych", którzy próbują im pokrzyżować szyki, co nieźle nakręca naszą ciekawość i napięcie. Nikomu nie możesz ufać, choć niby zawierasz jakieś umowy. Z tymi ludźmi jednak lepiej ostrożnie... I cholera nie wiadomo kto gorszy - znany gangster, gliniarze, którzy zdaje się poszli z nim na jakiś układ i teraz boją się wsypy, czy gość w garniturze zajmujący się PR i lobbingiem, niby wyższe sfery, ale cholera tak naprawdę zdolny do wszystkiego. To się naprawdę może skończyć jatką.
Dopracowane do najmniejszego detalu, zaskakujące, nieźle stopniowane napięcie... Ach, takie właśnie kryminały uwielbiam! I nawet finał nie rozczarowuje, co zwykle niestety nie jest rzadkością.
Trochę nawiązań do poprzednich tomów i nabieram ochoty na rozpoczęcie przygody z Mortką od samego początku, bo Farmę czytałem już tak dawno, że chętnie sobie przypomnę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz