

Pomysł, by wykorzystać historię świata równoległego, gdzie króluje cywilizacja Amazonek, z naszą I wojną światową trzeba przyznać, że jest dość oryginalny. Większość superbohaterów walczy przecież w świecie nam znanym, a tu mamy okazję zakosztować czegoś innego.


W roli Wonder Woman całkiem dobrze sprawdza się Gal Gadot, ma sobie pewną świeżość, co dobrze współgra z jej zdziwieniem, jakie wciąż jest rozgrywane w zderzeniu z naszym światem. W parze z przystojnym szpiegiem, który wciąga ją w swoją misję (lub też ona jego), stanowią zabawną parę. Mamy więc okrucieństwo wojny, walkę o uratowanie świata, ale okraszoną pewną lekkością i dystansem (supermoce naszej bohaterki), co w sumie daje całkiem niezłą mieszankę. Oczywiście to kino czysto
rozrywkowe, sporo w nim schematów i uproszczeń, mimo wszystko oglądałem mając frajdę. Nieprzegadane, przede wszystkim kino nastawione na akcję, a że dotąd niewiele było w filmach gatunkowych wyrazistych postaci kobiecych (i za kamerą kobieta), to i ciekawość większa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz