Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alfred Hitchcock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alfred Hitchcock. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 listopada 2015

Człowiek, który wiedział za dużo, czyli zdesperowany rodzic zdolny jest do wielu rzeczy


Kontynuujmy Hitchcocka i jego klasyki. Z ogromną przyjemnością powtarzam sobie te obrazy i poluje na nie na różnych kanałach.
Człowiek, który wiedział za dużo mam wrażenie, że jest trochę nietypowy jak na tego reżysera, bo nie ma tu zbyt wiele zaskoczenia. To nie tyle kryminał, a raczej thriller, w którym pewne rzeczy podaje nam się od razu na tacy, a potem tylko czekamy na finał. Ale za to co innego sprawiało mi tym razem frajdę - obserwowanie tego w jaki sposób używa zdjęć, zbliżeń lub właśnie perspektywy, by uzyskać określony efekt. Zagrożenie, oczekiwanie, złość, bezradność... Nawet nie trzeba pokazywać zbliżeń twarzy, a widz i tak odczuwa emocje postaci.

niedziela, 14 czerwca 2015

Starsza pani znika, czyli pociągiem przez Europę

Skoro od dłuższego czasu odświeżam sobie klasykę filmową, w tym amerykańskie filmy mistrza suspensu, nie mogłem nie sięgnąć też po produkcję, która powstała jeszcze przed przybyciem do Hollywood. Kto jest ciekaw innych filmów tego reżysera, wystarczy, że kliknie na etykietę na dole.

Starsza pani znika ma niesamowity urok czarno białych produkcji przedwojennych i jest chyba najbardziej zabawnym filmem Hitchcocka. Mamy więc do czynienie z komedią kryminalną, gdzie chyba dopiero od połowy filmu zaczynamy domyślać się, czego będzie dotyczyć zagadka.

sobota, 23 maja 2015

Znowu trzy raz Hitchcock, czyli Psychoza, Złodziej w hotelu i Ptaki


Który to już raz ten Pan pojawia się na moim blogu? Wciąż jeszcze jednak do kompletu jego filmów sporo mi brakuje, na razie zbieram te najsłynniejsze, odświeżam sobie, by choć w kilku słowach o nich napisać.
Kto jest ciekawe niech wbija na poprzednie notki:
M jak morderstwo, Nieznajomi z pociągu i Zawrót głowy
Północ, północny zachód
Okno na podwórze
i dwie biografie - epizod gdy kręcił Psychozę, i gdy kręcił Ptaki.

Chyba każdy kto ma ciut więcej lat na karku niż naście, zna twórczość tego pana i na słowa: Alfred Hitchcock kojarzy któż to jest. Bez niego pewnie współczesne kino by wyglądało inaczej. No chyba, że kto inny wymyślił by i poskładał tak zgrabnie w całość elementy strachu, napięcia, tajemnicy, zbrodni... Dziś trzy filmy, ale obiecuję, że to nie koniec - wypatruję następnych!

wtorek, 28 kwietnia 2015

Trzy razy Hitchcock, czyli M jak morderstwo, Nieznajomi z pociągu i Zawrót głowy


Tak mi się spodobała liczba trzy w tytule notki, że postanowiłem jeszcze chwilę się nie pobawić. W szkicach akurat miałem już dwa filmy Hitchcocka, dokładam niedawno obejrzany trzeci i już. Notka prawie gotowa. A przecież to nie pierwsze spotkanie z tym reżyserem, ani na pewno też nie ostatnie. Namawiam wszystkich kinomaniaków by sięgali po tę klasykę - bez niej pewnie nie byłoby tylu współczesnych thrillerów, czy kryminałów, które nas tak bawią. To właśnie mistrz po raz pierwszy pokazał jak opowiadać historię, by trzymała ona w napięciu, by nawet bez fajerwerków i widowiska, człowiek zaciskał ręce na oparciu fotela.
Dokładam zatem trzy obrazy do listy obejrzanych z ogromną frajdą, bo warto było do nich powrócić (każdy widziałem już dawno, dawno temu).  Dwa kręcone już w kolorze, a jeden jeszcze w wersji bardzo klasycznej.

M jak morderstwo z roku 1954 jest o tyle ciekawy, że akcja prawie całego filmu dzieje się w jednym mieszkaniu. świetny materiał na sztukę teatralną, ale jak się okazuje Hitchcock umiejętnie poprowadził historię, aby na małym ekranie też trzymała w napięciu. W takiej "kameralnej" formie zarówno aktorzy, jak i on sam, mogli pokazać jak najwięcej. I chyba nawet te obrazy lubię bardziej niż te z elementami "efektów" z dawnych lat, które dziś niestety raczej śmieszą.

niedziela, 14 września 2014

Północ, północny zachód, czyli mistrz suspensu wciąż może bawić


Im dłuższa się robi lista obejrzanych filmów (i tych opisanych na blogu, bo przecież notuję dopiero od 3 lat), tym większą mam chęć by wracać do klasyków, do historii kina. Nie tylko dlatego, że na nowości brak mi czasu, raczej chodzi o chęć dokształcania się, uzupełniania zaległości, albo czasem spojrzenia na coś ponownie w nowym świetle. Po filmach biograficznych o Hitchcocku, jakie pojawiły się w ostatnich latach, odświeżenie sobie jego twórczości stało się dla mnie punktem honoru :) 
A dzięki kanałowi TCM, Stopklatce itp. pewnie teraz regularniej będą się pojawiać na blogu rzeczy starsze.
Kto kojarzy "Północ, Północny Zachód"? Jeżeli już to pewnie słynną scenę z ucieczką przed samolotem. A reszta? Dziś może to i chwilami troszkę trąci sztucznością, zdjęcia i poszczególne sceny niestety nie wydają się tak realistyczne, ale ten scenariusz... Po prostu czapki z głów. Jeżeli tylko lubicie współczesne thrillery sensacyjne, te zwroty akcji, to zaskakiwanie widza, to po prostu musicie obejrzeć sposób w jaki opowiadał swoje historie Hitchcock. Od niego wszyscy współcześni się uczyli... A czasem mam wrażenie, że w tych filmach sprzed lat jest więcej napięcia i niespodzianek, niż w rzeczach współczesnych.

środa, 13 sierpnia 2014

Hitchcock, czyli ten co potrafił wzbudzać niepokój


Kolejna notka filmowa. Nawet trzy. Ale jutro i pojutrze będzie jakaś odmiana. Najgorzej z muzyką - widzę, że aż do powrotu z urlopu będzie mi ciężko coś w skupieniu odsłuchiwać i potem o tym pisać. Ale potem może nadrobię. 
O czym napisałem? Pierwsze wrażenia o mini serialu Upadek (The Fall)
oraz o filmie Stone'a o Bushu juniorze, czyli W.
Czytajcie, komentujcie. Ten drugi z wymienionych ma jedną cechę wspólną z obrazem, o którym chcę napisać dzisiaj. Obaj aktorzy wcielając się w swoich bohaterów, wykonali kawał pracy! I choćby dlatego warto zerknąć na jeden i na drugi z filmów. 

środa, 27 marca 2013

Dziewczyna Hitchcocka, czyli kręcimy arcydzieło



Ponieważ ostatnio kompletnie jakoś nie mam czas na kino (czego nie mogę odżałować) trudno mi pisać o nowościach - pewnie na część będę polował jak już wyjdą na płytach lub pojawią się w tv. Jedną z rzeczy, których jestem ciekaw jest "Hitchcock", bo to na pewno ciekawa postać - na swój sposób był genialny, a i w życiu prywatnym chyba też nieźle pokręcony. Na razie ostrząc sobie zęby na jakąś biografię do czytania i na film, coś co zwróciło moją uwagę w tv. Chodzi o "Dziewczynę Hitchcocka" - film nie tyle o nim, ale o jednej z jego aktorek i relacjach jakie reżyser budował ze swoimi gwiazdkami. Kiedy Grace Kelly rezygnowała z kariery filmowej, znany już twórca postanawia znaleźć sobie nową aktorkę do swoich filmów - w chętnych na pewno mógł przebierać do woli. Ku zaskoczeniu wszystkich wybiera mało znaną modelkę Tippi Hedren. Dla niej będzie to ogromna szansa na karierę, ale też będzie ją to kosztowało bardzo wiele...

czwartek, 23 lutego 2012

Okno na podwórze czyli każdy ma w sobie coś z podglądacza

Oczy się już trochę kleją ze zmęczenia, ale wolę sobie posiedzieć dłużej niż potem mam się przewracać z boku na bok. Zacząłem oglądać "Strasznie głośno, niesamowicie blisko" i kusi by obejrzeć do końca. A więc szybka notka na dziś. Tym razem coś z klasyki. Alfreda Hitchcock mistrzem był - chyba nikt nie zaprzeczy. Rzeczy robione przez niego odmieniły kino i do dziś mogą być szkołą dla innych. A czy dlatego, że to rzeczy "rozrywkowe" to znaczy, że mniej wartościowe? Film ma sprawiać przyjemność, wstrząsnąć, pozostać w pamięci, trzymać w napięciu. Jego filmy spokojnie spełniają przynajmniej jedno z tych kryteriów :) Pewnie do jego filmów jeszcze wrócę, bo to spora przyjemność patrzeć jak bez środków, którymi dysponuje kino dziś - te 50 lat temu robiono filmy równie ciekawe i przykuwające uwagę. W sumie liczy się dobra historia i pomysł. A ten tu jest.