
Kontynuujmy Hitchcocka i jego klasyki. Z ogromną przyjemnością powtarzam sobie te obrazy i poluje na nie na różnych kanałach.Człowiek, który wiedział za dużo mam wrażenie, że jest trochę nietypowy jak na tego reżysera, bo nie ma tu zbyt wiele zaskoczenia. To nie tyle kryminał, a raczej thriller, w którym pewne rzeczy podaje nam się od razu na tacy, a potem tylko czekamy na finał. Ale za to co innego sprawiało mi tym razem frajdę - obserwowanie tego w jaki sposób używa zdjęć, zbliżeń lub właśnie perspektywy, by uzyskać określony efekt. Zagrożenie, oczekiwanie, złość, bezradność... Nawet nie trzeba pokazywać zbliżeń twarzy, a widz i tak odczuwa emocje postaci.









