Jeszcze do północy szansa na zdobycie książki - patrz zakładka konkursy.Jak to czasem ciekawie porównać sobie książkę i jej ekranizację. Tym razem kolejność była "nieprawidłowa", czyli najpierw zobaczyłem film. I teraz przy lekturze wciąż w głowie miałem właśnie George'a Clooney'a. Ale to akurat wcale nie było takie złe.
Trudno mi z powodu upływu czasu stwierdzić co "było lepsze". Mam wrażenie, że w filmie panował mimo całej dość tragicznej historii, dziwnie lekki nastrój. Książka jest bardziej nostalgiczna, humorystyczne scenki (chłopak córki) nie są aż tak uwypuklone i co ciekawe na zupełnie inne rzeczy zwróciłem uwagę.










