Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
środa, 12 lutego 2014
wtorek, 11 lutego 2014
Chłopiec w pasiastej piżamie, czyli czym się różnimy?
Coraz więcej mi się zbiera notek filmowych, wybaczcie monotonię, ale będę się pilnował by za bardzo one nie zdominowały bloga. Trochę ich jednak w najbliższych dniach będzie - coraz częściej zdarza się bowiem, że mam ochotę skonfrontować powieść i ekranizację. Będzie więc zarówno Amerykański przekręt, Gra Endera, jak i Złodziejka książek. Przy kilku obejrzanych tytułach (jak i dzisiejszy) wiem, że pierwowzór literacki istnieje, więc może w przyszłości będzie okazja kontynuować takie zestawienia. Choć pewnie się domyślacie co wypada lepiej?
A na razie przypominam o dwóch tytułach jakich możecie spodziewać się w kinach na Walentynki:
Aha i na miejsce zakończonego konkursu pojawiła się notka o Detektywie Murdochu.
A dziś? Potraktujmy tę notkę trochę jako wstęp do Złodziejki książek. Schemat by opowiadać o tragedii II Wojny Światowej oczyma dziecka nie jest nowy, ale wciąż można wycisnąć z czytelnika lub widza niejedną łzę. Choć chyba nic nie może przebić"Życie jest piękne". Tamten miał niesamowitą siłę rażenia. "Chłopiec w piżamie" jak dla mnie niestety jest zbyt łopatologiczny i hollywoodzki.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Jezus mnie kocha, czyli mężczyzna idealny
Po pierwszej zapowiedzi walentynkowej, czyli premierze na piątkowe kino, czas na kolejną. Bo mimo, że tytuł może wyglądać jak zapowiedź programu religijnego, ta produkcja niemiecka to czystej wody komedia romantyczna. A rozumiem, że takowe na ten weekend będą poszukiwane :) Premiera w piątek.
Najpierw zobaczyłem zwiastun i naprawdę wydał mi się bardzo zabawny. Jak to zwykle bywa to co najciekawsze w zwiastunie się znalazło, więc dużych zaskoczeń już w kinie nie miałem, ale sam pomysł nadal uważam za ciekawy. I od razu zastrzegam, że nie jest w żaden sposób obrazoburczy. Przynajmniej dla mnie. No dajcie spokój, przecież to komedia i gra pewnymi symbolami... Czy w ten sposób możemy w jakiś sposób zniszczyć czyjąś wiarę?
Ale, ale nie wyjaśniłem czemu to miałoby być kontrowersyjne...
niedziela, 9 lutego 2014
Amerykański przekręt - Robert W. Greene, czyli liczy się iluzja
Wyobraźcie sobie coś takiego u nas: ktoś współpracuje z CBA, albo z Policją np. przeciw mafii i od razu negocjuje kontrakt na sprzedaż praw autorskich do swej opowieści, by zaraz po procesie mógł pojawić się na rynku gorący tytuł.
Do drugiego pytania jakie mi się pojawiło przy tej lekturze a propos naszego poletka, powrócę jeszcze na koniec notki.
sobota, 8 lutego 2014
Smak curry, czyli przez żołądek do serca
Walentynki coraz bliżej, a to zawsze czas w kinach gdy dystrybutorzy szykują nam coś romantycznego. Mam więc na blogu i ja dla Was kilka takowych propozycji. Sam wykupiłem już podwójny bilet na seans niespodziankę (dwa filmy, poczęstunek) w naszym lokalnym kinie, ale póki co przynajmniej dwie nowości. Pierwsza trochę nietypowa, ale dlatego tym bardziej ją polecam.
Po pierwsze to film z Indii. A to już samo w sobie jest plusem. Nie żadne Bollywood, ale mimo wszystko jest tu tyle zapachów, kolorów (i smaków) egzotycznych, to jest tak inne, że trudno się nie cieszyć i z ciekawością oglądać te opowieść.
Po drugie: nie jest to typowa komedia romantyczna. Ani bohaterowie nie pasują nam do schematu: piękni, młodzi, sympatyczni, ani też fabuła nie prowadzi nas w schematyczny sposób do szczęśliwej miłości co to ma rozwiązać wszystkie problemy.
Mamy więc film o uczuciach (nie zawsze spełnionych), o miłości (nie zawsze szczęśliwej), tęsknocie. Bez słodzenia. Bez upiększeń. A mimo pewnych gorzkich akcentów, bije z niego jakaś siła i chęć do życia.
Detektyw Murdoch, czyli znowu retro. I roztrzygnięcie rozdawajki
Rozczarowany "Zagadkami kryminalnymi Panny Fisher" tym bardziej doceniam urok serialu "Detektyw Murdoch". Może to kwestia tego kto pierwszy sięgnął po pewien pomysł, ale ewidentnie australijska bohaterka jest mniej ciekawa, wszystko jest bardziej sztuczne i niestety również nudnawe. Podobny schemat, ale jakże brakuje polotu.
A Murdoch? Polubiłem tę produkcję. Ciekaw jestem książek, bo przecież bardzo lubię retro, a po serialu widać, że blisko im do tego co najlepsze - Conan Doyla, czy Christie.
A Murdoch? Polubiłem tę produkcję. Ciekaw jestem książek, bo przecież bardzo lubię retro, a po serialu widać, że blisko im do tego co najlepsze - Conan Doyla, czy Christie.
piątek, 7 lutego 2014
Route 66 nie istnieje - Wojciech Orliński, czyli niech cię droga prowadzi

Seria wydawana przez Wydawnictwo Pascal "Mój prywatny świat" została wydaje się zarzucona, ale nadal pojawiają się tam ładnie wydane i ciekawe rzeczy. Po Ameryka nie istnieje Orlińskiego, która była raczej zbiorem felietonów niż reportażem, oto kolejna książka tego autora. Tym razem jak obiecuje we wstępie - jest więcej jego samego. Książka jest reportażem z drugiej podróży tego Orlińskiego przez Stany kultową drogą Route 66. Tym razem ze wschodu na zachód, ale kilkukrotnie wspomina o podroży w drugą stronę. Czyta się bardzo dobrze, ale od razu warto zaznaczyć, że nie jest to typowa relacja typu wsiadłem, zobaczyłem, dojechałem. I chyba dobrze.
czwartek, 6 lutego 2014
Najświętsza Panienka, Koptowie i ja, czyli festiwal kina francuskiego
Najpierw dwie notki, które pojawiły się niedawno na miejsce dziur po Oto kilka słów na temat Szklanej pułapki 5
a tu o podzielonej na dwie części filmowej biografii Che Guevary
A na dziś notka trochę niszowa. Ale jest powód. Bo nawet jeśli sam film jest raczej dla smakoszy, to sposób jego obejrzenia jest wyjątkowy i to jest ważne.
Oto bowiem w sieci dostępny jest od jakiegoś czasu cały zestaw filmów w ramach internetowego festiwalu kina francuskiego. W Polsce możemy je oglądać za free, mamy oczywiście też wpływ na wybór nagrody publiczności. Czas do 17 lutego 2014. Miejsce: tu
Francuskojęzyczne kino nie gości aż tak często na naszych ekranach, może wiec warto zapoznać się z tym choćby z ciekawości? Czemu nasi nie zrobią takiego festiwalu w sieci? Przecież to najlepsza promocja kraju i jego kultury.
Poniżej kilka słów od filmie Najświętsza panienka, Koptowie i jaśroda, 5 lutego 2014
Podaj cegłę, czyli po prostu jak dzieci
Najpierw radocha z ostatnich okazji zakupowych. Obniżka na stronie Znaku w połączeniu z rabatem w wysokości 100 złotych zapoczątkował szaleństwo zakupowe, w które wciągnąłem sporą grupę znajomych (nie tylko z pracy). Efekt? Zakupy warte ponad 3 500 za które zapłaciliśmy nieco ponad 600 złotych. Jedna książka wychodziła nawet po 5 zeta. Cieszyłem się jak dziecko, mogąc też sprawić frajdę innym (bo dla siebie tylko 5 sztuk). Zobaczcie sami. Takich stosów mieliśmy 3, a każdy wart maksimum 200. A na dziś notka o planszówce. Dedykowana Leszkowi, którego właśnie zawiozłem na kolejne 48 godzin chemii. Wracaj szybko, bo z kim będę grał? Duże chłopy, kurde, a bawią się jak dzieci w budowanie domków.
wtorek, 4 lutego 2014
Matterhorn, czyli męska przyjaźń
W nawale różnych ciekawych filmów w kinach (m.in. te nominowane do Oscarów) dominują te zza Oceanu. Ale jeżeli tylko ktoś lubi trochę inne kino, szuka czegoś innego to mam dla Was ciekawą propozycję.
To holenderski film niby reklamowany jako komedia, ale ja bym go nazwał raczej komediodramatem, bo to raczej humor z tych bardziej gorzkich i skłaniających do refleksji. Ale to może nawet i lepiej, bo tych rzeczy lżejszych, z których tak lubią rechotać masy widzów z popcornem na kolanach przecież nie brakuje.
Nagrodzony przez publiczność na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Rotterdamie "Matterhorn" już od najbliższego piątku w kinach.
Zabawny, ale i wyciszony zarazem.
To holenderski film niby reklamowany jako komedia, ale ja bym go nazwał raczej komediodramatem, bo to raczej humor z tych bardziej gorzkich i skłaniających do refleksji. Ale to może nawet i lepiej, bo tych rzeczy lżejszych, z których tak lubią rechotać masy widzów z popcornem na kolanach przecież nie brakuje.
Nagrodzony przez publiczność na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Rotterdamie "Matterhorn" już od najbliższego piątku w kinach.
Zabawny, ale i wyciszony zarazem.
poniedziałek, 3 lutego 2014
Wołanie kukułki - Robert Galbraith, czyli wszyscy i tak już wiedzą o kogo chodzi
Wraz z zaprzyjaźnioną stronką zakończyliśmy właśnie konkurs gdzie rozdaliśmy 3 egzemplarze tej książki, więc z czystym sumieniem teraz mogę przystąpić do wrzucania recenzji. Ale zachęcam Was do zaglądania na inspiracje kawowe, to miejsce nie tylko dla smakoszy kawy :) A wkrótce tam następne konkursy!
Czemu autorka opowieści o Harrym Potterze wydaje książkę pod pseudonimem? Przecież to wbrew jakiejkolwiek logice i regułom marketingu? Co prawda, ponieważ rzecz i tak wyszła na jaw, co spowodowało natychmiastowe zwiększenie zainteresowania, ale biorąc pod uwagę fabułę tej książki, można naprawdę zastanowić się nad sensem takiej decyzji. Trudno bowiem nie zwrócić uwagi, iż temat sławy, zainteresowania mediów, ich natarczywości, oczekiwań i podglądactwa, jest w tym kryminale dość mocno i ciekawie zarysowany.
Czemu autorka opowieści o Harrym Potterze wydaje książkę pod pseudonimem? Przecież to wbrew jakiejkolwiek logice i regułom marketingu? Co prawda, ponieważ rzecz i tak wyszła na jaw, co spowodowało natychmiastowe zwiększenie zainteresowania, ale biorąc pod uwagę fabułę tej książki, można naprawdę zastanowić się nad sensem takiej decyzji. Trudno bowiem nie zwrócić uwagi, iż temat sławy, zainteresowania mediów, ich natarczywości, oczekiwań i podglądactwa, jest w tym kryminale dość mocno i ciekawie zarysowany.
Oto piękna i sławna modelka wypada z balkonu swojego drogiego apartamentu. Ponieważ jej życie było szeroko komentowane i pokazywane na okładkach czasopism, nie brak różnych argumentów do tego by uzasadnić jej chwiejność emocjonalną: leczenie psychiatryczne, dziwne znajomości, narkotyki, alkohol, imprezy itd. Policja więc dość szybko zamyka sprawę stwierdzając samobójstwo.
niedziela, 2 lutego 2014
Nimfomanka 1 i 2, czyli wyzwolona i zniewolona

Film w całości od kilku dni w kinach, a ja mimo, że widziałem go już kilka dni temu, wciąż nie mogę się zebrać żeby o nim napisać. Przede wszystkim dlatego, że mam wrażenie, że się rozgadam, że nie potrafię napisać krótko. Ale na pewno cieszę się, iż poczekałem te kilka tygodni, by napisać o całości, a nie rozbijać recenzję na dwie części. Mimo, że w kinach to dwa oddzielne filmy, decydując się warto już iść na oba, a nie tylko na jeden. Bardzo zmienia się ocena tego filmu po obejrzeniu całości...
No więc co? Porno i kontrowersje?
sobota, 1 lutego 2014
Szklana pułapka 5, czyli ja jestem tylko na urlopie. I wyniki rozdawajki, ważne wieści dla miłośników kryminałów
Zastanawiałem się czy pisząc o tym filmie nie zaznaczyć w etykietach "komedia". Ale to nawet śmieszne nie było. Raczej żałosne. A ja tak lubiłem tę serię i twardziela Johna McClane'a z jego szorstkością i i zgryźliwym poczuciem humoru. Zdaję sobie sprawę, że Willis to już dziadek i doceniam pomysł by w historii dokonało się symboliczne przekazanie pałeczki filmowemu synowi? Tylko czemu to jest zrobione w tak sztuczny sposób? W czasach gdy nawet Bond dojrzał i zmienił się w coś bardziej wyrafinowanego, to tu wszystko jest tak przewidywalne, że aż boli i proste jak drut. Takie rzeczy może były dobre -dzieścia lat temu, ale teraz? Naprawdę twórcy uwierzyli, że nie trzeba scenariusza, bo wystarczy dwóch facetów, którzy z giwerami biegają po Moskwie żeby przyciągnąć widza???
Subskrybuj:
Posty (Atom)






