wtorek, 30 lipca 2019

For Warsaw with love - Michał Urbaniak, czyli pamiętamy

Jutro o 5 rano wyjazd do Kostrzyna, a potem kilka dni niesamowitego festiwalu.
I notek w związku z tym nie będzie. Kompa nie biorę, a i z neta nie mam zamiaru za bardzo korzystać.
Ale wypełniam plan na lipiec - 31 notek. I zostawiam Was z czymś wyjątkowym. 1 sierpnia świętujemy z żoną co roku nie tylko dlatego, że to nasza rocznica ślubu (21), ale i wspominając wszystkich tych, którzy walczyli i ginęli w Powstaniu Warszawskim.
Będziemy pod sceną i wraz z innymi uczcimy ich pamięć minutą ciszy. W tym roku niestety nie byliśmy na koncercie pod Muzeum Powstania, ale za to muzycznie od kilku dni towarzyszy mi płyta Michała Urbaniaka, wydana właśnie w ramach obchodów 75 rocznicy Powstania. Ten świetny skrzypek i saksofonista zaprosił do nagrania krążka wielu znakomitych gości z USA (m.in. zagrali Marcus Miller, Lenny White czy David Gilmore) i ofiarował nam przedziwny koktajl, w którym to co polskie przeplata się z tym co amerykańskie.

Jest więc trochę nowoczesności, hip-hopu, bardziej tanecznych, elektronicznych klimatów i jak dla mnie dużo ciekawsze, trochę nostalgiczne kawałki gdzie prowadzenie przejmuje saksofon lub skrzypce. Są odwołania do utworów klasycznych, ale wszystko jest zagrane na nowo, po swojemu. Słychać w tym przede wszystkim jazz, ale również i groove, może blues. Dużo czarnej muzyki, ale z takim zabarwieniem polskiej, romantycznej duszy.
Jak mówi Michał Urbaniak: z dedykacją dla miasta, dla tych, których już nie ma, i dla tych, którzy jeszcze są i będą. Warszawa i Nowy York. Czerwony autobus, Chopin i... Dobra zmiana.
Piękne solówki, ciekawe aranżacje, melodie do nucenia (i może dlatego wolę te spokojniejsze). Posłuchajcie sami. Tu jeden utwór, a reszta np. tu.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza