Okładki już od dawna kusiły mnie swoją wyjątkowością, ale i trochę się obawiałem lektury, bo nie ukrywam, że nie przepadam za krwawymi i bardzo brutalnymi kryminałami (zawsze się zastanawiam ile z psychopaty musi mieć autor i czytelnik skoro lubują się w takich klimatach). Przyznać jednak muszę, że Piętno wciąga na maksa i choć bywa krwawo i mało przyjemnie, na szczęście to intryga jest na pierwszym planie, a nie te dość mało przyjemne szczegóły. No i jaka radocha, że to dopiero początek cyklu o komisarzu Igorze Brudnym. Polubiłem tego typka, który tak rzadko odsłania gardę, który ma za sobą bolesną przeszłość, ale jednocześnie ma nosa i wytrwałość, jakiej inni gliniarze mogą mu zazdrościć. Wepchnięty w koszmarnie dziwną sprawę, podejrzany o to, że sam jest mordercą, sprytnie skrywającym się za mundurem lub po prostu chorym na jakieś rozdwojenie jaźni, będzie musiał dużo zaryzykować, by udowodnić swoją niewinność i odkryć prawdziwego sprawcę.
W Warszawie miał już niezłą opinię, ale gdy dowiaduje się, że w Zielonej Górze, skąd pochodzi, wystawiono list gończy za kimś, kto przypomina go jakby był odbiciem lustrzanym, od razu tam jedzie, by bliżej przyjrzeć się sprawie.
Brudny zgłasza gotowość współpracy do szefa miejscowej policji, ale postanawia sam rozpocząć śledztwo, odkrywając jednocześnie mroczne karty swojej przeszłości. Wychował się w domu dziecka prowadzonym przez zakonnice i nie wspomina tego dość dobrze, dotąd jednak nic nie wiedział o swojej prawdziwej rodzinie i o tym, że może mieć brata bliźniaka. Jak to możliwe, że szanowany lekarz miałby w okrutny sposób mordować ludzi? I jakim cudem na miejscu zbrodni znajdują się też dowody sugerujące udział również Brudnego?
Uwierzcie - nie jest przyjemnie, bo i sprawca jest bardzo brutalny i wiele pobocznych wątków nie jest lekkich (pedofilia w Kościele, brutalność wobec dzieci), ale ten dreszczyk na plecach jaki się czuje w trakcie lektury jest wyborny! I choć finał jest trochę nazbyt wydumany moim zdaniem, to satysfakcja ogromna. Dawno kryminał nie sprawił mi tyle frajdy, zarówno klimatem, jak i akcją.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz