Notatnik kulturalny
czwartek, 8 stycznia 2026
Stara wariatka, czyli mamo, czy brałaś leki?
Argentyński horror psychologiczny "Stara wariatka" to właśnie tego typu opowieść. Szaleństwo w nim zawarte może początkowo wydawać się niegroźne - w końcu zmiany demencyjne to rzecz, z którą mamy kontakt coraz częściej, bo starsi ludzie dożywają coraz późniejszego wieku. Zapominanie, gubienie się w otaczającej rzeczywistości, zawieszenie na przeszłości raczej nie kojarzą się ze źródłem grozy. Ale jeżeli tam kryją się jakieś trudne doświadczenia, przez lata potem skrywane warstwą lukru i porządnego życia? Jeżeli pojawi się iskra, która może obudzić tamte wspomnienia i uruchomić jakąś potrzebę reakcji?
środa, 7 stycznia 2026
Wyjaśniamy morderstwa - Richard Osman, czyli jeszcze kryminał, czy już tylko komedia?
Chodzi nie tylko o powtarzanie pewnych rozwiązań charakterologicznych, schematów, zderzenia różnych postaw i na tej podstawie rozgrywanie zarówno scen humorystycznych jak i akcji kryminalnej. Wiecie - gdy ktoś bezceremonialnie pyta się gangstera jak się produkuje narkotyki czy jak najlepiej sprzątnąć ślady po morderstwie, trudno się nie uśmiechnąć, a i ciąg dalszy takiego spotkania można poprowadzić w bardzo różnym kierunku.
Mam jedna nieodparte wrażenie, że dla autora kreślenie takich sytuacji staje się dużo ważniejsze w fabule, niż dbanie o jej logiczność, prawdopodobieństwo i zagadkę. Bawi się, liczy na to że i my się bawimy, natomiast sama intryga nagle schodzi na drugi plan.
Dlaczego ktoś działa tak bardzo impulsywnie by likwidować ludzi, by polować na tych którzy gdzieś pojawili się na tropie jego działalności, skoro może być tak pewny że nikt na jego trop nie wpadnie. Z każdym ciałem przecież śladów zostawia coraz więcej.
A bohaterowie, choć są niczym pyłek do starcia jednym ruchem wobec pieniędzy, możliwości i determinacji czarnego charakteru, oczywiście będą niczym Dawid wobec Goliata, ich kule się nie imają, a zawodowych morderców robią w konia niczym małe dziecko.
wtorek, 6 stycznia 2026
Norymberga, czyli z tego pojedynku niestety zapamiętamy tylko jednego
Nie jest łatwo zrobić film o koszmarze wojny, który w dodatku ma opowiadać o rozliczeniach zbrodni po jej zakończeniu. Zdaje się że twórcy nie bardzo mogli się zdecydować na co położyć większy nacisk - na próby "rozpracowania" psychologicznego z Hermannem Göringiem, na pokazaniu jego winy, czy też sądowniczy thriller polegający na tym czy tą winę da się udowodnić. Wepchnięto wszystkiego po trochu i mimo świetnej roli Russella Crowe'a ten film może znużyć i nie ma w nim raczej nic ekscytującego. A może problem tkwi właśnie w słabości głównego bohatera, który nie stanowi równorzędnego partnera dla człowieka, którego ma rozpracować dla amerykańskiej armii i rządu? To była ich inicjatywa, by postawić przed międzynarodowym sądem najwyższych oficerów i polityków niemieckich odpowiedzialnych za dokonywane zło, więc nie mogą pozwolić sobie na porażkę. Nie mogą też pozwolić na to, by Niemcy popełniali samobójstwa - wszystko ma zakończyć się w świetle kamer i po wyroku.
Stąd też pomysł, by do aresztowanego Göringa wysłać wojskowego psychiatrę Douglasa Kelleya (Rami Malek), który ma zadanie wydobyć z niego jakieś dowody przyznania się do winy, jakieś drobiazgi, których może uchwycić się oskarżyciel.
poniedziałek, 5 stycznia 2026
Świętogranie, czyli niepowtarzalny czas, cudowny wieczór
Za granicą nie ma nic niezwykłego w koncertach organizowanych w okolicach Świąt Bożego Narodzenia ze specjalnym repertuarem, u nas jednak dotąd była to domena parafii, może Domów Kultury. Teatr Ateneum ufundował więc swoim widzom niezłą niespodziankę - spotkanie przygotowane z dużym rozmachem, grane tylko kilka razy i umożliwiające zarówno przeżycia artystyczne jak i dotknięcie jeszcze przez chwilę tej wyjątkowej atmosfery. Staramy się wtedy być razem, wspominamy tych których zabrakło, zwalniamy tempo, staramy się obdarzyć nadzieją i miłością.
Świętogranie to wbrew pozorom nie tylko kolędy i pastorałki. Te przeważają w części pierwszej wieczoru, w drugiej zaś mamy już więcej piosenek, które powstawały bardziej współcześnie, dotykających jakoś naszych uczuć i nawiązujących do Bożego Narodzenia, do Nowego Roku. Jest nostalgicznie, ale i chwilami zadbano o chwilę na uśmiech i radość. Bez patosu, za to z pięknymi aranżacjami. No i te cudowne głosy!
niedziela, 4 stycznia 2026
The fifth step, czyli musisz nad sobą pracować

Liczy się oczywiście też dobry tekst, pomysł, potem jednak zostajesz sam na sam z publicznością i nie możesz przez półtorej godziny nawet na chwilę stracić ich zainteresowania.
sobota, 3 stycznia 2026
Malowany człowiek - Peter V. Brett, czyli po zmroku budzą się demony
W końcu ładne okładki to nie wszystko, a Fabryka Słów mocno obniżyła poziom tego co kiedyś wydawała, raczej stawiając na ilość a nie na jakość.
W przypadku Malowanego Człowieka po lekturze pierwszego tomu, stwierdzam jednak, że to naprawdę niezła, wciągająca rozrywka. Trzeba przejść przez wymagający początek, gdy dopiero poznajemy bohaterów, przyzwyczaić się do tego, że będziemy między nimi przeskakiwać, ale nie brakuje tu akcji, dramatycznych wydarzeń, a i sam opis uniwersum wydaje się interesujący.
Oto świat, w którym doszło do jakiejś katastrofy, mędrcy twierdzą że to ludzka chciwość i przekonanie o własnej wielkości, doprowadziła ją do upadku. Obecnie ludzie żyją jedynie w skupiskach, jako tako funkcjonując w dnie, ale nocami świat opanowują demony Otchłani, atakując bezlitośnie wszystkie ich siedziby. Chronią ich jedynie runy, kreślone przez nielicznych, którzy się tego uczą, trudno mówić o jakiejkolwiek walce, to raczej siedzenie w schronieniach i modlitwa by bariery magiczne wytrzymały. Kto znajdzie się poza nimi albo gdy znajdzie się w nich wyłom, wszyscy zginą.
piątek, 2 stycznia 2026
Listy do M. Pożegnania i powroty, czyli cukierkowo i niestety niemrawo
Co prawda dużo przyjemniejszą tradycją świąteczną jest oglądanie po raz kolejny "To tylko miłość", ale skoro pojawia się okazja do obejrzenia kolejnej części naszej rodzimej produkcji tego typu (o niebo słabszej), to i człowiek siada żeby zobaczyć co tam nowego wymyślili.
I wiecie co? Mam wrażenie że każda kolejna cześć (ta już 6) coraz słabsza. Co prawda pojawiają się jakieś nowe pomysły, całkiem zabawne np. ekipa kolędników z Mozilem i rozbudowanym wątkiem z Kiryłem Piotroczukiem, czy sceny z aresztu, ale większość to powtarzanie schematów znanych z poprzednich odsłon, wracanie do bohaterów czasem w dziwny sposób. Konia z rzędem temu kto mi wyjaśni kiedy rozchorował się i zmarł bohater grany przez Stuhra. Wszystko po to, by było łzawo i sentymentalnie. Tyle że to jednak miała być komedia. A wyszło jakoś tak...
Kopciuszek, czyli baśniowy powrót do dzieciństwa
Balet „Kopciuszek” to klasyka. Dzięki pokazom można ją zobaczyć w nowej odsłonie, w wykonaniu The Royal Ballet z Londynu w legendarnej już choreografii autorstwa Fredericka Ashtona do pięknej muzyki Siergieja Prokofiewa. W roli Kopciuszka wystąpiła tym razem eteryczna Fumi Kaneko a w roli Księcia William Bracewell. W tym przedstawieniu można odnaleźć wszystko: miłość i zazdrość, dobre i złe emocje, wróżki, które pomogą, a jednocześnie najpiękniejsze tańce. Dużo chaosu, ale także humoru wprowadzą Siostry Przyrodnie, a baśniowe wróżki wyczarują i dyniowe karoce i magię pór roku. A to wszystko w mistrzowskiej inscenizacji Garego Avisa i scenografii stworzonej przez Toma Pye i kostiumach zaprojektowanych przez Aleksandra Byrnea i Caroline McCall.
czwartek, 1 stycznia 2026
Zbrodnia w Boże Narodzenie - M.L. Longworth, czyli miałeś poczuć ducha świąt
Końcówka roku pomieszała mi trochę szyki, ale ten schemat by nie tylko wrzucać codziennie jakąś propozycję kulturalną a na dodatek w określone dni tygodnia jeszcze by to było coś określonego, był jedynie próbą porządkowania tego chaosu, który czasem mam w szkicach notek.
Tak i teraz - mam tego spory zapas, na prawie cały miesiąc, a wciąż dochodzą nowe rzeczy. Zaczynam więc 16 rok Notatnika bez fajerwerków, wybierają po prostu rzecz pierwszą z brzegu. Choć będzie jeszcze kilka podobnych, w tematyce okołoświątecznej, a nie było kiedy wcześniej o nich napisać.
Serię M.L. Longworth obserwowałem od początku, pasował mi lekki klimat tych kryminałów, ale również tło - południowa Francja, Prowansja, niedaleko Alpy, Lazurowe Wybrzeże, te smaki, zapachy... Po 4 tomach jakoś jednak nie miałem możliwości sięgania w miarę szybko po kolejne i ze zdumieniem widzę, że na rynku mamy ich już 10. Wow! Sięgnąłem po Boże Narodzenie, ze względu na atmosferę świąt, choć to tom 8 i widzę że będę musiał trochę wrócić. Co prawda każda książka jest niezależna, ale obserwowanie tego jak Verlaque i Bonnet układają sobie życie razem, choć każde ma swoje nawyki też ma swój urok i warto czytać to pewnie w kolejności. Gdy już wiem że są razem, nie przeżywam zdumienia dalszym rozwojem wydarzeń. Antoine Verlaque, sędzia śledczy w Aix-en-Provence to taki typ który ma swoje przyzwyczajenia i niechętnie z nich rezygnuje - wino, jedzenie, cygara, sporo czasu poświęca pracy, gdzie mu tam do kapci i życia jako mąż i pan zajmujący się domem. Nie jest też typem bardzo towarzyskim i nienawidzi atmosfery świąt. Marine Bonnet choć też przecież nie jest typem kury domowej, musi nie tylko cierpliwie starać się go zmieniać, ale i przygotowywać do nowej roli która go czeka (tak, tak!).
wtorek, 30 grudnia 2025
Podsumowanie książkowe 2025, czyli kiedy ja to wszystko przeczytam
Stosy nie maleją i choć staram się dzielić czytane książki na rzeczy nowe, do recenzji, ale też i starsze tytuły, które sam wyszukuję, jakieś zaległości, to lista tego co bym chciał przeczytać też się nie skraca. Te blisko 200 tytułów to wciąż kropla w morzu, zwłaszcza że nie potrafię ograniczyć się jedynie do tego co "naprawdę warto" zdaniem niektórych i czasem potrzebuję po prostu czegoś bardziej rozrywkowego.
Stąd też wśród polecajek znajdziecie bardzo różnorodne pozycje, nawet takie wydawałoby się mało ambitne. Nie da się ich postawić obok siebie (dlatego najczęściej te lżejsze oddaję na organizowane przez siebie wymianki), porównywać, ale może komuś się przyda jakiś wybór tego co mi się spodobało w danym roku.
By przyspieszać lektury lekkie, coraz częściej korzystam z audio i błogosławię kody biblioteczne do Legimi czy Empiku. Mimo rosnących cen i tego co otrzymuję od wydawców, wciąż też sporo kupuję, choć mam wrażenie że większość głównie po to by po zdobyciu autografu albo nawet czasem tylko po przeczytaniu puścić na aukcje charytatywne. Na półkach coraz bardziej ciasno, ale niewiele trafiam tytułów takich, które myślę sobie że warto zostawić, by kiedyś do nich wrócić. To też jakiś znak starzenia się, że czujesz większą wartość i przywiązanie do tytułów starszych, jak w muzyce?
O odkryciach i polecajkach poniżej, na końcu notki jeszcze cała lista przeczytanych, ale chciałbym jeszcze wspomnieć o dwóch rzeczach. Pierwsza to rozczarowanie związane z DKK bo coraz trudniej z Instytutu Książki załapać się na jakieś sensowne tytuły, a jeżeli ludzie nie są zbytnio otwarci na własne poszukiwania, czytanie ebooków, kończy się to wyborem lektur dość marnych i ma się poczucie straty czasu, czego wcześniej nie miałem. Druga to społeczność internetowa - gdy masz już kilka źródeł z których warto korzystać, podcastów, profili, stron, grup, to potem już brakuje ci jedynie notesu by sobie wszystko notować i miejsca by potem o tym dyskutować. Coraz mniej sensownych blogów - chyba stajemy się dinozaurami, ale część ludzi pojawia się w formach publicystycznych już w bardziej profesjonalnych miejscach. Do tego co tak rozpączkowało, czyli Instagramów, tik toków itp. gdzie dominują młodzi i chwalenie każdej pozycji jaką się przeczytało, aż szkoda mi zaglądać i tracić czas.
No i targi książki. Warszawa w tym roku to porażka. Chyba trzeba zacząć jeździć gdzie indziej.
A teraz o konkretnych tytułach.
Śmiały - Elżbieta Cherezińska, czyli przejęte dziedzictwo nie tylko bronić ale i rozwijać
Zabieram się właśnie za "Szczodrego", bo Elżbieta Cherezińska tym razem nie kazała nam długo czekać na kontynuację, tylko od razu przyszykowała całość jako dwa tomy wydane jeden po drugim w odstępie miesiąca. Po wspaniale przyjętych powieściach o naszych władcach, o Mieszku, o Chrobrym, o Łokietku, o królowych, pora na władcę, który w historii naszego państwa zapisał się bardzo chlubnie, a jednak wcale nie należy do najbardziej znanych, skończył też raczej dość nieszczęśliwie. Jak zły PR, koniec panowania, czy też jedna decyzja, sprowadzająca na niego gromy, mogła wpłynąć na to jak zapamiętany przez współczesnych jest Bolesław II?
Jak zwykle u Cherezińskiej - szeroko namalowane tło historyczne, liczne postacie (warto potem pogrzebać w drzewach genealogicznych na końcu książki), żywa narracja, silne postacie kobiece, sporo psychologicznych rozważań i w niektórych scenach mocno obecne raczej obrazy i dialogi nam współczesne, niż to co kojarzymy z opowieściami historycznymi. Ale z tego autorka jest znana: nawet jak pisze o rosnących wpływach chrześcijaństwa, wikłaniu się kleru w politykę, to w tle wciąż obecne są u niej wyrazista, żywa obecność wyznań pogańskich, ludowych wierzeń, które oddziałują nie mniej silnie. A w różnych wydarzeniach historycznych na plan pierwszy wydobywa ona to co wydaje nam się bardzo znajome, czyli ludzkie emocje: zazdrość, namiętność, pragnienie władzy, ambicję, urazy i pragnienie zemsty.
poniedziałek, 29 grudnia 2025
Podsumowanie filmowe 2025, czyli dla mnie jednak studyjnie i kameralnie
Podsumowanie filmowe na Notatniku. Od razu uprzedzam, że pewnie będzie się różnić od różnych rankingów i podsumowań roku jakie znajdziecie w sieci – nie mam ciśnienia by oglądać to o czym wszyscy piszą (choć pewnie trochę takich rzeczy też znajdziecie), nie mam też takich możliwości by ze wszystkim być na bieżąco.
Ba, ze względu na rozmnożenie platform streamingowych i ich monopolem na różne tytuły, nawet nadrabianie zaległości bywa trudne, a ja trzymam się zasady by oglądać jak to tylko możliwe ze źródeł legalnych.
Znajdziecie więc tu trochę tytułów głośnych, ale pewnie na liście (znajdziecie ją na końcu) traficie więcej tytułów mało znanych, a część wyborów z tego o czym pisałem też może być zaskakująca.
No to przejdźmy do konkretów. Łącznie 93 tytuły, bywało więcej ale sporo na szczęście tu i tak rzeczy wartych polecenia.
niedziela, 28 grudnia 2025
Obiekty głębokiego nieba - Jakub Małecki, czyli czego się boisz a czego pragniesz
Jakub Małecki ma swój własny, dość niepowtarzalny styl, który część uwielbia a innych drażni. Z pozoru może to przypominać historię obyczajową, są jakieś dramaty ludzkie emocje, ale u niego nic nie jest proste – miesza perspektywy, dokłada jakieś sny, elementy realizmu magicznego... Pozostawia nas trochę w zawieszeniu, ale czasem w tym tkwi jakiś urok – w niedopowiedzeniach, w tajemnicy. Jak choćby tu - jakie znaczenie dla całego życia może mieć połknięcie pszczoły w dzieciństwie? Dodajmy połknięcie, w które nikt nie wierzy. To czyni go jakoś wyjątkowo wrażliwym, ale narażonym na zranienia. Wciąż szuka i nie do końca potrafi zdecydować czego tak naprawdę chce, co powinien zrobić.
Jedynie z pozoru będzie to więc historia jakiegoś erotycznego eksperymentu, wymiany partnerów między parami, jakiejś fascynacji. Jakiś zastój w związku, konieczność opiekowania się ojcem i oto nagle wszystko zaczyna się sypać z rąk, to co wydawało się pewne już takie nie jest. Tylko czy jego zawahanie, jakieś opory są naprawdę słabością, czy raczej chronią przed jeszcze większymi zranieniami? Czy naprawdę lepiej byłoby działać zdecydowanie, iść za impulsem, nie bacząc na nic?












